wtorek, 1 października 2013

You called and I missed it

Zanim co, szybki przepis na różowe bezy. Długo szukałam dobrego, aż w końcu znalazłam i udoskonaliłam.

Skład:
  • 4-5 białek;
  • szczypta soli;
  • 4 łyżki cukru pudru;
  • cukier waniliowy (2 łyżki, opcjonalnie);
  • różowa posypka do pokolorowania (może być ewentualnie czerwony/różowy barwnik).

Wykonanie:
  1. Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywno.
  2. Dodajemy cukru. Po łyżce, cały czas ubijając.
  3. Dodsypujemy posypkę. Do koloru, póki nam się nie znudzi, póki intensywność nie jest jaka trzeba.
  4. Książka kucharska mówiła coś o ubijaniu na parze, ale ominęłam ten punkt.
  5. Wyścielamy dużą blachę papierem do pieczenia. Książka mówiła o woskowaniu papieru śniadaniowego, ale to było 30 lat temu.
  6. Nagrzewamy piekarnik. 90-100°C.
  7. Pakujemy sztywną pianę do worka foliowego, ucinamy róg, delikatnie wytwarzamy kształtne bezy. Bezkształtne też mogą być.
  8. Wstawiamy bezy na 130-150 minut. Muszą się dobrze wysuszyć, ale nie mogą się zarumienić. Stracą kolor, to niedopuszczalne!

Posypka przed zmieszaniem z pianą.

Suszenie bezów w piekarniku.

Zdjęcia gotowych nie powstały. Produkt dobry jako element dekoracyjny lub pokarm wolnostojący. Te były gratulacyjne. Ludziom trzeba gratulować za pomocą spożywczych specjalit, to motywuje.

Tyle wstępu, teraz reszta.

Wytrzeszczone oczy znaczą "nie kocham cię, odejdź w pokoju, a ja w tym czasie powachluję się dłonią w sposób wyrażający jak mało mnie obchodzisz". Radio zaszczepiło w mojej głowie obsesyjne słuchanie Little Mix. Podobnie słucham też innych piosenek, taka jestem nieodporna. Jeśli chodzi o drugą opcję, dziwią mnie trochę komentarze ludzkie zawierające sugestie, iż twórcy musieli mieć styczność z substancjami psychoaktywnymi. Jak bardzo trzeba być pozbawionym wyobraźni i poczucia humoru, żeby zarzucać komuś toksyczne wspieranie czynności myślowych? Zdarza się oto czasem człowiek, który w normalnej formie ma pomysły wykraczające poza powszechną płaską kreatywność. Nie chodzi mi o ten przypadek konkretnie, raczej uogólniam, bo zjawisko jest nienowe.
Wracamy do punktu wyjścia. Dlaczego kobiety starają się wyglądać wrednie, sprawiać wrażenie niemiłych? Jakaś choroba wściekłych kobiet. Zawsze mnie uczono, że trzeba być miłym, uśmiechać się i sprawiać przyjazne wrażenie. To fałszywe, tak? I co z tego? Wolę być fałszywie uśmiechnięta, niż straszyć ludzi groźną miną i łypać wyłupiastym okiem.

W międzyczasie (nie ma czegoś takiego jak "międzyczas"!) udało mi się zobaczyć film, który bardzo chciałam obejrzeć. I teraz będzie spoiler, więc kto planuje seans "Między wierszami" teraz przestaje czytać, przełącza kanał na TVP1 i ogląda "Modę na sukces". End of story, bye bye bye. Albo przeskakuje pod obrazek.

Dużo jest teorii na temat połączeń między historiami. Oczywiście te oczywiste przeważają. Ja mam jedną trudną do zaakceptowania. Clay nigdy nie ukradł rękopisu, ale napisał tylko jedną wybitną książkę. Przez resztę życia nie mógł niczego lepszego napisać, więc stał się zgorzkniałą, cyniczną mendą. Żona z nim nie wytrzymała, więc miał wyrzuty sumienia. Wiedział, że niczego wartościowego już nie stworzy, że się skończył na "Kill 'Em All", a do tego posypało się jego życie osobiste. I napisał drugą genialną powieść - o tym, że tak naprawdę słowa nie są takie ważne, że trzeba było zająć się żoną, rodziną. Druga teoria - Daniella jest wytworem jego wyobraźni. Mam też inne teorie, interpretacje i tak dalej.
Sam film dostaje ode mnie ♥♥♥♥ w skali pięcioserduszkowej. Warto!


Kolejne jednoakapitowe podsumowanie filmu. Pisanie recenzji nie jest moją mocną stroną. Robienie głupkowatych obrazków też raczej nie wychodzi najlepiej. Słabe to moje poczucie humoru, słabe i krzywdzące.
Nie można cudzych słabości bezbronnych do głupkowatego chichotania wytykać. Mam swój honorowy kodeks - nie śmieję się z przyczyn niezależnych od człowieka. Z chorych, z dzieci, z wad wymowy. I tu pojawia się problem Tomasza Lisa. Przecież nazwisko jest przyczyną niezależną. Ale moim zdaniem obrazek nie jest podły. No i jest osobą publiczną, zdecydował się na eksponowanie nazwiska. Żyje za pieniądze abonentów telewizyjnych. A ja? It’s not about the money, money, money, we don’t need your money, money, money, we just wanna make the world dance, chciałoby się rzec.

A teraz gorzki żal. Nowy miesiąc zaczyna się rozczarowująco. Są czasami w życiu człowieka osoby, po których chce się spodziewać najlepszego, ale jest jak jest. Czasami po sobie się człowiek spodziewa czegoś więcej, a tu kiszka, zakalec i ruiny zamku Karpień.

Postępy w przygotowywaniu tutorialu włosowego nastąpiły. Powstały nawet pomocnicze rysunki. Do czwartku powinnam wszystko poskładać.

12 komentarzy:

  1. Masz bardzo oryginalny i fajny styl pisania. Poprawia mi to humor. A przepis kiedyś muszę wypróbować!

    emeraldsandnutella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam złe doświadczenia z pieczenia bez, choć jak najlepsze z ich jedzenia;) Nawet całkiem niedawno, początkiem lata, jadłam w cukierni torcik bezowy z daktylami. Ranyyyyyyy, do dziś się ślinię na samo wspomnienie:)
    Dziękuję za polecenie filmu, zapisuję go w pamięci wielkimi literami, bo już sam tytuł działa na mnie elektryzująco, obsada również wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno zrobić idealne bezy. Najbardziej nie lubię niedosuszonych, klejących się.
      Bezy z daktylami brzmią zachęcająco. Będę kombinować w tym kierunku.
      Czekam na recenzję filmu :)

      Usuń
  3. O, taki gorzki żal mi nie obcy, osatnio się zawidłam tak, że aż mnie zatkało i nie mogę się zebrać, żeby temu komuś wyłuszczyć czemu zatkana jestem. Znowu wyjdzie, że jestem niedobra.
    Dlaczego kobiety starają się wyglądć wrednie? Hm, bardzo dobre pytanie! Zwłaszcza, jak sie blogi odwiedza coponiektóre. Sa wredne. Albo lubią taką stylówę, jak w kinie i bajce. Przyjdzie wilk i Cię zje... Najpierw straszą, a potem sie dziwią,że nikt ich nie lubi:))))
    Uwielbiam Twoje pisanie. Czekam na książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami nie komentuję na tych coponiektórych blogach, bo wydaje mi się, że ze zdjęć emanuje wredność.
      Książka się pisze. Bardzo powoli, ale do przodu.

      Usuń
  4. Umarłam po wysłuchaniu 5x kawałka o lisie:) zadziwiasz mnie swoją znajomością interesujących pozycji na yt! Pierwszy kawałek jako taki, ale broni go Missy Elliot którą bardzo lubię, a N'sync to mistrzostwo bo Justin jest tylko jeden, nawet z blond loczkami. Filmu nie oglądałam ale jak będziemy mieli wieczór filmowy z ziomusiem przy piwie i chińskich zupkach to obejrzę. Aaaaa, no właśnie, bezy! Trochę są jak różowe kupy:D Ale z pewnością pierwze skojarzenie jest mylne, ja kocham bezy. Już kilka razy robiłam bezę z bitą śmietaną i mascarpone w środku z przepisu Antywieszakowej i mogę ci polecić, jeśli oczywiście bezy lubisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałabym znajomości na yt, gdyby nie moja siostra albo inni bliscy. Na bieżąco jestem tylko z kpopem, resztę podsyłają ludzie. A loczki Justina niejednej złamały serce ;)
      Pewnie, że lubię bezy. Bita śmietana i mascarpone brzmią trochę makabrycznie, ale yolo, raz kozie śmierć!

      Usuń
  5. no i jeszcze jakbyś przyszła i sama zrobiła te bezy to by całkiem fajnie było... ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. O, bezy! Tego jeszcze nie robiłam, zawsze wydawało mi się to za trudne. Przepis sobie zapisałam, w przyszłości chętnie go wypróbuję. Ja też nagradzam bliskich jedzeniem, ZAWSZE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że to skomplikowane :)
      Żeby tylko za dużo nie trzeba było nagradzać... ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.