wtorek, 21 maja 2013

Sztuka składania

Tak się składa, że się nie składa. Jest to kolejny post z serii marudzącej. Tyle spraw dookoła, że już nawet o zębach zapomniałam. I bardzo źle, bo muszę wyprawę dentystyczną uwzględnić w planach na najbliższą przyszłość. Ale czas rozpocząć marudzenie!

Żyję na kartonach. Ogólny remont kuchni i małe prace w atmosferze pokojowej. Planowane zakończenie prac - do końca maja. Uda się, zaprawdę. Innej opcji nie biorę pod uwagę. Musi się ta kuchnia spełnić, 30 maja upiekę ciastka lub inne przysmaki. Jak inaczej pójdę na obiad proszony? Właściwie to obiad wproszony, sama zaproponowałam, że przyjdę z ciastkami.

Radością mojego życia stały się ogródki, kwiatki i warzywa, ale prawdopodobnie przejdzie mi. Nadchodzi czas, kiedy arbuzy trzeba będzie zasadzić na stałym lądzie, a ja jeszcze nie mam dla nich odpowiedniego miejsca. Już nawet narysowałam domek, w jakim chciałabym je oglądać. Już nawet wiem, kto mi go zbuduje. Tylko Ten Ktoś jeszcze o tym nie wie...

Mam kilka rzeczy do napisania, wypełnienia i poskładania w odpowiednich miejscach. Nie mam czasu zebrać poważnych myśli. Życia mi to nie ułatwia, ale trochę w tym mojej winy.

Zaczęłam oglądać "Skandal". Myślałam, że będzie lepszy, bo tyyyyle osób chwaliło. Pierwszy sezon może i faktycznie całkiem dobrze się ogląda, ale drugi jest gorszy. Gdyby nie postać pierwszej damy (moja ulubiona!), dawno bym porzuciła. Prezydent nie ma brwi, co mnie denerwuje. Olivia Pope nie wie, o co jej chodzi i tylko robi poważne miny, które mają świadczyć o jej wewnętrznym rozdarciu. Sosna Żeromskiego, wypisz wymaluj. Kryminalne zagadki są coraz mniej zagadkowe, a coraz bardziej konspiracyjne. Nie wiem, skończę sezon i może skończę serial. Chociaż podobno wszystko się o 180 stopni obraca w ostatnich sekundach ostatniego odcinka. Jeśli prezydentowi wyrosną brwi, pomyślę o kontynuowaniu.

Zepsułam aparat foto-foto. Nie powinnam do rąk takich rzeczy brać. Wszystko zepsuję. Ostatnio coraz częściej. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie jestem cyborgiem lub bioroidem, który w rękach ma jakieś dziwne moce? Telefon - coraz gorzej wygląda. Kosiarka, sieczkarnia do cebuli, komputer, słuchawki, żarówki - wszystko niemal wybucha mi w dłoniach. Jedynym jasnym punktem w tej kwestii jest lampka, którą własnoręcznie skręciłam i przykręciłam do ściany. Żeby było śmieszniej, pochodzi ona z dziecięcej serii ikeowej, ale moim zdaniem idealnie nadaje się do mojego osbistego pokoju. Poza tym jestem w fazie pastelowej, chcę wszystko malować na biało lub inny jasny kolor, więc nawet mnie moje wybory nie dziwią.

Poza fazą pastelową, jestem również w fazie "faceci to lenie i nieroby", czyli w sumie kolorystycznie i pod względem nastawienia do społeczeństwa, niewiele różnię się od ośmioletniej księżniczki, która z wielkim plecakiem-spadochronem maszeruje z samego rana do szkoły.

Człowiek ma sto milionów pomysłów na wszystko, kiedy nie ma czasu. Gdyby z mojej głowy wyjąć gotowe produkty, miałabym szansę na Nagrodę Nobla, Oscara, Nike, tytuł Perfekcyjnej Pani Domu i polskiej Marthy Stewart, a Beyonce śpiewałaby napisane przeze mnie piosenki. Jednak w tej chwili czeka na mnie trawa, którą koniecznie muszę skosić. Zimą śnieg, przez resztę roku trawa. To się nigdy nie kończy! Nerwicowo chcę mieć złotomedalowe trawniczki po których będę mogła się przechadzać z dumą i godnością, ale do tego potrzeba wykwalifikowanego ogrodnika, a nie psuja, któremu kosiarka zdechnie w rękach. I jak ja mam żyć? Mój mózg pracuje za szybko, brak mi siły przetwarzającej myśli na czyny. Albo czasu na to. Kwestia nierozstrzygnięta.

Z dziełem sztuki, o którym wspominałam dawno temu, poszłam do przodu o kilka kroków. Ale tylko kilka, do skończenia jeszcze daleko, daleko...



8 komentarzy:

  1. Dzięki za polecenie serialu, bo odkąd skończyłam CSI Miami, nie mam co oglądać. Próbowałam Żonę idealną, bo też miała dobre opinie, ale przeszkadza mi pani Marguiles w swojej roli. Jakoś nie mogę jej zapomnieć, że była pielęgniarką w Ostrym dyżurze, a był to swego czasu mój ulubiony serial...
    A powiedz, znasz Fistaszki? W czasach młodzieńczych to był mój ulubiony komiks, a Ty mi przeogromnie przypominasz Charliego Browna, zwłaszcza odkąd na Twoim blogu pojawiły się rysunkowe wstawki. I oczywiście jest to skojarzenie bardzo sympatyczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za porównanie! :) Właśnie zastanawiam się nad rysowaniem różnego rodzaju zdarzeń z mojego życia. To by było nawet bardzo jak Charlie Brown. :)

      Oglądałam jeszcze "Nashville" (teraz czekam na drugi sezon, podobno będzie). Muzycznie bardzo ciekawy, jeśli chodzi o fabułę - obyczajowo-różnie, kryminalności raczej prawie w tym nie ma.

      Usuń
  2. U mnie podobnie - natłok myśli i pomysłów czasem nie pozwala zabrać się za nic konkretnego.
    Co do złej mocy w rękach - mam tak do urządzeń biurowych - kopiarek, drukarek. Nienawidzą mnie wręcz! Jedna z nich to specjalnie gięła papier, jak tylko do niej podchodziłam, a wcale nie ja drukowałam, a koleżanka! Bezczelna!

    trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja jestem niekompatybilna z różnymi urządzeniami. Chociaż pocieszenie to żadne.
      Powoli zabieram się za konkrety, ale duże i konieczne. Wszystko inne wisi w próżni.

      Damy radę! :)

      Usuń
  3. Prosze nie marudać bo lato nadchodzi, w Krakowie już jaśminy kwitną (serio, serio) i w ogóle pięknie jest. Jak chcesz moge przyjechac Ci skosić trawę, bo jest to jedno z moich ulubionych zajęć i mało rzeczy tak mnie relaksuje jak spacerowanie z kosiarką i wyrównywanie trawnika:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszenie trawników, w których jamniki wykopały swoje jamy to jak rajd dakar. Przyjeżdżaj, zostaniesz Hołowczycem kosiarki ;)

      Usuń
  4. jej a myślałam, że tylko ja chce robic 10 rzeczy naraz i to zazwyczaj wtedy kiedy musze sie zajac dziecmi, ugotowac obiad albo sprzatac. A kiedy juz mam chwile to lapie sie za wszystko i w efekcie nie wychodzi nic, albo wszystko po trochu..

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.