poniedziałek, 26 maja 2014

Zanim zakwitnie lato

O rzeczach i sprawach, które mnie obecnie pasjonują/wciągają i wykręcają mój mózg. Czyli inspiracje i inne ciekawości dnia bieżącego, którymi muszę się podzielić, żeby nie wybuchła mi głowa.

1. Archiwum zdjęć z Prus Wschodnich. Bo byłam w Reszlu, więc jakoś tak się wywiązało szukanie obrazków w sieci. Znalazło się o wiele więcej, niż przypuszczałam. Ciekawe doświadczenie, takie zwiedzanie pocztówek ze znanych miejsc. I odszukiwanie domków, charakterystycznych elementów krajobrazu... Czasem tylko serce pęka, bo pałac był taki śliczny, a zostały spleśniałe cegły wśród krzaków.

2. Drożdżówki królują. Nie mogę przeboleć masakry piekarniczej, która sprzedawana jest w sklepach, zieję z oburzenia nad niedopieczoną bułką i nieuformowanym, waciastym rogalem. I piekę sama. Lubię drożdżowe ciasto. Niby wiem, że gluten, gluten, ale może innym razem zrezygnuję. Obecnie jestem w fazie drożdżówki z miodem.

Pszczoły narysowałam na początku maja, pokazałam kilku osobom.

Pani Matka zapytała: "Po co ktoś nabazgrał takie brzydkie robale?"

3. Mango. Owoc mango smakujący jak żywiczna marchewka. Zarówno w formie naturalnej, jak i zmielony z jogurtem naturalnym (minimalizm doskonały). Szkoda tylko, że trudno jest kupić owoc idealny. Albo są zielone, albo rozmiękczone. Następnym razem, kiedy trafię na perfekcyjne mango, ukręcę sobie lody.

Mango owoc.

Mango po zblendowaniu z jogurtem.

4. Postanowiłam uciekawić moje nudne zdjęcia i poszukać innych rozwiązań. Póki co robię przymiarki do nietypowej perspektywy. Czasem wychodzi coś ciekawego.


5. W wolnym czasie zajmuję się jeszcze organizowaniem czasu/przestrzeni i nakładaniem na twarz jadalnych substancji. Tym tematom poświęcę jednak osobne blogowe posty. Jestem też w trakcie składania kilku instrukcji z serii zrób to sam. Jakieś treści blogowe powinny się teraz pojawiać częściej.

I przypomniałam sobie, że zanim weszłam na podstępną ścieżkę kpopu, słuchałam dobrej muzyki.

12 komentarzy:

  1. "Robale" - Picasso by zrozumiał . A Pani Matka - pewnie estetka naturalizmu .
    A swoją drogą to ja bardzo lubię naturalne drożdżówki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Picasso by powiedział, że robale są za mało kanciaste i nie mają głębi, wyrazu, znaczenia. Myślę, że bardziej Jose Rodriguez Fuster by zrozumiał.

      Usuń
  2. Gluten samo zło, a biała mąka jeszcze bardziej... ciekawe czy na pełnoziarnistej da się drożdżówkę upiec... hmmm... miałam powiedzieć, że to nie dla dla mnie, ale kiedyś to samo mówiłam o chlebie, a teraz co tydzień pieczemy chleby...
    Co do obcych owoców, to ja zawsze mam wątpliwości i najgorsze jest to, że mam tak niedoświadczony smak, że nawet nie wiem, czy jem dobry owoc, czy może niedojrzały, czy w ogóle już zgniły, tak że kiszka zupełna;(
    Twoja nowa perspektywa mnie urzekła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam mąkę z dobrego młyna, bardziej kremową, niż białą ;) Można zrobić drożdżówkę z pełnoziarnistej. Czasem nawet piekę taki niby-chleb żytni na drożdżach, a żytnia mąka zawiera mniej złego glutenu.
      Bo te owoce albo sprzedaje się niedojrzałe, albo zasłodzone w puszkach, albo ususzone, czyli w formach mało atrakcyjnych. XXI wiek, a głupiego mango nie można jakoś sensownie sprowadzić i sprzedać. Nie rozumiem tego.
      Wszystko robi się ciekawsze, jeśli trochę zmieni się prespektywę ;)

      Usuń
    2. Pszenica samo zło i gluten też (chyba, że się okaże za chwilę, że jednak nie;), ale to nie znaczy, że takiej Twojej świeżutkiej drożdżówki bym nie zjadła:D

      Dlatego owoce najlepiej jeść lokalne, bo są zrywane w fazie największej dojrzałości bądź tuż przed nią, a te wszystkie z dalekich krajów muszą zerwać niedojrzałe i jeszcze nafaszerować, żeby podróż przetrwały i nie dojrzały za wcześnie i jeszcze poleżały trochę w sklepie, bo nie schodzą jak świeże bułeczki itd.
      Ja kupuje twarde, zostawiam na ladzie i codziennie sprawdzane czy są już w najbardziej odpowiedniej do konsumpcji fazie:)

      Usuń
    3. Dlatego dzisiaj mam na obiad naleśniki z lokalnymi truskawkami. Najlepiej by było samodzielnie skoczyć po takie mango, ale z dalekimi skokami wiąże się wiele problemów :)
      Mam problem z codziennym sprawdzaniem odpowiedniej fazy owocu. Najczęściej zapominam, niestety.

      Usuń
    4. Dlatego ja trzymam na widoku, nie sposób zapomnieć:)

      Usuń
    5. Od 2 dni leżakuję mango. Sprawdzam 2 razy dziennie. Może się uda? ;)

      Usuń
  3. Czytałam niedawno, że z tym glutenem to głównie demonizowanie i moda na gluten-free oraz, że nie będąc uczulonym, nie należy się nim przejmować. Zdania są jednak podzielone, tworzą się lobby. Prawdopodobnie trzeba by się skontaktować z lekarzem lub farmaceutą, żeby nie dać się zwariować:) Póki co się nie daję, to znaczy odpuściłam sobie walkę z glutenem, zanim zaczęłam się nim na poważnie przejmować. Wystarczająco mocno przejmuję się syropem glukozowo-fruktozowym i glutaminianem sodu.

    Drożdzówki wyglądają smakowicie. Jadłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam znajomych, krórzy nie jedzą glutenu i jestem taka miła, że robię różne rzeczy bez. Ale masz rację, syrop glukozowo-fruktozowy jest gorszy.

      Usuń
  4. Ja też nie jem bułek z białej maki, chlebek raczej tylko i byle miał mąkę orkiszową w sobie(na pewno nie 100
    %, bo wtedy kosztowłby 10 razy tyle ile kosztuje-jak mnie ponauczała pani w piekarniczym. Chyba zacznę sama piec...) Jogurtów też nie jadamy, prawie żadnych produktów mlecznych(syn pije mleko kozie, mnie sam zapach odrzuca, od zawsze). Owoce i warzywa przeżywają u mnie prawdziwy renesans. A co Prus Wschodnich, to coraz bardziej marzę, żeby tam przyjechać, bardziej niż jakieś majorki i inne palmy mnie kuszą te tereny....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyduj się na te Prusy Wschodnie, to polecę Ci dobrą piekarnię z orkiszowym chlebem ;)
      Mleko migdałowe jest bardzo smaczne i nadaje się do mielenia z owocami. I można zrobić je samodzielnie, jeśli ma się odpowiedni poziom woli walki.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.