sobota, 22 lutego 2014

Także o tym, że nie należy się poddawać i spisywać na straty

Pies Rambo II z drugim numerem Mollie

 W styczniu pisałam o pierwszym numerze "Mollie Potrafi". Luty prawie się kończy, więc nadszedł czas na drugi numer. Kolejne 12 złotych trafiło w pazerne łapki sprzedawcy, a ja w zamian otrzymałam 108 stron do zrecenzowania. Tyle samo, co poprzednim razem, a jednak miałam wrażenie, że jest ich więcej.

Na początek podsumowanie statystyczne, jak w przypadku pierwszego numeru. Stron poświęconych ogłoszeniom reklamowym mamy 13,5 z czego na 12,5 znajdują się ogłoszenia branżowe. Więcej niż poprzednio. 2 strony z tych 12,5 zaliczone przeze mnie do reklam to "Patchworkowy niezbędnik" prezentujący narzędzia potrzebne (moja mama ich wszystkich nie używa i sobie radzi, ale to ninja ze stażem w PRLu, więc nie ma co się dziwić) przy zabawie z tą techniką. Dodatkowo rabatem 10% zachęca się czytelnika do zakupów w dziale "Patchwork" pewnego internetowego sklepu. Nie jest źle, czytelnicy lubią rabaty. Kolejna reklama to ogłoszenie o nadchodzącym wydaniu specjalnym poświęconym rękodziełu z filcu. W sumie z malutkich drobniutkich odnośników do sklepów zamieszczonych pod artykułami można uzbierać pewnie jeszcze 0,5 strony, więc właściwie mamy 14 stron z reklamami.



Powściągnąć ostry osąd pomoże lepsza forma tutoriali. Poza tym, że zamieszczono zdjęcia krok po kroku, które wzbogaciły opisy, na końcu czasopisma znalazły się szablony, wykroje, ale i schematy. Hurra! Szydełkowe schematy, nad brakiem których rozpaczałam ostatnim razem. Co ciekawe, znajdziemy też 4 strony spod znaku "Przewodnik dla początkujących". Poruszone tematy - dzierganie warkocza oraz rozszyfrowanie maszyny do szycia. Zacna to koncepcja, nawet taka maruda jak ja potrafi ją docenić.

Co mnie jeszcze ucieszyło? Pojawili się polscy twórcy. Pokrzepiająca informacja, Mollie potrafi przełamać swoją zagraniczność, usiłuje zakorzenić się na lechickiej ziemi. Jaki będzie efekt? Poczekamy, zobaczymy... Brawa też dla redaktor naczelnej, której nazwisko pojawiło się pod wstępem. Tradycja być musi, to nie abstrakcyjna Mollie przemawia na powitanie, to Marta Białecka. Osoba, człowiek.



Drugi numer jest bardziej poukładany, nie zieje już chaosem. Widać tendencję rozwojową. "Nie zamierzamy być tylko lustrem brytyjskiej Mollie..." czytamy we wstępie. Głos klienta został wysłuchany, krytyka przyjęta. Nie jest jeszcze prefekcyjnie (a ja uwielbiam perfekcję, bo mam źle w głowie), ale za dobre nastawienie należy się pochwała. Brakuje mi na przykład felietonu z przytupem, dobrego tekstu, który stałby się charakterystyczny dla polskiego wydania. Mamy "literki", których autorką jest Sarah Monterose, pięknie zilustrowane przez Emmę Block, i jest bardzo fajnie, ale poza tym powinno być jeszcze Coś. Warto też zainwestować w jakieś tradycyjne hendmejdy. Rękodziało to nie wynalazek młodych. O czymś jeszcze chciałam wspomnieć, ale zapomniałam. Zatem zakończę wyrażając nadzieję, że Mollie będzie sięgać coraz wyżej.

I tyle na ten temat. Jest poprawa, jest radość. Pracuję nad okazywaniem pozytywnych emocji. Przez kilka dni bolała mnie głowa z tego powodu. Poza tym mam dużo ksiażek do przeczytania i przekartkowania, co również ugniata mój mózg.
Czasami jest takie uczucie we wnętrzu człowieka, kiedy bardzo chce coś zrobić, ale widzi, jaka duża jest hałda węgla i od samego patrzenia bolą ręce, ramiona, kręgosłup. Peter i Kate, tuląc się na tle słoneczka, nawołują: don't give up, nie ma takiej góry, której nie dałoby się przerzucić.

Na koniec mój lans książkowy. To nie wszystkie. Ale Hans i dwa tomy tajemnic są już opracowane. Jak to wszystko ogarnę, może zostanę przewodniczką turystyczną dla cyklistów. Już teraz mogę udzielać rad osobom, które chciałyby się dowiedzieć, w którym jeziorze są najsmaczniejsze ryby, a którymi nie warto zawracać sobie głowy.

16 komentarzy:

  1. " Pracuję nad okazywaniem pozytywnych emocji. Przez kilka dni bolała mnie głowa z tego powodu." - no to teraz wszystko jasne :-D jak zademonstruję vkurva to ból głowy minie ;-) a ja myślałam, że to ciśnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciśnienie to ja mam w głowie. Zapomniałam, że można pić kawę, zapomniałam, że trzeba się dotlenić i rozciągnąć mięśnie, i jeszcze starałam się być miła dla współludzi. To trudne zadanie ;)

      Usuń
  2. A juz myslalam ze ta Molly to nic ciekawego i nie musiałam się denerwowac, ze nie mam gdzie kupić gazety. U mnie n wsi jeden kiosk, ale nie taki bogaty. Ciekawa jestem wydania specjalnego o filcu. Chętnie bym się na to skusila. I przy okazji szukam od jakiegoś czasu książki przytulanki szmacianki, niestety wszędzie jest juz niedostępna, jakby miał ktoś namiar będę wniebowzieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie jest to esencja ciekawości, ale zmierza w dobrym kierunku. Możesz kupić w wersji elektronicznej, nawet taniej wychodzi niż papierowa. Wydanie o filcu ma się ukazać "już wkrótce", ale dokładnie nie wiem, kiedy to jest.
      Ja szukam od jakiegoś czasu wielu książek i chyba głowa rozboli mnie jeszcze bardziej, bo jedynym wyjściem jest zakolegowanie się z osobami o rozbudowanym księgozbiorze. ;)

      Usuń
    2. Trzeba najpierw mieć takich znajomych ;)

      Usuń
    3. Ja nie mam takich znajomych, dopiero zamierzam się zaznajomić.

      Usuń
  3. Pierwszy numer kupiłam bez problemu, drugiego nie ma nigdzie, a molestowałam panią w kiosku przez cztery dni, w tym trzy pod rząd. W poniedziałek zajrzę do jeszcze jednego sklepu, który mi pozostał. Tak czy siak zamierzam nabyć nową Mollie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ten pierwszy tak słabo schodził, że kioski przestraszyły się drugiego? Ale różnica jest duża. Ciekawe, jak będzie wyglądał trzeci? :)

      Usuń
  4. Kiedy człowiek stawia przed sobą szczytne cele, to z tzw. rozpędu czasami zapomina o sobie i swoich( czyli swojego mózgu) potrzebach. Nie wolno zapominać o nawadnianiu się, bo z powodu odwodnienia mózg się kurczy i w konsekwencji boli głowa. A jak mózg się kurczy, to nie jest w stanie przyjmować żadnej wiedzy i okazywać ani sympatii, ani antypatii a już nie ma co mówić o empatii i innych pozytywnych i wzniosłych uczuciach ;).
    To tak półżartem - półserio. Ale wodzie nie zapominaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się pije dużo wody, to w końcu można się nauczyć fotosyntezy, więc pożytecznie... ;)

      Usuń
  5. Też byłam mile zaskoczona nowym numerem.

    Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po Twoim wpisie kupiłam numer pierwszy i przyjemnie mi się oglądało:) Ja bardzo lubię takie gazetki więc kolejny numer na pewno również nabędę:) Dzięki za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znalazłam kilka ciekawych rzeczy dla siebie, a różnorodność jest spora, więc polecam :)

      Usuń
  7. Widziałam ten numer tylko na blogach, wirtualnie więc uważam że jest lepszy od poprzedniego, nawet paroma rzeczami jestem zainteresowana, ale żeby to były jakieś nowości twórcze to raczej trudno napisać ;p. Czytaj, czytaj, się naczytasz będziesz coś wiedzieć i od razu można wkurzać innych ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaczęłam z tym wkurzaniem. Najlepsza rozrywka na świecie :D

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.