sobota, 13 lipca 2013

10 książek na lato


Każdy dzień lata jest na wagę złota,  więc szybko, szybko...

Taką oto listę postanowiłam stworzyć. Nie jestem specjalistą w układaniu jakichkolwiek list, na przykład moje listy zakupów są strasznie chaotyczne i bez sensu (arbuz, złota obroża dla jamnisi, po coś miałam iść do pasmanterii, hmmmm...). Ale tym razem postanowiłam się wykazać. Fighting! To będzie lista najlepszych lektur wakacyjnych! Subiektywnie, ale i w temacie. Zestawienie zawiera propozycje dla osób wędrownych oraz wakacyjnie uziemionych. Trochę klasyki, trochę postmodernizmu, trochę wszystkiego. Kolejność przypadkowa.

1. Pete McCarthy, Bar McCarthy'ego
Nie stać Cię na wakacje? Twój pracodawca to bezwzględny tyran-wyzyskiwacz? A może limit urlopowy został wyczerpany? Nie szkodzi! Ta książka, trochę wyobraźni, poczucia humoru i odbędziesz niesamowitą podróż po Irlandii. W programie - wspinaczka na najważniejszą górę wyspy (Croagh Patrick), ascetyczny wypoczynek pielgrzymkowy (Łóżka w metalowych ramach i spartańska atmosfera zdawały się żywcem wzięte z wczesnego Jamesa Joyce'a, zanim jeszcze zajął się wymyślaniem nowych słów i kazał czytelnikowi zgadywać, o co mu chodzi.), spotkanie z innymi turystami ([...] spłukują to wszystko dietetyczną coca-colą w nadziei, że do rana będą wyglądać jak Kate Moss). Nie zabraknie też zwiedzania najważniejszych atrakcji - prawdziwych, mitycznych, irlandzkich pubów (W sklepie rowerowym, to znaczy w pubie, można też kupić nasiona warzyw i części do komputera.). Wobec takich przygód nie da się przejść obojętnie.

2. Henry David Thoreau, Obywatelskie nieposłuszeństwo
Po tej lekturze z pewnością zabłyśniemy w gronie naszych hipsterskich przyjaciół. Wszyscy tylko Walden, Walden... Obywatelskie nieposłuszeństwo jest znacznie mniejsze objętościowo, więc czyta się szybciej, w ciągu jednego popołudnia, a nawet krócej. Treść? Myśl i zastanawiaj się.
A tak poważnie: trochę odświeżających, starych myśli, które z pewnością nie zaszkodzą na głowę. Można oczywiście machnąć ręką i powiedzieć, że idealistyczne banialuki. Owszem, oczywiście. Ale z drugiej strony przecież o to chodzi, żeby nie godzić się z rzeczywistością, bo "tak już jest". Trochę wysiłku myślowego, drobne rozruszanie mięśni mózgu i horyzont staje się szerszy.

3. Ursula K. Le Guin, Jesteśmy snem
O, człowieku, a ona znowu o kosmitach... Ta powieść podobno nie należy do cyklu Ekumeny, ale ja bym się trochę kłóciła. Ale to nieistotna kwestia.
George Orr śni. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że George śni nową rzeczywistość. Oczywiście szybko znajduje się szalony naukowiec, który będzie chciał wykorzystać te sny do niecnych celów. I tak, jest też trochę kosmitów. Ale nie należy się zniechęcać. To dobrze napisani kosmici, żadne tam wielkie glizdy z Marsa. Są też przygody, ważkie kwestie, humanistyczne pytania retoryczne, melodramatyczne zabarwienie, poczucie humoru dla spostrzegawczych i kosmici.

4. Mary Norton, Kłopoty rodu Pożyczalskich
I reszta cyklu (Pożyczalscy idą w świat, Pożyczalscy na wyspie, Pożyczalscy w przestworzach). Trochę z serii "poczytaj mi mamo", bo literatura dla najmłodszych. Ale w sam raz na wakacyjne urozmaicenie.
Rodzina Pożyczalskich to miniaturowi ludzie, którzy mieszkają obok pełnowymiarowych ludzi, ukrywając się w ciemnych zakamarkach domu. Przez lata udaje im się żyć w ukryciu, ale tytułowe kłopoty zaczynają się, kiedy Strączek, głowa rodziny, zostaje zobaczony.
Niby prosta opowieść, ale zawiera jakieś uniwersalne prawdy o współistnieniu, różnorodnym ekosystemie, walce z przeciwnościami, ciekawości świata i radzeniu sobie mimo wszystko.
Świetnie nadaje się do czytania na głos i zaszczepiania w dzieciach czytelniczego genu.

5. Tomasz Sowiński, Epizody z Prus, czyli historie okołowojenne
Dla lubiących wojenne opowieści. Zbiór krótkich historii o wyzwalaniu Warmii i Mazur. Wielkie brawa dla autora za ich zebranie i opracowanie. Może mam kilka zastrzeżeń dotyczących narracji, wyłapałam kilka niezręcznych, moim zdaniem, sformułowań i opisów, ale nie będę się zbytnio czepiać. Czyta się dobrze i dość szybko.
Mazury kojarzą się z latem, z wypoczynkiem. Warto jednak zastanawić się, co tu się działo, jakie zdarzenia rozgrywały się zanim Klenczon napisał "Wróćmy na jeziora". Muszę przyznać, że niektóre "epizody" mrożą krew w żyłach, a inne zasiewają w głowie myśli o poszukiwaniu skarbów.

6. Bogusław Nowak, Słownik znaków japońskich
Słownik też książka, nie wypierajmy tego ze świadomości. Ten natomiast również (jak nieposłuszny HDT, patrz punkt 2) pomoże nam rozciągnąć granice horyzontu. Bo jest prosty w obsłudze (czyli dla zwykłego człowieka, który nie ma pojęcia o niczym), pomaga zrozumieć sens znaków, rozświetla ich rodowód, a przy odrobinie wytrwałości będziemy w stanie wysłowić to i owo. A co najważniejsze - poznamy wyszczerzony złowrogo "zysk" - . Moim zdaniem ten znak wygląda jak szeroki szczękościsk zadowolonego z siebie karierowicza. Poza tym, jeśli wytrwałości jeszcze nam wystarczy, możemy ogarnąć, jak te hieroglify się pisze, z której strony w którą stronę postawić kreskę. I już jesteśmy skazani na zaimponowanie znajomym.

7. Camilla de la Bedoyere, Art Deco. Style w sztuce świata
Dla szukających inspiracji. Dużo obrazków, proste opisy, wielka różnorodność. Zawsze można sięgnąć po inny album. W tym momencie osobisty gust jest najlepszym drogowskazem. W każdym razie chodzi mi o szukanie suplementów diety dla pobudzenia swojej kreatywnej twórczości. Oglądanie kolorowych obrazków, które poruszą wyobraźnię.
Ja na dłużej zatrzymałam się przy wazonie Nankin i zamierzam patrzeć na niego, póki w głowie nie zaświta mi jakiś pomysł własny, inspirowany.

René Lalique, wazon Nanking, 1925 r.

8. Aleksander Dumas, Hrabia Monte Christo
Bo przygody i intrygi nigdy za wiele. Poza tym jeszcze nie powstał dobry film/serial na podstawie. Po pierwsze primo - grubawy Depardieu zupełnie się nie nadaje, a zmienione zakończenie tylko przelało moją czarę goryczy. Po drugie primo - trzy tomy naszpikowane akcją nijak nie zmieszczą się w ograniczonych ramach kinowych. Numer trzy - łzawa hollywoodzka historyjka? Proszę o litość! Punkt kolejny - telenowela, anime? Niekoniecznie.  Richard Chamberlain? Może to był najlepszy pomysł ze wszystkich, ale i tak zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Bądź se pan szogunem, Richardzie Chamberlain, i nie zawracaj głowy ludziom czekającym na prawdziwą ekranizację godną "Hrabiego...". A może napiszę jeszcze listę wakacyjnych filmów? Muszę to szybko przemyśleć (patrz najpierwsze zdanie tam w górze).
Ale wracamy do prozy życia i do niesamowicie wciągającej książki. Każdy z nas został w jakiś sposób skrzywdzony przez innych ludzi (faktycznie tyran-wyzyskiwacz?), może nie skazano nas na 18 lat uwięzienia w twierdzy o suchym chlebie i stęchłej wodzie, ale jakieś tam zdarzenia były (nie udzielił Ci urlopu?). Jako cywilizowani ludzie wiemy, że nie wolno się mścić, bo to słabość i małość (jest kryzys, chcesz szukać nowej pracy?). Ale dlaczego nie odreagować czytając o przygodach hrabiego? I wyobraźmy sobie - skazano nas na niebyt, pustkę i przymusową nirwanę. A tu nagle w pełnym bogactwie drogocennych szmaragdów powracamy w przebraniu i pokazujemy tym wrednym ludziom, gdzie raki zimują. Tra, la la... Tylko nie uzależniajmy się od haszyszu, to brzydki nałóg.

9. Mieczysław Orłowicz, Ilustrowany przedownik po Galicyi
Lub jakikolwiek inny przewodnik tego autora. Jak zdobyć takie cudo? Ktoś genialny wpadł na pomysł dokonania reprintu. Jeśli wybieramy się na wakacyjną wędrówkę po miejscach opisanych dawno temu przez doktora Orłowicza, podręcznikiem obowiązkowym będzie odpowiedni przewodnik. Żeby porównać, co się zmieniło, czy tramwaje elektryczne w Krakowie poruszają  się tymi samymi trasami, co niemal 100 lat temu, czy nadal trzeba bardzo się targować z dorożkarzami. Możemy też skorzystać z planów zwiedzania, zaznajomić się z ciekawostkami dotyczącymi miejsc i osób z nimi związanych. Znajdziemy również perełki w stylu:
W odróżnieniu od Gorgan są Bieszczady gęsto zaludnione - wsie zachodzą wszędzie w głąb gór, chaty jednak są przeważnie skupione w dolinach, a nie porozrzucane po stokach gór jak na Huculszczyźnie. Wsie po obu stronach granicy zamieszkują ruscy górale, zwani bojkami; nie odznaczają się oni ani urodą, ani pięknymi strojami.

10. Ta książka, której nigdy nie ma czasu przeczytać.
Od lat zalega na liście lektur obowiązkowych, jednak czytanie zawsze się odkłada, bo jest coś ciekawszego, bo nie teraz, bo brakuje ochoty i motywacji. Jest lato, czas na szaleństwo, na nadrabianie zaległości. Zatem rzucamy wszystko (wszystkie inne książki) i zasiadamy do tej od dawna planowanej.

I tak właśnie wygląda moja lista. Kilka pozycji "nie weszło", ale dlatego, że chciałam pokazać różnorodność. Jako bonus nr 11 dodam tylko Prządki księżycowe Mary Stewart. Z sentymentu. Czytałam w każde moje nastoletnie wakacje. I przeczytałabym jeszcze raz, muszę tylko poprosić moją szlachetną rodzicielkę o odnalezienie zapisu tej greckiej przygody o zabarwieniu kryminalnym. W sumie mogłabym dodać:

11. Ta książka, do której wraca się co roku.

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam Cię czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Zaskoczyłaś mnie z ta książką Thoreau, ponieważ jak wszyscy znałam tylko Waldena.
    Rozejrzę się za tym Obywatelskim nieposłuszeństwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to tylko esej, ale ukazał się w formie książkowej. Jest jeszcze "Życie bez zasad", które bardziej mi się podobało.

      Usuń
  3. NAJbardziej zaciekwiłaś mnie tymi Pożyczalskimi. Kiedyś wymyślilismy z moim synem Kałużniaków - ludziki zamieszkujące po drugiej stronie kałuży i zagląające do nas tak, jak my do nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobry pomysł, takie ludziki mieszkające po drugiej stronie. Nawet niezłe przygody można im wymyślić.
      Moje zamiłowanie do miniatur w jakimś stopniu wyrosło na sadze rodu Pożyczalskich. Gorąco polecam, klasyka literatury dziecięcej. Poza tym znajduje się tam wyjaśnienie, dlaczego różne drobne domowe rzeczy giną, gubią się... Pożyczalscy je pożyczają.

      Usuń
  4. Na taką listę to, jak dla mnie, lato jest stanowczo za krótkie;) Zwłaszcza, że w ogóle nic ostatnio nie czytam. Mimo, że mam.
    Z Twojej listy punkt nr jeden najbardziej mnie zaciekawił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przeczytałabym Twoją recenzję, więc czytaj śmiało :)

      Co roku czekam na lato i co roku, kiedy tylko się zacznie, mam wrażenie, że już się kończy. A później jesień, zima, zima, zima...

      Usuń
  5. Bardzo fajna lista :) Chętnie przyjrzę się bliżej niektórym pozycjom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I życzę udanego letniego czytania :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.