czwartek, 22 maja 2014

Reszel

Zaczęła się urlopowo-wakacyjna migracja, czyli tak zwany "sezon". Niektórzy ludzie wyjadą na Mazury, a przynajmniej tak będzie się im wydawało. Krzyżackie miasto Reszel przycupnęło na Warmii. Dojazd jest w miarę łatwy. Chyba, że komuś przyjdzie do głowy jechać od strony Garbna przez Tołkiny i Worpławki. Widowiskowo, ale nie spodziewałam się, że droga o nawierzchni starobitumicznej w końcu zamieni się w bruk. Starobruk. Podstawowa zasada tułacza głosi jednak "Nie wątp nigdy, zawsze dokądś dojedziesz". I udało się!

Droga z Babieńca do Worpławek.

Po załatwieniu spraw będących celem podróży (biznesy, co nie?), udało nam się wygospodarować trochę czasu na połażenie po mieście. Bez większego celu, w poszukiwaniu ładnych rzeczy. Niedawno słyszałam, że Reszel to zaprzepaszczona szansa, że brzydko, nijako... Stan rzeczy przedstawia się zupełnie inaczej. Może nie jest to turystycznie wielce znane miejsce, co jednak wcale nie znaczy, że nie ma tam niczego ciekawego, a wszystko stoi smętnie w zaniedbaniu i smutku. Miasteczko jest śliczne. Stare budynki są odnowione, lub odnawiane lub nadgryzione zębęm czasu (ale nadal ładne).

Wnętrze apteki Pod Orłem w Reszlu.

Apteka z zewnątrz.


Lokal do wynajęcia. Okna przepiękne.

Zamek



Widok na zamek z wieży kościelnej.

Stare miasto i ratusz.

Niewątpliwą atrakcją jest możliwość spojrzenia na miasto z góry. Mamy do wyboru zamkową basztę (postaram się wejść tam innym razem) i kościelną wieżę. Podobno z wieży widok jest lepszy. Jest wyższa. Poziom stresu przy wchodzeniu też całkiem wysoki. Zdjęcia z wnętrza wieży zepsułam, bo trzęsły mi się ręce. Niestety. I bałam się gołębi, a raczej tego, co może im wypaść spod ogona. I pająki łypały na nas ośmiokrotnymi ślipiami.

Udokumentowanie osiągnięć.

Villa Maria z góry.

Zdjęcia na których zostałam uwieczniona nie nadają się do publikacji. Wysokość mi nie służy. Panika i trzęsawki. Trzeba było zrobić dokumentację przyziemną.

14 komentarzy:

  1. Bez dwóch zdań - to coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda jak zagranicom. A serio to robi całkiem przyjemne wrażenia małego, przytulnego miasteczka. Achitektura spójna, a ja spójne budownictwo uwielbiam. I tak jest w całym Reszlu???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w miarę spójnie. Może na obrzeżach jakieś bloki, czy zakłady pracy o wyglądzie słabo architektonicznym, ale centrum wygląda właśnie tak. Ładne domki i dużo zieleni. W sumie to jest zagranica, bo to Warmia ;) Zależy, jakie granice uznaje się za granice.
      I ludzie są mili, przynajmniej ci, z którymi miałam styczność.

      Usuń
  3. Wygląda bardzo przyjemnie, akurat tak żeby przyjechać na parę dni i robić nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to! Nie jakaś szalona turystyka czynu i akcji, ale spokojne robienie niczego, kawiarnia i spacer.

      Usuń
  4. Byłam tam kiedyś zimą, po drodze do Biskupca. Latem wygląda zdecydowanie lepiej :) Całkiem ładnie. Jakie to szczęście, że nie pojechał odbudowywać Warszawy (uważam za wielkie barbarzyństwo likwidację pruskich miast w celu odbudowania stolicy, nie lepiej było uruchomić produkcję cegieł, zamiast niszczyć cywilizację północy?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka nowa taktyka: okazyjne zwiedzanie. Niby się ma niedaleko, a jednak zawsze się pomija. Biskupiec kiedyś też zwiedziłam przy okazji.
      Myślę, że Węgorzewo i Giżycko wyglądały podobnie, ale wojna, Armia Czerwona, odbudowa Warszawy... Dobrze, że Reszel się uchował.

      Usuń
  5. Podoba mi się juz sama nazwa. Miasteczko piękne. Takie Lubie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa podobno ma coś wspólnego z rycerzami, ale jeszcze nie potwierdziłam tej informacji.

      Usuń
  6. Piękne miasteczko. Fajne fotki zrobiłaś. Musi być super widok z tej wieży. Ja tam się wysokości nie boje, bo mieszkam na 8 piętrze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Najwyżej w życiu mieszkałam na 4 piętrze i miałam trzęsawki na balkonie, więc taka wieża to dla mnie wyczyn ;) Czasem jednak trzeba udawać odważniejszych od siebie.

      Usuń
  7. Bardzo urokliwe miasteczko. Na wysoką drabinę to się boję wspinać, ale na wieże zawsze bardzo chętnie, lubię patrzeć na świat z góry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wspinam sie dla widoku i towarzystwa. I pokonania własnych słabości, tak sobie bohatersko wmawiam ;) A miasteczko muszę zwiedzić porządniej. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.