wtorek, 14 maja 2013

Sofrimento / Felicidade

Kontynuacja wątku stomatologicznego, który powróci jeszcze za dwa tygodnie (ostateczna konfrontacja).
Zębów mądrości posiadam sztuk 2 (słownie: tylko górne ósemki, jedna całkowicie wykształcona, druga w przygotowaniu). Nie trzeba ich na szczęście wyrywać (uffff!), więc moją zdolność wykoncypowywania złotych myśli będę posiadała w dalszym ciągu.
Moje zęby do mądrych nie należą. Bo jaki mądry ząb zgubi plombę w dzień wolny, weekendowy? Jeśli już chcą to czynić, dlaczego nie w niedzielę wieczorem? Żeby już w poniedziałek skoczyć wprost w ramiona kompetentnego dentysty? I tutaj zaczęłabym o tych objęciach śmierci opowiadać długie, przerażające historie, ale jaki jest dentysta, wie każdy, kto posiada zęby. Zrobiłam też zdjęcia mojego cierpienia, ale nie będę nikogo nimi uszczęśliwiać. Dokumentacja własna. Jeszcze mi się aż tak w głowie nie przewróciło.

I kończymy temat bitewny ciekawostką. Tytuł skradziony został z portugalskiego. Słuchałam sobie smutnych piosenek w tym właśnie języku i pomyślałam - jak ładnie można nazwać zjawiska nieprzyjazne! Nie będę cierpieć, będę odczuwać sofrimento. Dla uzupełnienia, część druga nawiązuje do poniższych rozważań, jakże kontrastujących ze szczękowym marudzeniem.

Zaczęłam pisać wiersz bardzo poważny. Żeby nie było, że tylko paprotki mnie interesują. Jednak z pisania nic nie wynikło, a paprotki są:


Paprotka jest moją ulubioną rośliną ogrodową. A jeśli zahaczam o tematykę roślinno-ogrodową, może w końcu pochwalę się osłonką doniczkową, którą wykonałam w sposób banalnie następujący: puszka po konserwie (sałatka meksykańska?) pomalowana farbami akrylowymi i lakierem, dla uwiecznienia efektu. Malowałam dla dopasowania do istniejących już doniczek.



I lokatorzy, czekający na przesiedlenie na stały ląd:


Kolejnymi, ważnymi roślinkami w moim życiu, są arbuzy. Ciepłolubne istoty czekają, aż będą odpowiednio dorosłe, by zamieszkać w ogródku. Póki co trzymam je w wylęgarni, którą zrobiłam z butelki pięciolitrowej.





Generalnie cały post miał mieć charakter szafiarski i stylowy. Coś z pierwotnej koncepcji zostało. Jednak wizyta u dentysty zepsuła mi włosy. Wiadomo, trzeba na krześle tortur odsiedzieć swoje, loki się rozgniotą, rozkudłają. Stres, te sprawy... Poza tym takie zdjęcia powinno się robić rano, nie w porze obiadowej, kiedy skarpetki ma się zdeptane przez radość witającego psa.

Opis elementów: sweter nieoczekiwanie dostałam, skarpetki są dziecięce, jeansołaki z Lidla (tak, to gacie na gumce udające prawdziwe spodnie), łapcie przyleciały dawno temu z UK (i jest bardziej światowo, London - stolica mody), a bluzkę gdzieś capnęłam na wyprzedaży jakiś czas temu. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że moją ulubioną kombinacją kolorystyczną jest ostatnio słodki róż wymieszany z zielenią (she thinks she’s made of candy). Bardzo jest mi przykro w związku z tym, ponieważ znalazłam w magazynie obuwniczym idealne zielone butki i akurat mój rozmiar był wyczerpany. Różowe zbyt ociekały wściekłością, więc trzeba się było poddać.




 I koniec w postaci zdjęcia kwiatów nadrzewnych w popołudniowym słońcu:


14 komentarzy:

  1. hodujesz własne arbuzy?!! jestem pod impresją!!!
    dziękuję za podlinkowanie do Robbiego - dawno go nie słuchałam! :D

    Z ósemkowym pozdrowieniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy te arbuzy przetrwają, pierwszy raz w życiu coś takiego hoduję. Właściwie wcześniej tylko fasolę i ziemniaka do celów naukowych siałam (sadziłam?).
      Ostatnio dużo Robbiego słucham, dobry odpoczynek od kpopu. Osobiście polecam Ci jeszcz u Dizzee Rascal(a) w "Goin' Crazy".

      Usuń
  2. Mnie również tym arbuzami zszokowałaś:)
    A włosy to rzeczywiście masz imponujące. Już się dziwić nie będę tym odżywkom i pielęgnacjom... Takie włosy w kucyk to świętokradztwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie testuję nową odżywkę :D
      O arbuzach będę jeszcze pisała sprawozdania. Może wyrosną?

      Usuń
  3. Zasadziłam zeszłego lata coś w doniczce na kuchennym oknie z ziarenek i...zapomniałam co, jak już wyrosło. A teraz widzę (po listkach poznaję u Ciebie!),że to arbuz był!!!! EUREKA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje arbuzy jeszcze nie mają liści, to dopiero liścienie, a one są u wszystkich roślinek takie same. Arbuzy mają postrzępione liście. Te roślinki z kropkowanej doniczki to jakieś dyniowate (co wyrośnie, to będzie), i te dwa pierwsze to też liścienie, dopiero później liście się pokazują. I tu moja wiedza o rozwoju warzyw się kończy :D

      Usuń
    2. Acha, czyli w dalszym ciągu zagadka nie rozwiązana. Obfocę i zamieszczę na blogu z zapytaniem:D

      Usuń
    3. Zawsze się jakiś szerlok znajdzie i odgadnie, więc pomysł uważam za bardzo dobry, tym bardziej, że sama się zaczęłam zastanawiać, co to takiego może być?

      Usuń
  4. Moje zęby tez do mądrych nie należą. Mam tylko 2 ósemki górne, a dolne mi nie wyrosły choć mam już lat trochę... Włosy masz super. Doniczki fajne zrobiłaś. Ja mam paprotkę na balkonie taką z lasu przyniesioną ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Wyrastające ósemki to nic zabawnego, uważam, że dwie wystarczą całkowicie :)

      Usuń
  5. Ja tam ósemki wypędzam, bo mam za mały łuk i się nie mieszczą. Znaczy jedną wypędziłam, czekam, aż reszta przyjdzie na świat, to powyrywam w ramach akcji "strolluj przyszłych archeologów" ;)
    Zielony z różowym ostatnio i u mnie rządził, aż siadłam na coś lepkiego i teraz się zastanawiam, czy się spierze. Idę spróbować, za 45 minut się dowiem. Arbuzy w sumie też są różowe z zielonym. I smaczne... nie mogę się doczekać, tym bardziej, że na nie jeszcze nie jestem uczulona ;) Hoduj, hoduj, przyjdę i zjem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się ludzie poddają kremacji? To jeszcze większe trollowanie przyszłych archeologów.
      Arbuzy z wodą kokosową (mlekiem?) wymieszane, zmiksowane i zasypane lodem. To jest mój plan.

      Usuń
  6. Łaaa ale ten sweter ma fajne guzikory i w ogóle groszki widzę:D

    Poza tym ,pragnę hodowac arbuzy! Z połową mą druga kiedyś mieliśmy plan wybyć do Włoch, mieszkać przy plaży i handlowac arbuzami wielkimi jak trzy głowy (na południu Włoch jadłam najlepsze arbuzy w życiu swym krótkim. Nocą na plaży. O bogowie - wspomnień czar) toteż zazdroszczę Ci Twoich i trzymam kciuki by wyrosły ogromne i słodkie:3 pochwal się nimi koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Guziki są dy best :) Arbuzy rosną w najlepsze, już zaczął się budować domek dla ich rozrośniętych form. Mam nadzieję, że coś z nich będzie :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.