środa, 19 marca 2014

Przedwiośnie trwa


Zdjęcie jest inspirujące, przedstawia jezioro Mamry. Zostało zrobione latem, wieczorem, dawno temu. Nie pamiętam, jaki to był dzień tygodnia. Prawdopodobnie niedziela.

A teraz mogę ponarzekać. Jamnik jest nieznośny, jeszcze bardziej niż ja nie wie, czego chce. Wybuchły mi cenne pliki (dobrze, że mam zapasowe). Do końca miesiąca muszę skończyć trzy duże rzeczy i w poniedziałek zorientowałam się, ile mi jeszcze zostało czasu. Nie ma to jak zmarnować go na posty o jeziorze Mamry... Byłby już koniec, ale nie czas. To miał być taki szybki post o inspiracjach. Bo nie hibernuję gdzieś w kokonie. Zajętam wielce. I może dostałam ostatnio w głowę za dużo razy, może mam ogromnego siniaka na kolanie (literalnie, spacer z psychoaktywnym psem), a moje ulubione drzewo wichura przewróciła. To jednak jeszcze nie powód, żeby się poddawać i rezygnować. Chociaż jeszcze kilka dni deszczu i dopadnie mnie rozczarowanie.

C. Klein
A teraz będą punkty inspiracyjne. Odkryłam niedawno kilka osób, kilka ciekawości. Jestem odkrywcą zapóźnionym, więc jeśli ktoś wiedział, niech nie wytyka, bo będzie mi przykro.

1. Catherine Klein, nazwisko warte zapamiętania. Ze względu na kwiatki. Musiałam ostatnio zapoznać się z różami i przypadkiem natknęłam się na wspaniałe kwiaty pani Klein. Pocztówkowe bukiety, słodkie ornamenty... Może ktoś stwierdzi, że tandetne, ale bardzo się pomyli. Kiedyś chciałabym tak malować. Póki co mam świniaka do pokolorowania. Zupełny brak lekkości, wsiowa scenka z piwem... Od czegoś trzeba zacząć. Wolę jednak kwiaty. Tutaj zmieści się jeszcze moje marudzenie - zamknęli mój sklep artystyczny stacjonarny. Teraz muszę albo kupować zdalnie, albo wybrać się do większego miasta bliżej cywilizacji. Najpierw gauleiter Koch ukradł bursztynową komnatę, a teraz nie ma nawet gdzie farb kupić. Sztuka musi walczyć o przetrwanie.

2. Kolejne nazwisko: Sam Smith. Będę obserwować. Najpierw go usłyszałam. Zawsze mam jakieś wyobrażenie o człowieku, którego głos usłyszę. Kiedy jednak zobaczyłam śpiewającego Sama, zdziwiłam się. On nie wygląda tak, jak brzmi. I to jest komplemet dla jego głosu.

3. Trzecia inspiracja jest już bezosobowa. Kolorowanki. Jak widać po moim nowym nagłówku... Zrobienie go zajęło mi dwa tygodnie, z czego samej całkowitej pracy było może dwie godziny. Nie lubię mieć pomysłów i nie mieć czasu. Poza tym coś popsułam w moim rysowniczym Gimpie, więc najpierw musiałam poodkręcać wyrządzone szkody.
Bardzo podobają mi się kolory zamknięte w granicach. Czystość barw na jasnym tle.

4. Inspiracja kuchenna: seler. Popadłam w obsesję na punkcie tego warzywa. Jem codziennie. W zupie, sałatce, na surowo, jako dodatek do soku owocowego. Jednocześnie dziękuję Kas za jogurt chlebowy. Też był dobry.

5. A na koniec moja inspiracja wielce pomocna. Znalazłam obrazek, który właściwie nie jest obrazkiem, ale tabelką. Funkcjonowanie staje się łatwiejsze, działanie mniej chaotyczne. Do tej pory gryzmoliłam po kalendarzu, ale tygodniowy plan działania jest lepszy. Jeszcze się nie przyzwyczaiłam całkowicie, ale już teraz widzę poprawę w organizacji czasu.


14 komentarzy:

  1. Podoba mi się nowy nagłówek i robi wrażenie fakt, że Gimpowy. Ja na Gimpie czasem coś tam robię, ale czuję się niekompatybilna... W ogóle wszystkie programy graficzne są dla mnie niczym szyfry Enigmy, wszystko jakieś takie nieintuicyjne i skomplikowane.... Choć ja z tych niepoddających się więc mimo wszystko walczę;)
    Trzymam kciuki za realizację wszystkich ważnych zadań zgodnie z terminem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od lat (będzie 10 albo więcej) bawię się w gimpowanie, więc dlatego tak mi wychodzi. Metodą prób i błędów...
      Bardzo się staram, żeby ze wszystkim zdążyć. Ale zawsze jakieś kłody pod nogi... :)

      Usuń
  2. boskie te kwiatki :-) uwielbiam takie kwiatki! chcę sukienkę w takie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę wszystko w takie kwiatki :D

      Usuń
  3. Nowy nagłówek jest świetny, wiosenny, ożywczy a tak w ogóle uwielbiam ciuchcie i seler!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Początkowo miało być bez ciuchci, ale wydaje mi się, że kompozycja lepiej wygląda z elementem kolejowym ;)
      Seler też jest bardzo ożywczy, ostatnio ucieram na wióry i jem w jogurcie z pomarańczami oraz suszonymi śliwkami.

      Usuń
  4. Cóż, Rosjanie mają rozrzut to sobie zrobili kopię bursztynowej komnaty. Weź z nich przykład, tylko nie wiem czego kopie sobie zrobisz ;p. Już wiosna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny był dzisiaj dzień, wiosenny... Wzięłam przykład z Rosjan, używam farby, którą malowałam meble.

      Usuń
  5. Ciekawe propozycje. Lista bardzo mi przypadła do gustu, chyba też wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka niepozorna ta lista, ale naprawdę się sprawdza :)

      Usuń
  6. Jakiś czas temu też kupowałam selery w ilości niemal hurtowej. Teraz przerzuciłam się na cieciorkę:) Pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Producenci selerów chyba nie odczuli spadku sprzedaży, bo teraz ja hurtowo kupuję :D A ktoś mi kiedyś mówił, że warzywa są nudne. Bardzo lubię pastę kanapkową z cieciorki.

      Usuń
  7. Taką listę sobie też muszę robić... Czas ucieka, a wszystko nie zrobione.
    A propos selera, to u mnie jest promocja na naciowy - fajna przekąska, lepsza, niż czekolada. A jogurt postaram się jeszcze podrzucić ;)
    I fajny nagłówek :) Chyba Cię poproszę, żebyć mi wycudowała u mnie, jak już zdecyduję się pisywać regularnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naciowy wkręcam do soków. Dobry dodatek do pomarańczy. Jogurt był świetny, dzięki jeszcze raz! :)
      Myśl i proś, pewnie w maju Ci zrobię ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.