piątek, 3 maja 2013

Nieskończona nieskończoność

Szukam alternatywnych źródeł energii, bo ostatnio się wyczerpuję. Nie wiem dokładnie, co jest przyczyną. Nie mam siły na porządne spacery z panem jamnikiem (pani jamniczka seniorka i jej emeryckie tempo bardziej mi odpowiadają). Nie chce mi się sprzątać, wyleguję się tylko bezproduktywnie. Poza tym zmanierowałam się - zamiast czynić i urzeczywistniać konkrety, zajmuję się malowaniem paznokci na wszystkie możliwe kolory. Na przykład dzisiaj róż cukierkowy i wiosenna zieleń. Żeby do sweterka pasowało... Odpoczywam. W przyszłym tygodniu będę musiała poszukać radioaktywnego pająka, który by mnie ugryzł i zamienił w superbohaterkę.

Ale jest też miejsce na różne prace ręczne. Dokonane, nieskończone, próbne. Zanim jednak zacznę niepotrzebnie chwalić się wątpliwymi umiejętnościami - jamnik.


A teraz do rzeczy. Sprawa dokonana. Jak zwykle upiekłam ciastka. Nic nowego, od stuleci to samo. Nie ma chleba, trzeba jeść keksowe faszerowane czekoladą i suszonymi (śliwka, żurawina, morela). Przed pieczeniem posypałam ciasto cukrem trzcinowym. Bo już nie miałam zupełnie ochoty, żeby strugać jakiś lukier bądź polewę.
Transparent gotowy do wydruku, nadziania na wykałaczkę i wbicia w czubek babki można znaleźć tutaj. Wiem, że to okropne, ale staram się zawsze ponabijać jakieś ozdobniki.





Kolejne zdjęcie prezentuje twór jeszcze niekompletny. Zaczęłam sklejać domek. Oczywiście o ukończeniu budowy poinformuję w dopowiedniej chwili. Bobem budowniczym niestety nie jestem. Ale i tak mam nadzieję, że nieruchomość będzie wyglądała w miarę poprawnie. Cokolwiek miałoby to znaczyć...


Ostatnie dokonanie - prototyp. Czeka mnie jeszcze ulepszanie tego projektu. Po pierwsze primo - jest to świecznik ze szklanki po czekoladowym kremie.


Wypełnienie i ozdoba - stara mapa Paryża. I teraz taka uwaga - trzeba ją było wydrukować w lustrzanym odbiciu. Nie pomyślałam... Poza tym muszę jeszcze dobrze dopasować papier do szklanki. Szklanka jest minimalnie szersza na górze. O tym też nie pomyślałam.


Efekt świecący jest jednak zadowalający. O to chodziło. Użyty przeze mnie fragment mapy można podkraść tutaj. Chciałam dorzucić pewien ładny i pasujący motyw muzyczny, ale nie ma wszystkiego w internecie. Dlatego zastępstwo (koniecznie klik, klik, klik).


widok z właściwej perspektywy

widok z góry

Brakuje mi ogarnięcia i czasu, ale to chyba już moja cecha charakterystyczna, którą muszę jak najszybciej zwalczyć. Wiem, że dam radę. Wytrwałam 30 dni bez kawy (cały kwiecień!), więc wykorzenić zakorzenione też mi się uda. Nie mam kiedy usiąść przy maszynie, a stos ubrań czekających na przerobienie powiększa się z każdym tygodniem.
Rysunek zaplanowany na dzisiaj nie został jeszcze doszlifowany, pojawi się następnym razem jako przypomnienie "w poprzednim odcinku".

8 komentarzy:

  1. Och chyba dziś na śniadanie skombinuję babeczki:)) a co, raz na jakiś czas można a nawet trzeba:) świecznik zacny i paryski, a wszystko co paryskie to ja ukochuję sobie mocno:)) no i Pan Jamnik - Gwiazda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paryskie, stylowe i artystyczne ;) Dziękuję i pozdrawiam (również w imieniu Jamniczych Gwiazd).

      Usuń
  2. ale Ty jesteś pomysłowa! mnoży się u Ciebie od przeróżnych projektów i planów! super! i nie martw się, jak już wiosenne przesilenie minie, to znajdziesz siły i czas na wszystko i nie będzie Ci potrzebne żadne ukąszenie przez pająka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czasu nie ma na to wszystko... Minie przesilenie wiosenne i zacznie się jakieś letnie ;)
      Dzięki! :)

      Usuń
  3. Bluźnisz pisząc o braku energii i zaraz pokazując, że jednak działasz. Jak dla mnie to energia Cię rozpiera! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są pozory. Nie mam siły na większe akcje.

      Usuń
  4. Ty tak się nie spiesz do bycia ukąszoną przez pająka, Hanneman po tym zmarł, już go nie przebijesz... Kurczę, zaraz się fani Slayera czepną, że sobie jaja robisz :( I do mnie też za ten komentarz :/
    A dymek u ciapka adekwatny, on by pohasał na tych krótkich nóżkach... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam o tym panu, dopiero poczytałam jakeś napisała. Przykra sprawa, szkoda człowieka bardzo.

      Pikuś zawsze taką minę robi na spacerze, to chyba jego stała myśl ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.