sobota, 11 stycznia 2014

Krysztallie nie potrafi

Szum się zrobił, gdyż oto pojawił się na rynku polskim prasowym dwumiesięczynik "Mollie Potrafi". Jest to oczywiście krajowa wersja popularnego "Mollie Makes".  I oto krótka recenzja pierwszego numeru.



Ucieszyłam się nawet, tym bardziej, że na stronie 22 znajduje się bardzo ładna ilustracja (strona 21 to reklama, więc wytnę ilustrację, oprawię i powieszę na ścianie). Stron jest 108, cena 12 złotych, (6 złotych na miesiąc), około 11 groszy za stronę. Stron poświęconym reklamie jest 8,5, z czego 5,5 to reklamy "branżowe", związane z tematyką publikacji. Ilustracji i zdjęć jest dużo więcej niż literek, ale chyba o to mniej więcej chodzi. To takie podsumowanie statystyczne. Jasne kolory dominują.

Idea to zacna, bo jednak rynek obfituje w specjalistyczną prasę. Jeśli coś dotyczy szycia - dotyczy właśnie tego, jeśli chodzi o szydełko - może tylko przebłysk drutów. Z kreatywnością ogólną raczej się w prasie nie spotkałam. Może mało wiem o życiu, ale taki tytuł był potrzebny. Poza tym wyrobiona marka, ktoś się może nawet uprzeć, że renoma.
Prezentowane pomysły są ciekawe, różnorodne, każdy może znaleźć coś, co go zainteresuje. Ja zapiszczałam z zachwytu nad szydełkowymi śnieżnymi gwiazdkami (jakaś obsesja, bo nie ma żywych). I tu właściwie kończą się moje piski zachwycone. Teraz będę rugać.

Jest błąd we fragmencie opisu, mea culpa. Kwiatek zrobiłam. Nie ma związku.


Szydełkuję od niedawna (nie liczy się data zaczęcia, liczy się częstotliwość), chciałabym, żeby wzory były tłumaczone jak chłop krowie na rowie, bo jestem w tej dziedzinie wybitnym nieekspertem. Mollie potrafi, ale ja bez schematów, rysunków, objaśnień krok po kroku sobie nie poradzę. Ok, pomyślałam, może wydziergam mitenki, na drutach bardziej się znam. Wcale, kurka wodna, nie. Gdyby moja własna rodzona matka rodzicielka nie rozrysowała mi co-i-jak, nie miałabym pojęcia, jak skomplikowany wzór wykonać. Nie jestem wystarczająco błyskotliwa, naprawdę jakiś schemat by nikogo nie zabił, a różnym niekumatym nielotom wyrosłyby zalążki skrzydeł.
Druga sprawa - wszystkie tutoriale, inspiracje, pomysły, kreatywności są pochodzenia zagranicznego. Nie jestem ksenofobem, sama śmigam po obcojęzycznych blogach, pinuję i tak dalej, ale czy naprawdę nikt nie mógł zadać sobie choć trochę trudu i wyszukać twórców wśród narodu? Akurat w tej dziedzinie nie byłoby problemu. To też dobry krok w promowaniu, bo rozniosłoby się, że jakaś polska tutorialistka blogosferyczna się udzieliła, każdy chciałby zobaczyć, chociaż z daleka.
Jak się czepiać, to wszystkiego. Co to jest za tytuł? "Mollie Potrafi"? Jakby to jakaś niezguła była. Tępa dziunia, ale jednak potrafi. Wydaje mi się, że "Mollie Makes" lepiej brzmiałoby jako "Mollie Tworzy", ale mogę się mylić. Nie mam lingwistycznego przystosowania, nie mam znajomości w temacie. Ale tworzenie to rozmach, kreatywność, eksplozja działania... Potrafi? To nic niezwykłego. Ania, Frania i Pirania też potrafią. Ale nie tworzą, odtwarzają.
Mało jest też interaktywności, zachęty do budowania społeczności. Nie widać chęci dialogu z odbiorcą. Słowo wstępne ze strony 3 niby tworzy klimat, że pięknie, magicznie, otulenie, zima, gwiazdki na niebie... Można wypić nad tekstem kakao i uśmiechnąć się. Ale przewracamy stronę i mamy słowo od wydawcy - że Mollie nie można nie kochać, że sukces pewny, że aktywne Polki z pewnością polubią, Uwaga, uwaga, cytat - "Redakcja Mollie... potrafi wyszperać kreacje z najróżniejszych zakątków Anglii i Europy". Ja bym za takie zdanie ukręciła komuś łeb. Nie jesteśmy na Wyspach, Europa to dla nas Europa, razem z Anglią, Szkocją, Walią i nawet Irlandią. Nie rozróżniamy na kontynentalną część i wyspiarską. Chyba, że w prognozie pogody lub historii II wojny światowej.

Podsumowanie.
Widzę potencjał, nie da się tego ukryć, ale gdyby pierwszy numer nie był pierwszym, pewnie bym nie była tak bardzo optymistycznie nastawiona. Mam nadzieję, że przedsięwzięcie rozwinie się w dobrym kierunku. Póki co wstrzymuję się z prenumeratą. Atrakcyjna cena, nie podważam tego, ale jedno pytanie w niepotrafiącej krysztallowej głowie się zalęgło:
Czy warto?


26 komentarzy:

  1. Jest też taka polska gazetka - Wena. Nie wiem, może też na licencji, ale bardzo spolszczona. Wiele pomysłów i kursów jest autorstwa naszych artystów-rękodzielników. A rękodzieła też różnorodne: haft, szydełko, druty, filcowanie, biżuteria z koralików, kwiaty z krepiny, lepienie z masy solnej, decoupage.... Dużo tego. I jest rubryka Poznajmy się, w której przedstawiane są osoby twórcze, często znane z sieci. I są konkursy:)
    Kiedyś prenumerowałam, teraz kupuję od czasu do czasu.
    A Mollie Potrafi nie znałam i nie widziałam, ale uwielbiam takie publikacje więc poszukam w naszych kioskach, choć wątpię, że dostanę... U nas jakoś mało popularne są takie gazety, niektóre pani w kiosku sprowadza specjalnie na moją prośbę, bym mogła sobie pooglądać...
    Za frazę "z zakątków Anglii i Europy" też dałabym po uszach! Jak takie coś mogło przejść korektę???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wena brzmi zachęcająco, zapoluję w kioskach :) Tytuł lepszy niż jakaś Mollie Potrafi. I są konkursy! :D Jeśli znajdę, postaram się napisać porównanie.
      Zobaczymy, co z Mollie wyrośnie, może Molli Postara się bardziej. Korektę robił chyba google translate, dlatego nie wyszło najlepiej.

      Usuń
  2. 1. Jest to dla mnie tak wybitna renoma, że pierwszy raz o niej słyszę... a parę brytyjskich pań poznałam, jakaś Bridget Jones, Mary Poppins, Anna Elliot i koleżanki a o Mollie jakoś nie bardzo... chyba, że o molach...
    2. Cena, wbrew Twemu przekonaniu, nie jest atrakcyjna... a tańszą Wenę i Inspiracje Twórcze jakoś sobie z rąk nie wyrywają, po ewentualnym pierwszym zainteresowaniu może szybko zniknąć z rynku...
    3. Zdjęć jest dużo a pisaniny mało, bo jest to pismo brytyjskie,ogląda się obrazki i wyrzuca gazetkę do śmietnika
    4. Polskie twórczynie być może dostaną się do tej gazetki jeśli odniesie ona pożądany sukces na naszym rynku, czyli po pierwsze raczej nie prędko, po drugie mam wątpliwości co do tego sukcesu(jak wyżej)
    5. Dawno, dawno temu mówiono: jeśli nie potrafisz nie pchaj się na afisz, teraz panuje tendencja odwrotna wobec czego Mollie może być tępa a nawet "tempa" i nie powiem co dalej
    6. Uważam, że Mollie jednak można nie kochać... z reszta jeśli miałabym kochać Mollie, wolałabym kochać Andrzeja Poniedzielskiego, bo wydaje mi się bardziej żywy ;p, Mollie mogę ewentualnie cenić za wewnętrzne piękno (o ile takie istnieje)...
    7. Jeśli zatem Mollie postanowi się znaleźć u mnie na wiosce postaram się kupić i ocenić na spokojnie w domu...
    8. Jak ogólnie wiadomo Anglia w przeciwieństwie do Walii, Szkocji, Irlandii a nawet Islandii nie leży w Europie, leży w innych możliwościach intelektualnych... (poza tym jest to bezmyślne tłumaczenie[gorzej, że występuje ono również w książkach rękodzielniczych] lub polska redakcja nie ma prawa do własnego wkładu zatem panuje odtwórczość)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Twoje wypunktowane komentarze! :)
      1. Mary Poppins to fajna babka :)
      2. Chodziło mi o cenę prenumeraty. Bo z wyliczeń wynika, że 2 numery otrzymujemy za darmo. Szał, wrzawa, wszyscy mdleją! ;)
      3. Coś w tym jest... Albo zarzuca się czytelnika obrazkami, hipnotyzuje, żeby kupił.
      4. Jeśli sukcesu nie będzie, to Polki nie są kreatywne i aktywne, tak można interpretować notkę od wydawcy.
      5. [tekst wycięto, cenzura]
      6. Była kiedyś taka kampania społeczna o patoligicznej rodzinie - "Ciebie nie można kochać!".
      7. Ja poszukam "Weny" i "Inspiracji...".
      8. Masz rację, howgh. :)

      Dzięki za taki rozbudowany komentarz! :)

      Usuń
    2. Muszę w punktach, bo inaczej zagubiłabym się we własnych myślach :D
      2. Ach... co i tak nie zmienia mojego zdania.
      4. Polki są bardzo kreatywne i aktywne w związku z czym potrafią sobie wszystko znaleźć w necie, w związku z czym sukces się oddala a to co myśli wydawca to niech już sobie myśli skoro musi...
      7. Wenę i Inspiracje najlepiej obejrzeć przed zakupem, są numery świetne i beznadziejne, ale dla mnie bo jak ktoś się interesuje zupełnie innymi zagadnieniami to dla niego świetny jest ten który dla mnie beznadziejny... no i niestety szydełkowania jest tam stosunkowo mało...
      I jeszcze jedna rada, którą się mogę podzielić, moim zdaniem książki z lat poprzedniego systemu są świetne do nauki, także nabądź jakąś na portalu ze wszystkim albo może mama co w tym zakresie chomikuje i powinno być znacznie lepiej (też wolę schemat od opisu)

      Usuń
    3. Szyć uczyłam się z pomocą książki z tamtej epoki. Wszystko pięknie objaśnione, dużo obrazków, schematów... I po polsku, nie kalka (kaleka) językowa. Mama posiada sporą biblioteczkę, a i od Babci dostałam kilka "Przyjaciółek" z dawnych lat.

      Usuń
  3. Bo ta Mollie musi już potrafić żeby przystąpić do realizacji projektów z pisemka:) Na zasadzie: "Molie potrafi?", "tak, potrafi!", "to niech kupi". Ja zdecydowanie wolę prasę instruktażową typu Anna, Diana, Sandra itp. zawsze dołączają rozrysowane schematy, na Allegro można kupić stare numery za niewielkie pieniądze, Z tą Anglią mnie powalili:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię jasne instruktarze, które czasami są nawet poukładane od najprostszego projektu, a propozycje dla weteranów zostają na koniec. Poza tym łatwiej mi pogrzebać w sieci, znaleźć coś, co zainteresuje i nawet przetłumaczyć sobie. Jeśli objaśnienia są proste, krok po kroku, nie trzeba mocno wysilać mózgu, tylko działać. Mollie traktuje temat za bardzo powierzchownie.

      Usuń
  4. O, ja też przeczytałam ten wstęp i głowiłam się jak to tak, że i Anglia i Europa, to ta Anglia gdzie? Może jednak coś się zmieniło na przestrzeni lat w świecie, podobnie jak u nas z województwami? A Mollie mi się spodobała bo przejrzałam ją 2x w poczekalni na rtg i usg i moja młoda też się zainteresowała. Teraz chce konika, tylko mi to kserowanie średnio jest na rękę, na stronie go nie znalazłam. A jeśli chodzi o polskie akcenty to mi także ich brakuje, ale poczekajmy, zobaczym co będzie później:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konik dala z Mollie jest trochę dziwny, moim zdaniem, bo strasznie mu się tył zapada. Ale mogę Ci zeskanować i wysłać, jeśli chcesz :) Poza tym klik, klik, klik - trochę inna wersja.

      Usuń
    2. Łooo, nic nie skanuj, dzięki!!! :D Że też nie wpadłam na to żeby przeszperać internet:P Dobra, szukam materiałów i będzie kuń.

      Usuń
  5. "Anglia i Europa" bo to angielskie pismo. Anglia nie kuma się z plebsem, sorry. Zresztą, patrząc na to, co oni w tym kraju wyczyniają, to wcale się nie zdziwię, jeśli ta moja teoria okaze się prawdziwa :>
    A szczerze, to muszę przyjrzeć się opisom szydełkowania, bo mi ze schematów nigdy nic nie wychodziło (na drutach tak, na szydełku nigdy). Obrazki w środku za to bardzo ładne, lubię takie oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak rozgryziesz opisy, poproszę o instrukcję obsługi do nich :)
      Obrazki bardzo ładne, ale plebs wolałby proste objaśnienia.

      Usuń
  6. O Mollie nic nie slyszalam. Pani kioskarka zmojegho miasta-wsi tez nie. Za to uraczylam się 4 ema numerami "szydelkowanie jest proste". Niby proste ale gazetę odlozylam. Biblioteka sciegow opisuje podstawowe słupki i polslupki, a potem hop na głęboka wodę i robimy bolerko, trzy kolorowy szal. Niby zdjęcia SA opis jest, ale zaraz wyskoczyly same skróty i mnie to drażni strasznie (ze nie po polsku) bo dla mnie to czarna magia, chociaż przetlumaczyc umiem, ale mnie to blokuje. Zamiast ćwiczyć rozwijam skróty. A i skoczka jest najlepszej jakości (konkretnej firmy nie podjął) a na motku Masę in China.... Ps piękny awatarek nowy profilowy ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lokalna biblioteka obfituje w różne rękodzielnicze poradniki (ja wpadłam po "zrób to sam" budowlano-wykończeniowe), co mnie bardzo zdziwiło. Może my szukamy za daleko? Wszystko jest pod ręką, do wypożyczenia, pożyczenia (od mamy, babci, cioci), a chciałybyśmy jakieś kolorowe, prestiżowe pisemka? Też nie znoszę tych niezrozumiałych skrótów, które czasami występują nawet bez tłumaczenia. Poza tym ktoś powinien zrobić uniwersalny szyfr robótkowy, żeby wszędzie te same litery znaczyły to samo. A co wydawnictwo, to oznaczenia.

      Awatarek jest stary, ale powrócił. Dzięki! :)

      Usuń
    2. Kiedyś (bo ja archiwalna jestem), schematy we wszystkich pisemkach szydełkowo-drutowych były takie same. Ale przyszło "nowe" i komuś palma odbiła, bo się upomniał o prawa autorskie do kreseczek i kropeczek. Niech mu będzie na zdrowie. Zmieniły się oznaczenia, schematy. No i niektóre opisy w związku z tym, że " bo to mój patent"stały się nieczytelne.
      Powodzenia w dzierganiu.

      Usuń
    3. I zawsze cierpią na tym małe żuczki, które muszą głowić się nad znaczeniem kropek, kresek i literek. :)

      Usuń
  7. Pamiętam jak byłam mała, stare gazety mojej mamy z wykrojami i jakieś szydelkowe, Sabina, Sabrina cos w ten deseń. Mama ma zaciągi na chomikowanie. Niestety gazety przepadły. Chyba ze leża gdzie nie odkopane w co watpie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. że kolekcja przepadła. Szukaj skarbów, może gdzieś jeszcze są?

      Usuń
  8. nie widziałam tej gazetki, gdybym widziała wcześniej, to może bym obejrzała, a teraz to już raczej jednak nie... podstawy szydełka opanowałam mając lat 6, a teraz co chcę, to sobie w necie znajdę i to czego nie chcę znajdę sobie też. no i jestem szczęśliwą posiadaczką książek o szydełkowaniu z lat 70 :D oraz pochodzącego z tychże czasów panieńskiego zeszytu mojej Mamy, w którym są próbki różnistych ściegów szydełkowych z opisami. z tego samego źródła mam też pokaźny plik ponad 20-letnich gazet "strick&shick" głównie ze wzorami (schemat+opis) na druty, które jedynie omiatam wzrokiem, ale na szydło też tam coś się czasami znalazło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cały księgozbiór podręczny :) Ja żałuję, że nie chciało mi się uczyć szydełkować i robić na drutach w dzieciństwie. Ale dużo szyłam lalkom i to trochę mnie rozwinęło. Teraz nadrabiam zaległości :) Też trochę zazdroszczę notatek :)

      Usuń
  9. A czemu nie? Nigdy nie wiadomo, kiedy złapie człowieka prawdziwa mania zajęcia się czymś, co mu nawet zupełnie nie wychodzi. Trzeba po prostu cichutko robić coś innego i czekać, aż taki moment się pojawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo życie człowieka składa się z różnych faz... :) Prawda, czasami coś nachodzi i wszystko zaczyna wychodzić. Byle nie bokami... ;)

      Usuń
  10. Podoba mi się idea tego pisma. Jak wpadnie mi w ręce to chętnie przeczytam. Dobrze się zapowiada, zobaczymy jaki będzie kolejny. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny mam zamiar dobrze poprzeglądać przed ewentualnym zakupem. Może faktycznie będzie lepiej? Idea jest bardzo dobra.
      Dziękuję!

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.