piątek, 9 sierpnia 2013

Prezent sentymentalny

Nie jestem jakiś Wacław Berent, próchno i mistrz erudycji, nie mam zupełnie pomysłu na wstęp urozmaicony mądrymi metaforami w łacinie średniowiecznej. Dlatego do rzeczy: Jak zrobić prezent własnemu ojcu?

Krok pierwszy - podkraść zdjęcia. Wymowne, znaczące, różnorodne, rodzinne. Poza tym potrzebne będą: klej, nożyczki, antyrama duża, jakieś ozdobniki (lub nie, zależy od upodobań), brystol (mój w kolorze blue).



Dodatkowymi narzędziami do rozprostowania brystolu mogą być zwyczajne spinacze do bielizny lub ekskluzywne biurowe jakieś tam technologicznie zaawansowane.



Antyramę należy rozebrać na czynniki pierwsze, tło przyciąć odpowiednio pod wymiar, przypinamy. Układamy kompozycję zdjęciową i w momencie osiągnięcia estetycznej satysfakcji, przyklejamy wizerunki rodzinne do podłoża.


Przerwy, które wystąpią między fotografiami można wypełnić ozdóbkami, całość zamknąć za szybką. Gotowe. Nawet jak będzie brzydko, rodzic ma obowiązek się ucieszyć. Bo przecież liczy się, że to z myślą o nim i własnoręcznie. Właściwie każdy, niezlażenie od wieku, statusu, płci i funkcji, musiałby się cieszyć z takiego prezentu. Ale dla zachowania pozorów należy się postarać, trzeba w pracę wkładać szacunek dla obdarowywanego.



Dlaczego nie album? Bo ojcowie ten album raz poprzeglądają, a następnie zarzucą gdzieś, gdzie zgnije w kurzu. Plansza naścienna będzie ich natomiast w oczy dźgała codziennie. Wszystkie uśmiechnięte (lub nie) dziecięce twarze, wszystkie babcie, dziadkowie, kuzyni, sytuacje, krewni... Codziennie będą maltretować mózg obdarowanego.
Wersja końcowa w obrazku zamazanym, żeby nie było, że upubliczniam twarze mojej rodziny. Bo oni mnie znajdą, namierzą i powiedzą: dlaczego takie brzydkie wybrałaś? W konsekwencji zostałabym wydziedziczona. Taki obrazek poglądowy, każdy wie, o co chodzi:


Poza tym mój tata jest tak przystojny, że jeszcze bym komuś złamała serce.

10 komentarzy:

  1. Eeee tam, zaraz wydziedziczona ;) Za dobre chęci? Ostatni argument natomiast jest pyszny :) Gratuluję Ci pomysłu, a przede wszystkim Taty, który nie dość, że przystojny, to docenia pracowicie sporządzone prezenty od serca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krąży w mojej rodzinie legenda o wydziedziczonym przodku, więc groźba jest całkiem realna ;)
      Dziękuję za miłe słowa! :)

      Usuń
  2. Tata musi być z ciebie dumny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, musi. Gdyby nie był, poniósłby konsekwencje swego postępowania ;)

      Usuń
  3. uwielbiam Ci ja takie prezenty właśnie! ręcznie robione, z dużą dawką miłości! bo przecież jak się poświęca czas na pomyślunek (ideę, koncepcję, zamysł, szkic), zakup sprzętu potrzebnego i samo wykonanie, to tylko dla kogoś, kogo się kocha, prawda? :)

    i przyuważyłam rzecz jedną - piszesz "spinacze do bielizny" - u nas (pogranicze Pomorza i Kujaw) to są... klamerki :) uwielbiam takie animozje językowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zwracam uwagę na regionalizmy! :) Moja babcia mówi "klamerki", mama czasami też, ja mówię "spinacze". Dużo jest podobnych ciekawych zjawisk. Kiedy miałam więcej do czynienia z ziemią toruńską, przejęłam tamtejsze "jo", ale po definitywnym powrocie do ojczyzny, zanikło mi. Generalnie jestem hybrydą językową, bo dzidków mam z różnych stron Polski i czasami wtrącam jakieś regionalne określenie z zupełnie obcego zakamarka.

      I lubię robić prezenty. :)

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się twoje podejście i zatrobliwy ton w jakim piszesz :) No i zazdroszczę taty, choć mój też jest niczego sobie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o to, żeby zazdrościć, ale docenić swojego ;)
      Ja nie potrafię pisać poważnie, gorączki dostaję i strasznie mnie męczy rzeczowe wypowiadanie się. W każdym razie - dzięki za komentarz! :)

      Usuń
  5. Ostatnie zdanie - miszcz. :D
    Offtopowo: ja "jo" przejęłam od Litwinów, bo wbrew temu, czego uczą w szkole, nikt tu nie potwierdza słowem "taip". W szkole krzywo na mnie patrzyli za to "jo", zwłaszcza na lektoracie, ale tutaj nikogo to nie dziwi ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.