środa, 6 listopada 2013

Gonna sell my car and go to Vegas, część 2

Poziomy... Faszonistyczny obów Renaty i moje trampki w kwiatki.

Kolejna szafiastość krysztallowa. I tym razem nie ma szału, jest za to niekłamana codzienność. Tak wyglądam w cywilnym przybraniu, jako Clark Kent. Ślepuję już ze starości, więc okulary maskujące są kwestią krótkoterminową.
Wspominałam o urudowieniu włosów. Jak widać na załączonych obrazkach, jest to rudy brąz, prawie niewidoczny, więc nie zdziwię się, jeśli ktoś nie uwierzy. Posłuchałam czyjejś rady dotyczącej niezdecydowania kolorystycznego. Wybrałam odcień mniej intensywny.


Wypadałoby uczynić opis garderoby. Kurtka przecenowa z czasów pierwszego pokoju toruńskiego, spodnie z Lidla, chustka w róże w spadku, biżuteria (kolczyki i sygnet) to prezenty zagraniczne, reszta z lumpków. Serduszka przy torbie zrobiłam sama. Zdjęć nie zrobiłam. Dziękuję Renacie za cierpliwość.
Włosy rozlazły mi się od wiatru. Podobno nad wodą zawsze bardziej wieje.
Właściwie nie wiem, po co cały opis. Tak naprawdę powinno się uwypuklać ciekawsze elementy, co komu po wszystkim, jeśli kurtkę kupiłam tak dawno, że w magazynie nawet ślad po niej nie został? Żałowałam, że jest czarna, że wszystkie kolorowe już dawno się rozeszły, ludzie rozdrapali, a na przecenie tylko czarny. Cóż za wzruszająca historia... W Warszawie później mi zazdrościli, że nie zapłaciłam za nią milionów, że we wsi była więcej przeceniona. Nie chcę nikogo obrażać, ale nie opłaca się stroić w stolicy, na prowincji zawsze taniej, ludzie biedne, buntownicze, nie akceptują pełnych cen.

Szafiastość nie stanie się elementem powszednim bloga, proszę się nie lękać, przygotowuję teraz 2 tutoriale i 3 chwalipięctwa odzieżowe (że niby sama coś wystrugałam), poza tym mózg marynuję w przepisach i zarządzeniach (żeby zostać milionerem), więc faszonistką nie zostanę. Nie mogę być, bo prawdziwa faszonistka nie nazywa odzieży szmatami. Podobno.


Kółka kolorowości pokazują, na co należy zwrócić uwagę.


Moje ulubione zdjęcie! Renata, Maestro!


Ciekawostka:
Drewno do pomostów jest specjalnie preparowane w taki sposób, jak widać na powyższym zdjęciu, żeby się nie ślizgać. Te wszystki rowki to umożliwiają. Czasami nawet nie jest zabezpieczane chemicznie, wystarczy odpowiednia obróbka. Jeden pan mi powiedział.

Na koniec zdjęcie gratisowe, które jest dowodem moich ogromnych zdolności fotograficznych. Nikt nie potrafi tak idealnie skomponować, tak dobrze znaleźć światła... Orli łeb w centrum też wygląda bardzo artystycznie.


24 komentarze:

  1. Kółka kolorowości? Hmm? Padłam:) A prawdziwa feszyn wiktim na odzież nie mówi odzież tylko stylizacja, ot co. Za tę głowę to powinni ci dać roczne tankowanie no limits za free na orlenie. I dałaś mi do myślenia - wiesz, że właśnie zdałam sobie sprawę, że nie mam w ogóle trampek? Chociaż do wiosny nie ma się czym martwić, ale dobrze mieć świadomość braków w szafie:) Ach, no i ciasto wyszło miodzio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kółka kolorowości to moje drugie imię :D
      Przydałoby się to roczne tankowanie :)
      Ja mam 3 pary trampek, każda w innym kolorze i na inną pogodę. Kiedyś miałam jeszcze zimowe, ale wszystko się kiedyś kończy.
      Cieszę się na wieść o Twoim sukcesie piekarniczym! :)

      Usuń
  2. Ładny pierścień. Piszesz świetnie jak zawsze :)
    emeraldsandnutella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój ulubiony pierścień :) Dziękuję ślicznie! :)

      Usuń
  3. Na burżuja jakiegoś parszywego wyszłam:P
    PS: Renata nie potrafi robić dobrych zdjęciów, ale Iza dobrze modelkuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden but burżujem nie czyni ;P Dwa to też za mało.
      PS: Dobre zdjęcia, biorąc pod uwagę szkodliwe warunki pracy, psychiczny dyskomfort spowodowany brakiem profesjonalizmu ze strony modelkującego obiektu... ;)

      Usuń
  4. Fajne trampki, a torba indiańska moja ulubiona, już nie raz się zachwycałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torbę będę nosić, póki się nie rozpadnie. Najlepsza w mojej karierze :)

      Usuń
  5. fantastycznie dobrane skarpetki, moim zdaniem powinnaś obciąć spodnie w okolicy kolan i prezentować nogi obleczone w kolorowe skarpetki... prawdopodobnie całe miasto by się za Tobą oglądało ale co tam liczy się feszyn, torba z frędzlami i ryby też fajne... nawet te ryby do skarpet pasują... nigdy nie dobierałam kolczyków do skarpet i to pewnie błąd... ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często dobieram kolczyki do rajstop/skarpetek. Trafne zauważenie :D Trochę za zimno na krótkie pantalony, ale kolorowe skarpetki uważam za istotny detal.

      Usuń
  6. Ostatnie zdjęcie jest rewelacyjne:) Otoczenie bardzo przyjemne, idealne do wypoczynku i do zdjęć pasuje. Podobają mi się tenisówki, sama zamierzam sobie niedługo zakupić (tzn. pewnie na wiosnę). Ale najbardziej podoba mi się czarna chusta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I powodzenia w szukaniu idealnych tenisówek! :)
      Chusta jest wełniana, więc poza tym, że ładna, ma też inne zalety. Ciepła, grzejąca i trochę gryząca (dlatego turkusowy podkład).

      Usuń
    2. W takim razie dobry pomysł z tym podkładem:) Zastanawiałam się dlaczego pod chustą masz jeszcze jedną:)

      Usuń
  7. Idź z tym ostatnim zdjęciem na stację benzynową, i domagaj się darmowego tankowania, ja katya ma dobry pomysł :D

    A tak mnie ostatnio naszło, żeby bloga reaktywować, ale jakoś nie mam do końca pomysłu na niego. Na początek narysuję chyba nowy nagłówek ;P Dobry nagłówek to podstawa, czyż nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze powiem na tej stacji, że widziałam kiedyś Adama Małysza, więc otarłam się o sławę. Z pewnością dadzą mi zapasy paliwa. :D
      Nagłówek to podstawowa podstawa. Ale pomysł też jest ważny. Chyba... :)

      Usuń
    2. No, wykleciłam nagłówek, na moim monitorze zalatuje pikselozą trochę, ale może natchnie mnie znów, to poprawię ;) Póki co umawiam się z fotografem, to może coś się tam pojawi., ale fotograf ma chyba jakąś robotę teraz, a w poniedziałek to strach z domu wychodzić, bo będą demonstrować siłę. Pantera nawet płytę okolicznościową jakiś czas temu nagrała, Vulgar Display of Power, zdaje się ;P

      A co za bonus za Małysza jest? Za Stocha też? to może i ja się na coś załapię ;)

      Usuń
    3. Bo Małysz rajdy pokonuje w barwach orlenowskich. Dlatego wydaje mi się to istotne :D

      Usuń
  8. To się kiedyś nazywało "półtrampki", bo miano trampek miały te sięgające za kostkę, z takim "gumowo-kółkowym" ochraniaczem na wysokości kostki. Może są i teraz takie, ale chyba słabo się za nimi rozglądałam ;)
    Ładnie tam u Was, słońce jeszcze świeci(ło)
    Graszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Producent to nazywa "tenisówkiem damskim". Jak już wspominałam, faszonistką nie jestem, każdy obów okołosportowy jest dla mnie trampkiem.

      Usuń
  9. ha! skąd ja to wiem, że kupowanie na wioskach się bardziej opłaca ;)
    już kiedyś pisałam, że szczerze zazdraszczam frędzlowatej torebki, jest tak idealnie frędzlowata, że aż mnie boli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tych wioskach czasami można znaleźć ciekawsze rzeczy :)
      Ta torebka to mój ulubiony lumpkowy łup wszech czasów :)

      Usuń
  10. Fajnie wyglądasz :D
    Fryzura super :)
    Wiele ubrań i dodatków byłoby tańszych, gdyby ludzie się zawzięli i tego w tych cenach nie kupowali. Ale wiesz jak to Polak "Coooo? Mnie nie stać????"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja jestem jednoosobowym ruchem oporu - mnie nigdy nie stać, nie lubię wydawać dużych sum :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.