sobota, 14 września 2013

Round every corner


Tytuł od Petuli. Bardzo muzycznie dzisiaj. Całość to taka trochę zgapa z mankowego cyklu jarającego. Żeby pociągnąć wstęp dłużej - nigdy nie odkrywam niczego na bieżąco, zawsze mam parę kroków opóźnienia. Bo i nie obserwuję świata horyzontalnie, szeroko. Kręcę głową, jakby mnie obsiadło stado wszy, patrzę po kątach, oglądam ułamkami. Dlatego moje wielkie zachwyty nie idą równo z trendami, odkryciami z noblistycznego kanonu. Niektóre sprawy to tylko przedłużenie dawnych, więc nie trzeba się emocjonować.

1. Karmelki Fresh&Fruity. Wawel nigdy nie był silnie oddziałującą na mnie marką słodyczarską, czekolady są takie sobie (moim zdaniem), krówki znam lepsze... Ale karmelki owocowe nadziewane, to cud nad Wisłą przykrakowską. Może to i syntetyk owocopodobny, ale skradły moje podniebienie. Przez żołądek do serca, więc spodziewam się choroby wieńcowej. Przedawkowałam już dawno temu, normalni ludzie nie jedzą cukierków maszynowo, jeden za drugim, hop, hop, rzucam, łapię, łapię, rzucam...

2. Mówiąc Inaczej. Nie jest to Bralczyk, bo pokolenie całkiem nowe. Trochę zmanierowana polonistka oprowadza widzów po słowniku języka polskiego. Bardzo dobrze się ogląda, rozwiewa wątpliwości. Jest w tym zagadnieniu sens. Trzeba przyznać, że tematy są opracowywane zgodnie z zapotrzebowaniem. Podoba mi się fakt, że pojawia się dużo przykładów, wiedza jest przekazywana w radosnej atmosferze sprzyjajacej pensjonarskim chichotom. Mam nadzieję, że coś dobrego się rozwinie.

3. The Great British Bake Off. Jeszcze nigdy nie miałam takiej motywacji do pieczenia nowoczesnych ciast, form udziwnionych, cukierniczych cudek. Tyle pomysłów! Klękajcie narody! Żeby było jeszcze lepiej, przepisy na specjality są dostępne.
Powoli tworzę sobie listę ciast i ciastek, które wykonam w swoim domowym zaciszu. Piekłam już grissini,  egg custard tarts niezbyt się udały (poza tym nie trafiają w mój gust).
Dużym plusem jest stawianie na ozdobność. Wypieki muszą się prezentować, czarować profesjonalną postacią. Z tej strony raczej się nie przykładam. Pomaziam kremem, sypnę ozdóbką i to wszystko. Mam więc nad czym pracować.

4. Duże, długie, kolorowe, gigantyczne kolczyki. Ludzie mówią, że boho to na lato, że etno najlepiej łączy się z lipcem i sierpniem, ale ja nie wierzę plotkom. Moja biżuteria, wszystkie nowe precjoza, które powstaną w sezonie jesiennym, będą duże. Myślę też o różnorodności materiałów. Ostatnio odkryłam filcową bazę, która przejawia wielką plastyczność. Niech tylko nadejdą te długie wieczory! Renesans, po długim załamaniu kreatywnym. Wracam do produkcji biżutowej.
Właściwie już zaczęłam, tylko nie do końca wiem, co zrobiłam. Miały być kolczyki, ale powoli zaczynam myśleć, że w finale ujawni się ozdoba do włosów.

5. Origami. Nie jestem w tym dobra, nie jestem w tym nawet średnia. To nie takie proste, ale postanowiłam się nie poddawać. Kiedy byłam młoda, umiałam składać podstawowe formy. Teraz już raczej nie powtórzę tego fenomenu. Co nie zmienia faktu, że origami uważam za sztukę genialną. Prostota, która wymaga aktywacji pokładów wyobraźni. Ignorowałam przez lata, teraz wracam do tej architektury kwadratów.

Do tej pory nie udało mi się dobrze uformować.

6. Fallulah. Odkryłam już jakiś czas temu, ale wydaje mi się, że jesień jest dobrym miesiącem, żeby słuchać jej piosenek. Ktoś mi kiedyś usiłował wmówić, że tylko amerykańska muzyka jest rozrywkowa i nadająca się do pakowania w uszy. Po raz kolejny oświadczam - nie wierzę plotkom. Fallulah pochodzi z Dani, nazywa się Maria Apetri, pisze i śpiewa piosenki. Nie jest jakoś specjalnie sławna w Polsce, bo jeszcze nie pojawił się hit, który rozgłośnie radiowe kształtujące nadwiślańskie gusta muzyczne z radością by odtwarzały (wiadomo, Beata Kozidrak i cała plejada gwiazd zmumifikowanych są ważniejsi).

7. Włosy spięte na czubku głowy w mniej lub bardziej fantazyjny sposób. To znaczy, że jestem do tyłu o jakieś 5 lat. Nie będę płakać z tego powodu, bo nigdy wcześniej nie wydawało mi się, że taka fryzura ma więcej zalet niż jakakolwiek inna. Życie się zmienia, realia się zmieniają, ludzkie potrzeby są albo ich nie ma.
Musiało być coś o włosach! Tym bardziej, że moje ostatnio zmieniły stan skupienia, stały się podobne do gwiazd mumifikacji, słabują, odmawiają rzeczowej współpracy. Więc nie chcę kręcić loków gorącym narzędziem, nie chcę ich narażać na wiatr i deszcz, potarganie i tak dalej.

8. Aegyo sal, czyli uśmiechnięte koreańskie oczy. Kolejne tajemnice urody i olśniewającego wyglądu. Dla władających angielskim wyjaśnienie zagadnienia tutaj, dokładna instrukcja w tym miejscu.
Nie jestem mistrzynią makijażu, nigdy nie byłam, nie mam też ambicji, żeby się doskonalić w tej kwestii. Potrafię pomazać się eyelinerem, wystarczy. Zawsze jednak miałam za złe swojej twarzy, że przejawia tendencję do uaktywniania miniworów pod oczami. Lecz oto nagle odkryłam aegyo sal i przestałam korektorować i walczyć. Niech świat wie, niech widzi. Zaczęłam jeszcze bardziej uwypuklać tę przypadłość. Niech będzie iluzja, że moje oczy są uśmiechnięte. Tyra Banks w amerykańskim top modlu ciągle powtarza "Smile with your eyes!". Postanowiłam ją oszukać. Póki co doskonalę sztukę kamufalżu, chyba całkiem skutecznie, bo już nikt mnie nie pyta, czy umarł mi jamnik, że przepłakałam całą noc. Naturalną worowatą melancholię oka przetworzyłam w radość i witalność.

9. Jesienny powrót seriali. Że kolejny sezon Downton Abbey, to nic nowego. Wciągnęło mnie historyczne tło, zamaszysta moda, kuchenne rozmowy w oparciu o gotowanie puddingów i tart. Rozterki lady Mary mało mnie interesują. Teraz zaroiło się w starym opactwie od bobasów, więc pewnie mocno imprezować z sukienkami i tartami nie będą. Zauważyłam też pewną prawidłowość - ktoś zachodzi w ciążę, będzie uśmiercenie. Trzy przypadki, wszystkie niebezpieczne. Każdy inny, co tylko potęguje grozę. Mam nadzieję, że lady Edith nie znajdzie sobie męża i nie będzie się bawić w dzieci.
Serial drugi, tym razem mało jedzący, ale też modny - Nashville. Ma być groza, dramat i walka z przeciwnościami, ale obchodzi mnie to w równym stopniu, co lady Mary roniąca w kącie łezki. Mają śpiewać! Alkoholiczne wybryki, zaręczyny, śpiączka, niespodziewane ojcostwo po latach - nie moja sprawa. Niech piosenki będą dobre. Nawet nie oglądam. Słucham tylko.
Atak bobasów!
Odkryłam ostatnio moje motywy ukryte. Seriale oglądam tylko wtedy, kiedy znajduję chociaż jeden z następujących czynnkiów: bohaterowie są ciekawie ubrani, mają ładne mieszkania, gotują/jedzą coś interesującego.

10. Była kiedyś taka pradawna pieśń popularna wśród barbarzyńskich plemion Celtyckich, Brytyjskich i Germańskich - "Paint it Black". Ja nadal pozostaję w fazie paint it white. Obecnie to stadium urządzania stacji roboczej dla wszelkiego rodzaju rękodzieła. Honorowe miejsce zajmuje maszyna Łucznik amazoński. Przykręciłam sobie półkę (trochę krzywo, ale my little półka, aaaaa...), dokręciłam trochę dodatków. Lampka jest różowa pudrowa. Pastele i smakołyki.
Nie robiłam zdjęć przed, ale zrobię zdjęcia po. Szukam też perfekcyjnych pudeł do szafy, z tworzywa sztucznego, z pokrywką, nie odstraszających ceną. Jysk mnie załamał (gdzie ta promocja?), lokalny sklep ma wielkie oczy, a Ikea trochę daleko. Chociaż właśnie tam są pudła do przechowywania w kolorze bez koloru, czyli coś, co wywołuje ekstazę w moim psychotycznym umyśle.

Lista miała obejmować 10 fascynujących punktów, ale rozgawora o gotowaniu, ubraniach i urządzaniu dekoracji użytkowych to już cały odcinek "Perfekcyjnej pani domu", dlatego chciałam dodać gratisowy punkt 11. Ale byłby on za dużą inwazją w moją prywatną prywatność, więc w zastępstwie piosenka:

Żeby nie porzucać nowej świeckiej tradycji kpopowej - Super Junior. To już nie jest ten sam SJ, bo Shindong schudł (już nie jest taki Mr. Simple), więc sorry, sorry, sorry. Ot, taka piosenka dla Mamy...
〜( ̄▽ ̄〜) (〜 ̄▽ ̄)〜

9 komentarzy:

  1. ooo, gdzie oglądasz Downton Abbey? :))
    The Great British Bake Off uwielbiam!!!, ale ja ogólnie wszystko, co brytyjskie uwielbiam ;)
    i dziękuję za Falulah - nie znałam, a już mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A interesuje Cię oglądanie bez napisów, tłumaczeń? Oglądam w oryginalnej wersji i to bardzo ułatwia sprawę.
      Nie jestem wielką fanką wszystkiego, co brytyjskie, ale lubię, bo to, coś innego.
      Miłego słuchania! :)

      Usuń
    2. tak, oryginał jak najbardziej wskazany :))

      Usuń
  2. 9. Lubię kostiumówki, pierwszy sezon DA był nieco drętwy, ale w drugim się rozkręciło... tylko przeczytałam w necie, że zabiją w trzecim sezonie mojego ulubionego bohatera i odechciało mi się...
    5. Dachshund... czyli piesek z dachu
    1. Ostatnio odkryłam z Wawelu- Choco&Milk i już wiem, że nie stać mnie na kupowanie tego w takich ilościach jak bym chciała, dodatkowo inni też je chyba odkryli, bo są w sklepie mieszane z innym smakiem, ale tamtego jest od groma a C&M pozostało dla mnie tylko kilka sztuk... - takie odkrycia są niebiezpieczne

    Pozostało Ci jeszcze 22 albo 23 :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 9. Jedną z moich ulubionych bohaterek jest knująca O'Brien, a słyszałam plotkę, że ma zniknąć w 4 sezonie. A jak ktoś uśmierci Annę Bates, obrażę się i przestanę oglądać.
      5. :)
      1. Wawel jest niebezpieczny!

      Usuń
  3. Jeśli już o Wawelu mowa, to po mojej sierpniowej abstynencji postanowiłam: spożywać słodycze tylko podarowane lub w gościach, lub samodzielnie upieczone, a jeśli już kupowane, to TYLKO WAWEL - bo smakują mi ich wszystkie wyroby, a najbardziej białe michałki:)

    Kolczyki zaś, jeśli dłuższe, to rzeczywiście tylko latem. W zimie próbowałam i niedobrze leżą gdy człowiek jest opatulony po sam nos, a gdy zostawiam je pod kurtką i szalem, to z kolei głową nie da się kręcić, tak że jednak ze względów praktycznych nie polecam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego oni dosypują w tym Wawelu do słodyczy? Narkołyki i uzależnienie :D

      Nie lubię się opatulać, więc mam nadzieję, że wytrwam z dużymi kolczykami. Jeśli nie noszę wielkich kolczyków, uzupełniam wygląd kokardami we włosach. I martwi mnie sezon czapkowy. Bo co ja wtedy zrobię? :)

      Usuń
  4. 1. Wawel ma najlepsze cukierki świata - białe trufle. Przyznam, że przebili w moim osobistym rankingu nawet wedlowskie Pierroty, co za lokalny niepatriotyzm, mieszkać nad warszawską Wisłą i piać z zachwytu nad importami z Galicyi, mając pod nosem tak dobrego miejscowego wytwórcę...
    2. Sprawdzę i zwerbuję do policji językowej.
    9. Nie rozumiem ludzi, którzy oglądają seriale. Nie rozumiem ścian płaczu na fejsbukach, bo HBO przestało kręcić jakiś serial (uważam, że ich "Rzymu" i tak nic nie przebije, więc dobrze, że z resztą kończą). Ja tam raz na pół roku przez 2 tygodnie intensywnie oglądam jakąś dramę i potem mam dość na pół roku. W dramach bohaterowie zawsze są fajnie ubrani albo chociaż jedzenie mają dobre (przez co częściej odwiedzam pobliski sushi bar prowadzony przez prawdziwego Japończyka, który robi tak dobry ryż, że czasem marzy mi się porwać gar i uciekać z nim w siną dal, kiedyś muszę też zupy solankowej spróbować, ale się boję).
    8. Muszę to ogarnąć. W ogóle muszę zgłębić tajniki azjatyckiego makijażu i udawać, że mam większe oczy, niż mam.

    A ciastka mogę CI w weekend poozdabiać, ja lubię takie rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Zawsze najbardziej lubiłam owocowe cukierki-karmelki. Ale trufle też dobre. Pierroty straciły jakość, klasę niżej są od pierwowzorów sprzed kilku lat. Albo starość, albo fabryka obniża koszty produkcji.
      2. :D
      9. Ja ich rozumiem (bo sama oglądam), ale nie rozumiem tych, którzy się przejmują fikcyjnym życiem fikcyjnych postaci i dostają padaki, bo ktoś miał wypadek, albo żona go zostawiła. Serial ma być rozrywką, nie substytutem rodziny i przyjaciół. A dramy są fajne, jedną z lepszych moich tegorocznych jest "Love Rain" z Kaziem i Yooną. Ubierają się świetnie, jedzą ciekawie, pięknie mieszkają. I pierwsze love story lepsze od drugiego. Polecam!

      Na weekend planuję coś owocowego/kokosowego. Ozdabiacz zawsze się przyda :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.