czwartek, 1 maja 2014

Ciepłą wiosną

Lubię jeziora. Lubię połączenia. Mosty. Pomosty. Wierzę w promenadę ludzkich serc.



Miało być szafiarkowato, ale doszłam do wniosku, że krajobraz ciekawszy jest ode mnie. Zdjęcia wykonano tutaj. Jest to jedno z najładniejszych miejsc na Mazurach. Dawno, dawno temu, kiedy Pani Matka czesała mnie na niunię z palmą na czubku głowy, pod mostem krążyły jeszcze prawdziwe, europejskie raki. A jeszcze dawniej nie było mostu, tylko prom. Ale tego nie pamiętam osobiście. W lesie, który dzisiaj jest rezerwatem, polował Heinrich von Lehndorff (ojciec Veruschki) z kuzynami i kumplami. A w tym roku z mostu widać łabędzia wysiadującego jajka.


O odzieniu: trampki te same, co tutaj (wyjątkowo dobrze się piorą); torebka też ta sama; sweter oddała Pani Matka (ma ładną strukturę, na zdjęciu nie widać). Nic ciekawego. Jedynym elementem godnym uwagi jest litewska Krowa Brokatka (niewidoczna niemalże na powyższej rycinie), którą szczęśliwie otrzymałam całkiem niedawno. Noszę przy torebce.


Przypominam o KONKURSIE.

13 komentarzy:

  1. Bez obrazy, ale wniosek bardzo słuszny. Wcale nie dlatego, że Twój ubiór warty krytyki, lecz po prostu mam słabość do porządnie zrobionych zdjęć. Fotografia druga od góry - świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Tak naprawdę, to ubiór jak ubiór, z ładną pogodą i jeziorem nigdy nie wygra ;)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia niesamowitych okoliczności przyrody i cudu ludzkiej myśli technicznej a do tego psychodeliczna krówka, no i jak tu nie lubić Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cud ludzkiej myśli technicznej dobrze wpisuje się w niesamowite okoliczności przyrody. Szkoda, że nie zawsze tak jest.
      Dziękuję! :)

      Usuń
  3. Wiesz, że jak ktoś Ci daruje krowę nawet fajną, to chce Ci przekazać, że uważa Cię za starą krowę... ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej postrzegano krowę jako synonim dobrobytu, żywicielkę rodziny. Ktoś nawet pisał o funkcjach krowy w kulturze ludowej. Bardzo ciekawe rzeczy.

      Usuń
    2. Jak to się czasy zmieniły. Nawet nie wątpię, ale chyba najbardziej przydatna jest koza.

      Usuń
    3. Kozy wcale nie są takie miłe i sympatyczne. Nie żywią się też wszystkim, jak ludzie powszechnie uważają. Koza to zwierzę z fochem. Uparta, wybredna, chodząca swoimi dróżkami.

      Usuń
    4. Ale łatwiej ją ukryć przed najeźdźcą, poza tym nie wymaga całego pastwiska wystarczy kępa trawy na stoku... a nawet w chiński horoskop zalazła... ;p

      Usuń
  4. Uwielbiam wirtualne majówki:) Przed chwilą byłam na bieszczadzkich Rawkach, teraz mam widoki na mazurskie jezioro... Wspaniała atmosfera:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieograniczone możliwości i okno na każdą stronę świata :) Ale jednak nic nie zastąpi zobaczenia "na żywo" :)

      Usuń
  5. Krysztally w plenerze! :D Bardzo dobrze i proszę o więcej. Mazury, cud natury, szkoda, że nie mam bliżej, ani okazji zaglądnąć, pobyć. Ze dwa razy tylko byłam i to na (za)szybko :(

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.