niedziela, 23 marca 2014

Kurka, która uciekła z podwórka


Miałam nie dawać znaku życia do końca miesiąca, ale temat nie daje mi spokoju. Zatrzymajmy czas na kilka dni, co? Mam coraz mniej czasu! Jak to mówi mój Mr Bruder - when in trouble or in doubt, run in circles, scream and shout. Ale musiałam o tym napisać. Opowieści o zwierzątkach mnie rozmiękczają. Pieski, jamniczki, pingwiny...

To nie jest recenzja. To wyrażenie zachwytu nad filmem, który mnie wzruszył. Spodziewam się, że tytułu z powyższego plakatu raczej nikt nie odczyta (ale mogę się mylić), więc tutaj transkrypcja łacinką: Madangeul Naon Amtak, tutaj tytuł po angielsku: Leafie, A Hen Into The Wild*, a tu bardziej po ludzku: Kurka, która uciekła z podwórka lub O kurze, która opuściła podwórze. I teraz będą argumenty, które przemawiają za tym, że film warto zobaczyć, uśmiechnąć się i uronić łezkę (ostatnie opcjonalnie).

1. Film opowiada o kurze, której życiowym powołaniem było znoszenie jajek. Żyła w zamknięciu, na fermie klatkowej, z zazdrością spoglądała (przez uchylone drzwi) na drób przechadzający się po podwórku. Postanowiła udawać martwą, by wydostać się z klatki. I udało jej się. Wolność jest ważniejsza niż regularny posiłek trzy razy dziennie. A klatkowe fermy to bezduszna fabryka jajek.

2. Nastawienie podwórkowego drobiu pokazuje, że jeśli ktoś się nie chce z tobą zaprzyjaźnić, nie zmusisz go do tego. Ale to też nie znaczy, że jesteś osobą bezwartościową. Jeśli komuś szkoda czasu, żeby cię poznać, nie rozpaczaj. Znajdziesz innych przyjaciół. A tamten straci. Takie trzeba mieć nastawienie! Nawet jeśli coś cię ogranicza, wcale nie sprawia, że jesteś kimś ułomnym.

3. Rodzice kochają najbardziej. Nawet jeśli są kurką Listką, która wysiedziała kacze jajko. Dla dobra swojego dziecka będą chcieli nauczyć się pływać. I to, że mimo wiadomych ograniczeń, nie będą w stanie tego zrobić, wcale nie znaczy, że kochają słabiej, czy nie rozumieją. Więc nie bądź zbuntowanym kaczysławem. Doceń, póki masz okazje.
Po obejrzeniu aż zadzwoniłam do Pani Matki, która zabroniła opowiadać, bo chce zobaczyć na własne oczy.

4. IU śpiewa piosenkę.


5. W disneyowskich filmach nie zobaczymy kupkowego ataku wróbli na człowieka. Disneyowskie zwierzątka nie robią kupy.

6. Oglądałam z niecenzurowanym zakończeniem i myślę, że tylko ta wersja ma sens. Bo pokazuje, jak miłość prowadzi do poświęcenia i poszerza horyzonty.
Zakończenie zostało ocenzurowane, ponieważ uznano je za zbyt drastyczne, jak na film animowany przeznaczony dla młodocianej widowni. Ja jednak uważam, że karmienie dzieci jedynie cukierkami prowadzi do próchnicy. Czasem trzeba zjeść coś słodko-gorzkiego. Bo taki smak ma życie. Pakują człowiekowi od urodzenia watę cukrową do głowy, a później się wszyscy dziwią, że dzieci są nieprzystosowane. Tak, byłabym okrutną tiger mother. Czekolada raz w tygodniu i twardy realizm wychowawczy. Jak dobrze, że nie mam dzieci!

7. To, że kurka ucieknie z klatki, jest do przewidzenia.To, że zakocha się w kaczorze, który uratuje ją z łakomych szczęk drapieżnika - wiadomo... Że wysiedzi jajko, kiedy kaczor straci swoją panią kaczkę, wręcz oczywistość. Że wychowa pisklę jak swoje - nie może być inaczej. Że będą problemy - pewnie! Przecież to kurka, a dzieciak jest blaszkodzioby. Kaczak i kryzys tożasamości? Nie ma wątpliwości. Przezwyciężenie problemów? Musi być. Ale mimo wszystko zaskoczenie na końcu gwarantowane. Bo nie wolno za szybko oceniać i wydawać sądów.


Chciałam oglądać sobie film do prasowania. Żeby coś gadało, jak będę operować żelazkiem. Dobrze, że w porę się opamiętałam, bo coś bym spaliła. Opowieść wciąga. Może banalne tło, że jakaś kurka, zwierzątka, dziecinada... Wcale nie. Może niektóre momenty były niekoniecznie na poziomie, bo to przecież film dla dzieci. Całość jednak robi wrażenie, pobudza do refleksji.

*Ciekawostka - film Seana Penna pod tytułem tym samym, co książka, na podstawie której powstał, Into The Wild, w Polsce znany jest w jakże nietrafnym tłumaczeniu "Wszystko za życie". Film o kurce też zawiera w tytule "into the wild", czyli "hejże, w dzicz". Jednak "wszystko za życie" bardziej adekwatne byłoby w stosunku do przygód kurki Listki, niż alaskańskich wędrówek Chrisa McCandlessa. Czym jednak jest "wszystko"? Jak dużo mieści się we "wszystkim"? Na te, oraz inne pytania, kurka odpowiada swoim postępowaniem.
No to zapiałam z zachwytu, dorobiłam filozofię do bajki dla dzieci. A teraz wracam w blogowy niebyt (który tak bardzo mi nie wychodzi).

12 komentarzy:

  1. O jaaa! Chcę tę bajkę! :D (Bo właśnie mam milion pińcet pilnych spraw :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązkowa hanguk animejszon ;) Niszczy życie i deadline'y.

      Usuń
  2. Ostatnią bajką, która mi się podobała był Shrek.... Ale tak mnie zachęciłaś, że Kurkę chciałabym obejrzeć teraz, zaraz, natychmiast! Skąd ją wziąć?

    "...byłabym okrutną tiger mother. Czekolada raz w tygodniu i twardy realizm wychowawczy."
    Też tak o sobie myślałam, momentami nawet byłam, ale własne dzieci strasznie człowieka rozmiękczają, trzeba się naprawdę mocno starać i opierać instynktom, żeby nie kochać za bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurka nie jest taka rozrywkowa jak Shrek, ale i tak warto ją zobaczyć. Wiem, że gdzieś jest po polsku, więc jak już zlokalizuję, dam znać.

      Rodzic to niebezpieczny zawód :)

      Usuń
  3. Po długości tekstu od razu widać, że brak Ci czasu ;p. Próchnica to oklepany temat, po spożyciu można zawsze umyć zęby, jestem raczej za tym "karmienie dzieci jedynie cukierkami prowadzi do" cukrzycy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja przeszłam teraz na duże formy. 20000 znaków dziennie to dla mnie chleb powszedni. Chociaż zła metafora, chleba ostatnio nie jadam. Z przyczyn pamięciowych (nie dlatego, że źle wpływa, zapominałam się zaopatrzyć).
      Karmienie dzieci jedynie cukierkami nie prowadzi do niczego dobrego. To był sens ;) Ja jestem dzieckiem fluoryzacji początku lat dziewięćdziesiątych, mnie straszyli próchnicą.

      Usuń
    2. Też bym chciał tyle dziennie pisać, ale mi się nie chce, a ile to stron wychodzi?

      Usuń
    3. Ciekawe ile tonera się zużywa na wydrukowanie?

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Warto! Wzrusza i skłania do przemyśleń :)

      Usuń
  5. Ty to potrafisz znaleźć prawdziwe perełki:) Chętnie obejrzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się akurat trafiło jak ślepej kurze ziarno ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.