czwartek, 3 kwietnia 2014

Crawling in the Dirt

Są piosenki dzieciństwa, które wracają i odbijają się człowiekowi czkawką echem w głowie w pewnych życia momentach... Fanką świń nie jestem. W piosence napisanej przez Harrisona jest piękna metafora dotycząca specyficznego trybu życia, ale nie będę myśli tej rozwijała. Jaka świnia jest, każdy widzi. Zdjęcia wykonałam za pomocą mojego niezawodnego telefonu, bo jak człowiek ubabrany w farbie (jak świnia), to się nie dotyka sprzętów cennych (cudzych fotoaparatów). Poza tym nawet nie przyszła mi do głowy porządna dokumentacja, mocno o upublicznianiu nie marzyłam.

W trakcie malowania wywiązały się tezy dotyczące sztuki, postrzegania, gustu i upodobań. Świnia nie jest moja, mam ochotę już nigdy na nią żywą nie patrzeć (to się może udać, chyba że przyśni się w nocy).


Rzeźbę wykonał artysta nieznany (z nazwiska nie znam, ale wiem, gdzie mieszka, samego człowieka też w miarę kojarzę). Zakupił ją pan X, ja tylko malowałam, zgodnie z życzeniem i wizją. Jako polichromator powstrzymuję się od komentarza na temat wartości estetycznej działa. Taki tam degustibus... Można mieć pretensję do kompozycji, trochę rozplanowanie siadło, wykonanie też mogło być bardziej staranne, żebym nie musiała doszlifowywać, by powłoka kolorystyczna się utrzymywała. Pod koniec pracy uświadomiłam sobie, czego brakuje. Ludziki są bezszyjne.


Dane techniczno-materiałowe: lipowe drewno malowałam akrylowymi farbami, bez zbędnej przesady i niuńciania. Rozwaliłam jeden pędzel (włosie się zdarło na zadrach). Wygłupianie się szczoteczką do zębów porzuciłam bardzo szybko, kurz i pył powstały w wyniku szlifowania sprzątałam odkurzaczem (21st century girl, I do what I like...).

Noce i dnie... Poświęcenie godne Wita Stwosza. Żółta ciżemka mi się należy.

Najlepiej malowało mi się ogień. Tło denerwowało mnie najbardziej. Całość uważam za przedsięwzięcie udane, ponieważ właściciel odebrał malowidło, zapłacił i do tej pory nie wrócił.




I tyle na świński temat.

PS. Będzie konkurs niedługo. Można już ostrzyć zęby (nagroda będzie jedna).

14 komentarzy:

  1. Bo strop w izbie za niski i szyje się pewnie nie zmieściły - ludki byłyby za wysokie...Taka jest moja logika :) A sama (płasko)rzeźba od razu skojarzyła mi się z dekoracjami wnętrz restauracji obierających kierunek bycia ludowymi karczmami, ze staropolskimi daniami w menu i wieczorkami z muzyką folk w sezonie letnim. A drugie skojarzenie - ekspozycja skansenu. Ale pierwsze silniejsze. Czy trafne - nie wiem, być może po prostu zbyt często podróżuję i bywam w takich miejscach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno brodacz miał być w kapeluszu, ale artyście zabrakło miejsca. Szyja też pewnie padła ofiarą jego rozpędzenia. Dobrze Ci się skojarzyło, chociaż nie do karczmy, ale do miejsca zaopatrującego przybytki gastronomiczne w świński surowiec ;)
      Skanseny tak kolorowo nie malują. Z tego, co widziałam, tylko zabezpieczają lite drewno przed czynnikami meteorologicznymi.

      Usuń
  2. Dzieło podoba mi się w ujęciu drugim czyli niepełnym ubarwieniu. Tacy ludzie nigdy nie mieli szyj.
    Ostrzyć zębów nie będę bo wole takie jak mam. Utwór muzyczny o tematyce szyjnej - https://www.youtube.com/watch?v=hnWsl6hloXQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dzieło mogłoby dobrze (chociaż to za wiele powiedziane) wyglądać zamalowane ciemną lakierobejcą. Ale nie jestem ekspertem.
      Zacny to utwór :)

      Usuń
  3. Jak tak się tłustą wieprzowiną opychają, to nie dziwota, że szyi nie mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I stąd broda maskująca podbródki. :)

      Usuń
  4. Brak szyi można wytłumaczyć następująco: pan ma bardzo szczułą szyję ukrytą pod brodą, a pani ma taką grubą że z szyi zrobił się podbródek. Niewykluczone problemy z tarczycą;) Można powiedzieć, że tchnęłaś w płaskorzeźbę duszę. Szkoda, że śwince nie zrobiłaś dużych przerażonych oczu, albo nie domalowałaś kłów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo miałam planów, co do świńskich oczek, ale pewnie rzeźba do tej pory stałaby u mnie... ;) Szkoda, że zdjęć nie zrobiłam z powstawania oczu rudego pana. Tam był szalony wzrok...
      Myślę, że pani padła ofiarą przemocy, bo nos miała rozkwaszony. Więc poza problemami z tarczycą pewnie i małżeńskie by się znalazły.

      Usuń
  5. Elegancko. Było temu chłopu walnąć żółte ciżemki. A że całą świnię tak pochłaniają, jedną za drugą, to i nie dziwne, że szyi nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co by na to powiedział Marek Kondrat? ;)

      Usuń
  6. Może niezdrowo i nieekologicznie, ale za to jaka piękna współpraca pana i pani:)
    Ponadto szalenie podoba mi się spódnica pani, te kwiatki śliczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiatki to akurat nie moje dokonanie, to wtrącenie Pani Matki, która zobaczyła dzieło i postanowiła dodać akcent florystyczny ;) Początkowo planowałam jakąś ludową kolorystykę dobrać, nawet przeglądałam stroje regionalne. Klientowi chodziło jednak o to, żeby było dużo różnych kolorków.

      Usuń
  7. Miało Cie nie być a jesteś częściej niż ja, ta co tyle zapału miała. Zapał minął i dupa. A malowidło świetnie wykonczylas! Ps. Jestem ciekawa co wymyslisz w konkursie, ale donyslam się, ze będzie cos o jamnikach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo nie będzie o jamnikach :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.