czwartek, 12 czerwca 2014

Nad Niemnem, część 2: Gastronauci

Nie wszystkie poniższe produkty są litewskiego pochodzenia. Niektóre można nabyć w Polsce (ale są droższe), niektóre to unikaty. Wystąpią elementy alkoholowe, więc młodzież poniżej 18 roku życia proszona jest o niedemoralizowanie się.

Relację obrazkową z Kowna zakończyłam tym oto zdjęciem:


Lokal zakamuflowany jest w kamienicy przy Alei Wolności 23 (Laisvės alėja) nieopodal kościoła Michała Archanioła. Stołówkę oznajmia szyld "Valgykla" nieopodal biura notarialnego. Wbijamy do kamienicy, po schodkach na pierwsze piętro. Za trzy porcje cepelinów w sosie grzybowym, dwie sałatki, porcję chłodknika, ziemniaczki, dwa kompoty i jeden sok, zapłaciłyśmy mniej niż 30 litów (30 litów to ok. 36 złotych). Jedzenie przepyszne. Trzy osoby najedzone.


Kibiny to kolejna specjalita kuchni litewskiej. Pieczone pierożki nadziewane różnościami. Przeważnie mięsem, ale można też dostać wersję warzywną. Zjedzone TUTAJ.


W tym roku usilnie narzekam na przesłodzenie lodów. Albo się starzeję, albo Grycanowi miarki cukru się pomyliły. Z tego powodu trochę sceptycznie podchodziłam do litewskich wynalazków. Okazało się jednak, że nie ma co się lękać. Poniższe lody agrestowe były idealne. Smak agrestu wyraźnie dominował, bez trudu zlokalizowałam śmietankowość. Nie przeszkadzała w tym słodkość. Cukier umiarkowany, powiedziałabym. Ciekawostką jest za to pakowanie. U nas lody w formach większych zazwyczaj pcha się do pudełek syntetycznych, z pokrywką. Dowiedziałam się, że kartoniki to specjalność Fińsko-Estońsko-Łotwesko-Litewska. Trochę dziwne, trochę problem z przechowywaniem napoczętego deseru, ale jakichś znacznych wad nie dostrzegam.

Widziałam jeszcze lody w kiełbasie. Coś takiego, w czym czasami widzi się serki topione. Litrowe lody były zapakowane jak baleron. Jednak nie wyróżniały się na tyle ciekawymi smakami, żeby zaraz się na nie skuszać.




Przerwa na drobiazgi.

Łotewska czekolada Laima. Moja ulubiona, szczególnie w wydaniu aero 70% kakao.

Wiśnie zapakowane przepięknie. Prezent dla przyjaciółki.

Eko-żelki, czyli owocowe paski marmoladkowe.

Czarna porzeczka o smaku czarnej porzeczki.

Słyszałam, że surelisy można kupić w Polsce. W Almie, za bandycką cenę. Są to twarogowe batony oblane czekoladą (albo nie), z róznymi dodatkami. Z makiem, owocami, orzechami, karmelem... Przewiezienie ich było ryzykownym przedsięwzięciem (upał), ale opłaciło się. Dobrze zabezpieczone przed wysoką temperaturą tylko się odkształciły. Dobre są zarówno w formie schłodzonej jak i zamrożonej.


Moja ulubiona rasa surelisa.

Jak to wygląda w środku.

Kolejne przekąski drobne.

Słodycze prezentowe z akcentem pamiątkowym.

Ukraińska chałwa. Pół kilo po promocji ;)

Nektar z rokitnika. Trochę za słodki, ale po rozcieńczeniu dobry.

I w końcu alkohole. Młodzież zamyka oczy i się nie gorszy!

Łotewski czarny ryski balsam pojawia się na polskich półkach. Jest skandalicznie drogi. W litewskich marketach częściej można natknąć się na promocję... Dostępny w wersji podstawowej (brązowa butelka) i innych (czarna butelka - czarna porzeczka). Oczywiście jest to bardzo zdrowotna mikstura. Do celów leczniczych. Podobnie jak widoczne na zdjęciu cukierki nasączone tym alkoholem.


Na uwagę zasługuje też cydr. Na zdjęciach puszkowana brzoskwinia i butelkowana gruszka. Występuje jeszcze w smaku wiśniowym i jabłkowym. Podobno jednak dwa poniżej uwiecznione są najlepsze.



Estoński likier. Już testowany. Słodki, kremowy, czekoladowy, może być.

I kolejne drobne sprawy:

Wyjątkowo smaczne sardynki. Nie zalane na głucho olejem, raczej delikatnie. Duże kawałki, z flakami, ale tymi jadalnymi. Nic obrzydliwego.

Guma do żucia w smakach niemiętowych.

Smak wcale nie trwa tak dłuuuuugo.

Wypity niemal do dna bajkalski sosnowy napój gazowany.

I na koniec sprawa niespożywcza. Odblaskowy piesek przywieziony jako suwenir-prezent.



14 komentarzy:

  1. Ile smakołyków, aż się głodna zrobiłam a lodówce tylko truskawki. Ha! a już myślałam, że mam coś z mózgiem, też uważam że Grycany są bardziej słodkie w tym sezonie! Może jakiś składnik jest niesmaczny i musieli zabić go słodyczą:) Wielkogabarytowe lody w kartoniku też się u nas zdarzają, są nawet tylko w papierku - Casaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że to nie tylko ja odczuwam przesłodzenie Grycanów :) Muszę sobie znaleźć nowe ulubione lody. Te castaty wyglądają interesująco :)

      Usuń
  2. Surelisy uwielbiam, choć nie wiedziałam jak to się fachowo nazywa. Koleżanka z Białorusi mi je regularnie przywozi :P spróbowałabym cydru, bo też bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie rozumiem, dlaczego w Polsce się nie produkuje takich rzeczy. Wszyscy mają - Białorusini, Łotysze, Estończycy, Litwini. A tutaj nic. Niesprawiedliwość.
      Cydr dopiero odkryłam, muszę się bardziej zaprzyjaźnić.

      Usuń
  3. Najbardziej interesują mnie(nie wiedzieć czemu :D) produkty alkoholowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam jeszcze zwiedzić browar, ale za krótki to był wyjazd. Byłoby więcej ciekawostek ;)

      Usuń
    2. To ja sobie pozwolę polecić litewskie wino z czarnej porzeczki Voruta, naprawdę dobre, w sumie najlepsze; jak będzie okazja, to kup koniecznie, najlepiej 2 butelki, bo szybko się kończy ;)

      Usuń
    3. O, zapisałam to wino! Może będzie okazja :) :)

      Usuń
  4. OOOOOOOOOO matko, pojechałaś tam wykupić całą Litwę. Cydr lubelski też dobry i rodzimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Medal za wspieranie gospodarki się należy ;)

      Usuń
  5. Kibiny to kuchnia karaimska, nie litewska. Jedyne, co tam jest od Litwinów, to nadzienie z wieprzowiny, bo Karaimi przestrzegają koszeru. A Twój ulubiony surelis pochodzi z Estonii, podobnie jak cydr (dobra, teraz produkują go i na Litwie, tzn. cydr, ale firma estońska). I co się nie chwalisz Vytautasem! Co prawda też w Almie dostępny, ale na Litwie na pewno tańszy ;) Ulubiona woda pakerów litewskich (i moja :D Polecam!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vytautas nie potrzebuje czasu antenowego ;P

      Usuń
  6. Jak cudnie jest poczytać relacje z Litwy, jeżdżę namiętnie od kilku lat na majówki do Wilna i nie wyobrażam sobie już inaczej, uwielbiam tamtejsze żarcie i w ogóle, a klimat jest super! W Polsce są jak najbardziej batony twarogowe, jadłam takie o nazwie Pokusa i są pyszne, tylko nie wszędzie dostępne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę szukać tej Pokusy :) A Litwa to taki niby sąsiedni kraj, a jednak dość egzotyczny i nieodkryty :D

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.