wtorek, 4 marca 2014

Zimowe skarpety żegnające zimę

Zrobiłam skarpetki. Dobrych zdjęć nie ma, niestety. Zabrakło mi pomysłów. A później pomyślałam, że przecież wypadałoby zrobić całościowe. Ale już nie zrobiłam, bo aparat pojechał pod granicę państwa, a ja zostałam popijając kokosowe drinki.

Dziergałam od palców, z jednej nitki, bez cięć. Wyszło całkiem nieźle i wygodnie, ale już nie pora na takie skarpetki. Włóczka została przywieziona z zagranicznej podróży. Składa się w połowie z akrylu, w połowie z wełny. Jest to ta włóczka w kolorze nr 193. Ale chyba zapasy jeszcze stare, bo inna etykietka i rozkład sił jest równo 50% na 50%.
Dziergałam na drutach pięciu (co widać na obrazkach). Kilka razy nie udał mi się wstęp, w końcu jednak zaskoczyło.
Teraz robię sobie przerwę w tego typu pracach ręcznych. Mam sukienkę do poprawienia i kilka innych wiosennych oraz letnich ubrań. I całą masę innych spraw na głowie. Ale nudno by było, gdyby nie było.






21 komentarzy:

  1. Łoo, skarpety to dla mnie taki high level. Nawet Azjacie zaokrągliły się oczy na widok robótki i wygląda jak Europejczyk;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku dni zastanawiam się, skąd ja wzięłam tego Azjatę. Za dużo koreańskich filmów i seriali oglądam. Nie pamiętam, co to było. Ale ubranie ma tradycyjne, więc chyba coś na tle historycznym...
      Też myślałam, że będzie trudno, ale udało się. A w dzierganiu jestem troszeczkę powyżej podstawy.

      Usuń
  2. Chciałabym tak umieć. Ale to raczej nie moja bajka. Denerwuje się na widok tych wszystkich skrótów, słupków, polslupkow, prawe, lewe. Ja mam lewe i to dwie, ręce. A szkoda. Widziałam dziś koszule podobno do Twojej z poprzedniego posta tylko bardziej khaki, ale byłam z wózkiem przejazdem bez portfela, wiec kolejny żal, ale za to kolejny projekt for kids powoli się rodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziergałam bez skrótów, na podstawie gazetki o skarpetach i internetowych wyjaśnień. Same najprostsze oczka, a na końcu podwójny ściągaczowy - 2 prawe, 2 lewe i w kółko. Z piętą było trochę śmiesznie, ale nie ma jej na zdjęciu, więc tłumaczenie byłoby bez sensu.

      Zrobiłaś taki ładny portfel i zostawiasz go w domu? ;)

      Usuń
  3. Cóż rozumiem, że głównymi bohaterkami posta są skarpetki ale jakbyś je zdjęła to byłby to strój wsparcia dla Ukrainy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banie Mazurskie to druga stolica Ukrainy. Zupełnie mam niedaleko.

      Błękit w heraldyce to sprawiedliwość i lojalność, więc na moje legginsy można liczyć. A jeśli gumaki podciągnęłoby się pod złoto, to mądrość i stałość, zatem obiecują się nie rozpaść i nie wdepnąć w nic podstępnego. Skarpety symbolizują wytrwałość, bo nieźle się namordowałam, żeby takie długie zrobić. I to chyba całe znaczenie elementów i ich barw.

      Usuń
  4. fantastyczne! :-) podziwiam, dla mnie 5 drutów to o 3 za dużo, próbowałam, poległam.. jesteś wielka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam na 2, później przerzucam to na 4, a ostatni dodaję, jak mam już 40 oczek.
      Dzięki! :D Tak się zmotywowałam, że zaczęłam czapkę robić w ten sposób.

      Usuń
  5. Jak ja dawno skarpet nie dziergałam, tyle tylko, że robię w odwrotnym kierunku, od mankietu do palców. Hm, ta postać na ostatnim zdjęciu, jakaś taka zdziwiona, pewnie też robi skarpety zaczynając z drugiego końca:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam robić odwrotnie, ale pięty mi nie wychodzą. A do palców nigdy nie dotarłam. Poza tym robienie od palców wydało mi się łatwiejsze ze względu na zarządzanie włóczką. Stopy się zrobią, a reszta zostaje na ściągacz. Coś dla osób, które mają problemy z planowaniem ;)
      Też byłam zdziwiona, jak się dowiedziałam, że tak też można zrobić :D

      Usuń
  6. Rany, czuję się ostatnią rękodzielniczką w Kosmosie, która jeszcze skarpet nie robiła;) Cóż, może na następną zimę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo mnie to dziwi :) Rękawiczki robisz piękne, więc może czas na coś przyziemnego? ;)

      Usuń
  7. Tej, a może zrób tutka, co? Please. Może w końcu zrozumieć jak to działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te skarpety to taka partyzantka i anarchia, że nie wiem, czy jest sens zdradzać, w jaki sposób powstały ;) Na youtube jest kilka ciekawych propozycji na "toe up socks" z użyciem 2-5 drutów, a nawet drutów z żyłką. Co do dziergania ogólnego muszę kiedyś namówić Panią Matkę na gościnny udział w tutoprialu, bo ja sama wspaniałą dziergarką nie jestem.

      Usuń
    2. Dzięki za podpowiedz ale 5 drutów mnie odrzuciło z impetem, juz wiem, ze nie podolam.

      Usuń
    3. Wbrew pozorom wcale nie jest tak trudno :)

      Usuń
  8. Interesuje mnie jeszcze data Twoich urodzin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc jesteś jedną z niewielu osób ;) Nawet mnie nie interesuje. Uważam, że ta data nie istniej. Człowiek powinien się urodzić raz a dobrze, a prawdziwym powodem do radości byłoby stawanie się młodszym o rok, a nie starszym.

      Usuń
    2. Ehh no i się nie do wiedziałam, ale to nic ;) z urodzeniem racja, liczy się sam fakt :)

      Usuń
  9. A jakie masz śliczne gumioki - tak się mówi u nas na terenach wiejskich, w zaniku, bo po wsiocku godoć wstyd :D
    Nigdy nie robiłam skarpet na drutach. I pewnie nie zrobię - moja babka robiła, ale nie wspominam jej dobrze, więc dlatego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gumioki są sentymentalne. Wybrałam ten kolor, bo jako wesoły przedszkolak donaszałam podobne po siostrze ;)
      Skarpety robiła moja prababka i moja mama też robi, więc ja się nie wyłamuję ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.