poniedziałek, 1 lipca 2013

I belong with you, you belong with me, you're my Sweetheart

Ostatnio wolny czas poświęcam na wędrówki po lekarzach, więc nie miałam jeszcze czasu na odmalowanie mebla. Nic strasznego się nie dzieje, tylko konsultuję się z różnymi artystami, a każdy ma inne zdanie na temat. Początkowo bałam się, że mnie szybko rozkroją i nie poskładają, ale teraz nie wiadomo, co się stanie. Na pocieszenie zaczęłam sobie obliczać potencjalną kwotę odszkodowania. Dobre nastawienie trzeba zachować mimo wszystko!

Ale przerwałam marazm, zrobiłam lampiony. Nie są tak piękne jak pierwowzroy (koniecznie klik! klik! klik!), bo wierciłam ręczną wiertarką (pod koniec straciłam czucie w łokciach, ale warto było!). Nie jestem specjalistą od ręcznych wiertarek.


Zrobiłam trzy lampiony, planuję rozwinąć kolekcję do pięciu. Początkowo (jak widać na zdjęciu) wypełniłam cmentarnymi wkładami zniczowymi, ale w markecie budowlanym znalazły się świeczki odstraszające komary, więc światełko zostanie wymienione. Przyjemne z pożytecznym. Lampiony rozwiesiłam za pomocą cienkich, stalowych drutów, więc w ciemności nie są silnie zauważalne.

Poza tym mam wspaniały tutorial, niczym as w rękawie. Modne ombre spodnie. Wystarczy pobiegać za kosiarką kilka razy i gotowe. Jamnik nie siada, a wieś tańczy i śpiewa. Piękna, soczysta ombre-zieleń.

W tej chwili ostrzegam ludzi, którzy chcą adoptować  lub zakupić całkiem nowego jamnika. Jeszcze nie spotkałam stwora tej rasy, który by nie zeżarł obroży/smyczy. Moje czarne słońce, ukochany Gryziutek, właśnie unicestwił kolejną obrożę. Łka teraz depresyjnie, bo skończyła się era spacerków pełnowymiarowych. W rozpaczy sieje zniszczenie na terenach przydomowych.


Ostatnim świetlistym punktem bieżącego posta będzie niezgodne z przeznaczeniem zastosowanie. Bo zauważyłam, że nie tylko nie czytam instrukcji obsługi, ja czasami zupełnie ignoruję zalecenia producenta. Dzisiaj dwa przykłady, może kiedyś wyłapię wszystkie moje alternatywne rozwiązania. A kiedy nauczę się ciąć butelki, żarówki oraz inne szklane przedmioty, nic mnie już nie powstrzyma.

Artystyczny manekin rysowniczy wsytępuje u mnie w roli stojaka na bransoletki, gumki do włosów i inne tego typu akcesoria (na zdjęciu trochę skromnie, ale normalnie obwieszon na bogato jest). Sztuka użytkowa.
Bezprizorny luksfer pełni rolę opakowania zastępczego na wszystkie małe przedmioty błąkające się w okolicach lustra. Widziałam kiedyś, jak ludzie sobie ozdobne misy stawiają, czy szkatułki na nóżkach. Też można. 


Tytuł zupełnie nie ma związku z treścią, został podkradnięty z mojej piosenki tygodnia (a może nawet miesiąca?). Uważam, że Lennon i Maisy brzmią lepiej niż The Lumineers.


11 komentarzy:

  1. Cześć, lampiony z odstraszaczem komarów, super! Mam uczulenie na insekty, więc zdałoby się kupić takąż świeczuchę.

    Pozdrawiam.

    PS Konowały to temat-rzeka, zanim masażystka i dentystka kazały mi się przebadać na konto celiakii, miałam już raka skóry i inne takie, wg konowałów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!

      Na szczęście co do diagnozy wszyscy są u mnie zgodni (nawet ja sama, ale to nie było nic trudnego do odgadnięcia), tylko dużo jest różnych pomysłów na naprawienie :) Ale to prawda, niektóre proste rozwiązania nikomu do głowy nie wpadną, bo są zbyt banalne. Życzę Ci dużo zdrowia i więcej szczęścia do lekarzy na przyszłość! :)

      Usuń
  2. Lampiony super, też takie mam w planach i sobie zrobię jak tylko uda mi się zapamiętać co by puszek nie wyrzucać:).Twój materializm w kwestii odszkodowania wcale mnie nie zadziwia:). Znam taką jedną, która sobie noge zwichnęła bo nie miała na zaliczkę za wczasy w Chorwacji:), i nie o mnie tu mowa.Więc sama rozumiesz...A luksfer powinien się cieszyć że ma życie ciekawsze niż jak by w ścianie wylądował:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam puszek po karmie dla psów, dość szybko się zbierają, bo jamniki są łakome i mają wzrok rozmiękczający serce ;)
      Nie pomyślałam o wakacjach w Chorwacji, dzięki za podpowiedź! :)

      Usuń
  3. ooo, lampiony :) i dobry patent z cmentarnymi wkładami, podgrzewacze się za szybko wypalają!

    jak byłam młodsza mieliśmy też jamnika, szorstkowłosego, Tequila się wabił, wszyscy się pytali czy ja to Bonetti (akurat wtedy ten serial był bardzo popularny). Był to szatan wcielony, jak na psa myśliwskiego przystało, nasze podwórko było całe przeorane i rozkopane, ale wspominam go z sentymentem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, podgrzewacze mają za krótką żywotność. Cmentarne wkłady są za to w wielu wersjach czasowych i dość neutralnie wyglądają. Naprawdę polecam! :)

      Jamniki są niezastąpione. W sumie ich wybryki bardzo urozmaicają życie.

      Usuń
  4. Lampiony bardzo nastrojowe i praktyczne z przeciwkomarowym wkładem. Pomysł w sam raz na nasz zarośnięty tarasik:)
    O służbie zdrowia aż boję się cokolwiek wspomnieć, żeby nie popłynąć niecenzuralnie; ostatnio córka miała problemy - na wizytę u swojego rodzinnego musiała czekać 3 tyg. No chyba, że prywatnie, wtedy to od ręki... Na co komu lekarz, do którego nie ma dostępu???? Kraków jest parszywy pod tym względem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem tą niewielką częścią społeczeństwa, która jest zadowolona ze swojego rodzinnego lekarza. Niczego mi nigdy nie żałuje (badania i skierowania od ręki, bez proszenia nawet), 5 dni w tygodniu przyjmuje do ostatniego pacjenta i jeszcze coś miłego zawsze powie. Skarb!

      Usuń
    2. Na swojego też nie mogę narzekać... nie wiem, może to kwestia wielkości miasta?

      Usuń
  5. W sprawie lampionów jestem na etapie kompletowania puszek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz nie chcę już ani jednej wyrzucać. Wszystko oświetlę! :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.