wtorek, 22 października 2013

Gdzie jest Krzysztof?

Nie nadaję się, ale się staram. Rysowanie nie jest moją mocną stroną, chociaż moja rodzina słynie z przypadków większego uzdolnienia.
Co z tą Polską? Czarne chmury pojawiły się na horyzoncie, niewiele osób pamięta Krzysztofa, nie ma też nikogo, kto godnie by go zastąpił. Przyznam najszczerzej, jak potrafię - najlepsze w Krzysztofie było spojrzenie. Te brwi niezłomne i wzrok skondensowany w krystalicznie czystym oku!


Dwa rysunki przedstawiać miały Krzysztofa, reszta to różnorodne bazgroły i rozćwiczanie ręki, kredki, długopisu, pióra.


Batman czuwający nad snem misia.

Nowe kredki.

Superkrólik bardzo dobrym długopisem.



Bardzo dobry czarny długopis, bazgroły średnie.

Nowe pióro i wyjałowienie mózgu po pisaniu o Balladynie i jej patologicznych uszczerbkach na psychice.

Usłyszałam wczoraj, że "na tych blogach nic nie ma; tylko - kupiłam za tyle, nowe buty, piękna sukienka, a komentarze - ślicznie, pięknie, kocham, uwielbiam, wpadnij do mnie". Dlatego dzisiaj u mnie: Narysowałam. Podobno dobry Freud po rysunkach poznaje psychikę i wyławia patologiczne uszczerbki na niej. Muszę kiedyś narysować Balladynę.

24 komentarze:

  1. Pisałam pracę magisterską o inscenizacjach Balladyny :) Chętnie zobaczę Twoje rysunki do tego dramatu. Może być ciekawie :)
    Zabawne, że właśnie dziś sobie o tym dramacie rozmyślałam. Pomijając mordercze instynkta Balladyny niewątpliwie była ona dużo ciekawszą postacią niż nudna Alina. Z perspektywy czasu i doświadczeń życiowych starszej pani dochodzę do wniosku, że zdecydowanie wolę Balladynę z jej wszelkimi szaleństwami niż Alinę, która pewnie zdolna by byłą jedynie do wypluwania z siebie kolejnych bachorów i tworzenia tandetnych haftów. Ale to moja prywatna opinia, której radzę nie uwzględniać w wypracowaniach szkolnych ;)

    Rysunek z Batmanem to mój faworyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Secesyjne ilustracje do Balladyny, to byłoby coś. Chociaż ja narysowałabym coś minimalistycznego, żeby kontrastowało z treścią. Alina chciała, żeby wszyscy ją kochali, akceptowali, chciała się opiekować. Balladyna była podstępna i egoistyczna. Gdyby je połączyć w jedną osobę, wyszłaby całkiem normalna kobieta.

      Do Batmana mam sentyment :)

      Usuń
  2. świetne rysunki, ale przedostatni najbardziej mi sie podoba. tylko parę kresek, a wyszło ciacho ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opanowuję właśnie sztukę gryzdania kilkoma kreskami. Trudna sprawa, ale dzięki za komplement :)

      Najstarszy rysunek w zestawieniu, czerwony kot, ma około 7 lat, kreskowe są najnowsze.

      Usuń
  3. Mnie jakiś anonim napisał ostatnio, że mam wypryski zamiast piersi więc wcale nie jest tak kolorowo na blogach;)
    A ponieważ do rysowania to ja jestem absolutne antytalencie, to zachwycają mnie wszelkie rysunki, które choćby cokolwiek przypominają, a Twoje przypominają nawet więcej niż cokolwiek, fajnie Ci twarze wychodzą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimy zawsze mają najciekawsze rzeczy do powiedzenia. Nikt tak wad nie wychwyci!

      Dziękuję! Ale pokazałam tylko te najlepsze twarze ;)

      Usuń
  4. Ostatni rysunek mnie zmiażdżył. Kreska kreską (podoba mnie się:), ale dowcip przedni, do druku z nim!
    ps. czy na zamku ktoś namalował graffiti "Stefan"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest "Stefan" :D
      Sztuka musi opowiadać historie, uczyć, pobudzać wyobraźnię... Kiedyś coś takiego czytałam.

      Usuń
  5. na studiach maiłam zajęcia z czytania rysunku dziecka, zainspirowałaś mnie do odświeżenia tematu:) miałam też zajęcia z arteterapii - leczenie przez rysunek. Moja pobieżna diagnoza - bogata osobowość i fascynacja jamnikami i co najwyżej niegroźne dla życia przedawkowanie telewizji :) nie leczyć, przypadek beznadziejny :)) poza tym jak będziesz sławna te rysunki będą warte fortunę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popkultura (telewizja) inspiruje ;)
      Akurat tego leczyć nie zamierzam, mam gorsze wady. Dzięki za diagnozę! Nie zależy mi na sławię, wolę od razu przejść do tej części mówiącej o fortunie.

      Usuń
  6. Weź Ty nie marudź, bo rysunki ślicznie,pięknie, kocham, uwielbiam :)) Po rysunkach ja poznacie! Dobnre z tym Freudem, jestem w stanie uwierzyć. Z resztą nie trza psychologów, żeby się skapnąć, że jak np dziecko bazgrze na czarno, to nie jest dobrze... Kiedyś duuużo rysowałam, teraz chociaż dziecku kredki podstrugam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Kochana! Buziaki!!!!! ♥♥♥

      Struganie kredek dziecku to dbanie o jego estetyczny rozwój, pchanie go ku sztuce! Może jeszcze jakiś Malczewski-Kossak wyrośnie? Warto inwestować, warto strugać! ;)

      Usuń
  7. Łoł!!! Ja jestem absolutnie zakochana w Twoim poryczanym jamniku!
    rysunki Twoje, jak Twoje zdjęcia i wpisy na blogu, charakterystyczne i bardzo w Twoim stylu!
    działaj dalej!
    koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdzięczna jestem za tak piękne podsumowanie mojej pracy twórczej ;)
      Myślałam o tym, żeby jamnika oprawić w ramkę i powiesić w jakimś honorowym miejscu, ale równie dobrze mogę go odstąpić. Szczerze i poważnie proponuję.

      Usuń
  8. chyba nie chciałabym wiedzieć co narysowałaś po opowiadaniach Borowskiego... ale w ramach badania przypadków psychopatycznych możesz sobie przeczytać Mary Poppins... ponoć nakręcono na jej cześć film, jakiś utwór muzyczny napisano ale moim zdaniem ona zasługuje przede wszystkim na rozprawę psychologiczną... i to dzieciom czytają... potem się dziwią Kulfon, Kulfon co z ciebie wyrośnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po opowiadaniach Borowskiego nie rysowałam. To jednak zbyt przytłaczające i realne. Mary Poppins bardzo lubię za genialne metody wychowawcze. Czytałam w starej wersji, kiedy była Agnieszką. Myślę, że Julie Andrews w filmie bardzo się starała, ale jest zbyt sympatyczna.

      Usuń
  9. A ten rysunek ostatni to bym pożyczyła do zilustrowania Konrada Wallenroda przypadków. I poszedł pod inną wieżę, gdzie nie było pomysłowej księżniczki, tylko taka, co cierpliwie udawała niezaradną...;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konrad Wallenrod nie zasługuje na ilustracje. Motto z Schillera jest tu bardzo na miejscu, tylko zmieniłabym je trochę na "Co ma zginąć, niech zginie, bez rymowanek i poetyckości".

      Usuń
  10. To jeszcze raz ja. Przypomniałam sobie, jak w dzieciństwie czytałam "Bajki robotów" Lema i ten ostatni rysunek skojarzył mi się z ilustracjami Daniela Mroza. Zaznaczam: skojarzył. Sławny to był,ale jego malunki zaczęły być cenione już po jego śmierci. Może rodzina skorzysta w Twoim przypadku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jeszcze raz ja.
      Ja bym bardziej powiedziała, że szkic à la Bruegel, bo jak spadać, to z wysokości, ale może być i Mróz.
      Nie zamierzam umierać, więc rodzina nie będzie miała profitów. Poza tym są zdolniejsi, niech sobie sami rysują.

      Usuń
  11. Fajne rysunki, podobają mi się te kolorowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kolor daje emocję, ekspresję, wymiar. Czarne tylko są ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.