czwartek, 25 kwietnia 2013

Kim jesteś?

Oto moje prywatne, osobiste zdanie na temat majowego "Twojego Stylu".

Nieczęsto przeżywam konfrontację z tak zwaną "prasą kobiecą". Przestałam chodzić do fryzjera, sama obcinam swoje włosy, więc przeglądanie na kanapie poczekania przestało mnie dotyczyć. Dawno nie byłam w innych przybytkach urody, więc też nie mam kontaktu z "babskimi gazetami". W mojej rodzinie panuje innego rodzaju czytelnictwo. I nie mam okazji. Czasami jednak, zwabiona jakimś dodatkiem, zainteresuję się "luksusowym magazynem dla kobiet". I co z tego wynikło?

Film był dobry.

Treść "najlepiej sprzedającego się luksusowego magazynu dla kobiet" Na pierwszy rzut mojego oka - kolorowo i o niczym. Niby tam porusza się jakieś kwestie głębsze, wyższe, ważne. Ale zawsze jest ale. W skrócie - musisz wyglądać, dietować, ubrać się, być szczęśliwa i w pewnym stopniu dokulturalniona.

Pierwsza kwestia - wygląd. Koniecznie młody, koniecznie upiększony, idealny i modny. Skóra musi lśnić, promienieć młodzieńczym pięknem. Pamiętaj też, że złe bakterie czyhają na ciebie wszędzie: na poręczach, klamkach, klawiaturach. Możesz się ich jednak pozbyć. Pamiętaj również o praniu ekologicznej torby na zakupy. Wybieraj kosmetyki dostosowane do twojego rodzaju skóry, dobierz odpowiedni korektor, skocz na SPA, nie trać blasku i jędrności. Kup sprzęt za ok. 150 zł, pracuj nad sylwetką! Dostosuj się do norm i wymogów.


Dieta silnie wiąże się z twoim wyglądem i samopoczuciem. Dlatego wcinaj warzywa, nie przyjaźnij się z czerwonym mięsem, nie zapominaj o drugim śniadaniu, a fishburgery podawaj z sosem majonezowym na ostro i marynowanymi kaparami. Świetnie, lubię tematy spożywcze. Burger z kurczakiem w parmezanie wygląda zachęcająco. Ale ile to kalorii? Czy nie przekroczę dozwolonego poziomu? Lepiej więc zjeść kanapkę z pastą z makreli i ogórkiem. Bo przecież chcę być szczupła...

I egzystencjalna kwestia. W co się ubrać? Na pytanie odpowie ci sztab stylistów. Elegancko, z klasą, nonszalancko, kontrastowo, ozdobnie. Wiele zależy od wieku. 25+ jak Rihanna, 35+ niczym Olivia Wilde, Jennifer Garner jest wzorem 45+, natomiast 55+ mogą zgapić od Heidi Klum. Bo musi być porządek, objętość, ożywienie i harmonia. Warto też postawić na sportowy look. Do wyboru mamy też beż, ecru i biel, które dominują w stylizacjach inspirowanych nową kolekcją domu mody Valentino. Włoski urok z lekkim odchyleniem w stronę ekstrawagancji.

Teraz już możesz być szczęśliwa. Minimalistycznie szczęśliwa. Nie potrzebujesz 10 par butów, nie potrzebujesz niczego. Dbaj o swoje wnętrze, skupiaj na tym, co ważne. Tylko co jest ważne? Szczupłość i zwiewność? Pogubiłam się trochę, bo z jednej strony rokokowe huczenie, a z drugiej - wyeliminuj z przestrzeni bałagan oraz zbędne przedmioty, które go produkują. Chcę się uwolnić od narzuconego przez reklamy przymusu, by mieć więcej. Ale przecież mam cerę wrażliwą, ten nowy krem z twarzą Moniki Brodki by mi nie zaszkodził. I wygodne buty, tak stylowe, że tylko śmignąć na Chelsea Flower Show... Nie wiem, nie wiem...

Trzeba więc uzupełnić braki kulturalne. Zobaczyć Karla Lagerfelda na tle złotej rzeźby, przeczytać o głosie, który chwali Katarzyna Nosowska, dojrzałym aktorze, inspirujących postaciach kobiecych (co nie boją się dać w mordę czarnym charakterom), zaplanować wyprawę do Słowenii. A Antoni Pawlicki nadal mnie nie kocha.


Kim jesteś? - zapytuje okładka. I podpowiada: siłaczką, obywatelką świata, panią domu. Oto typy wyróżnione w przełomowym raporcie o życiu Polek. Czy poszukałam w nim siebie? Nie... Bo jestem leniwa. Myślę, że wiem, kim jestem. Jak Edyta Górniak - jestem kobietą, falą, siłą, perłą na dnie, twarda jak beton, nigdy, nigdy nie poddam się... Czy jakoś tak (cytat z pamięci).
Mój Styl to zdecydowanie nie "Twój Styl".

PS. A krzyżówka była do kitu.  Zero poruszenia w zwojach mózgowych, hasła na poziomie podstawówkowego pierwszaka.


14 komentarzy:

  1. "Twój Styl" kupiłam ostatnio z "Żelazną Damą" i miałam identyczne wrażenia... czytaniem znudziłam się po kilku pierwszych stronach, na których i tak dominowały reklamy.
    Ale! - "Twój Styl" ma ogromną ilość fantastycznych literek w najróżniejszych rozmiarach i kolorach, które do tej pory wykorzystuję w dekupażu więc, nawet poza filmem, warto go mieć:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również ostatnio kupiłam Twój Styl właśnie z uwagi film Żelazna Dama :)
      Z tego co pamiętam to jedynie jako tako zainteresował mnie wywiad z autorką 50 twarzy Greya (choć trylogii nie czytałam, to ogólnie ten wywiad jakoś tak sobie zapamiętałam :).
      Ja zawsze wycinam ilustracje z horoskopów z Twojego Stylu, które potem wykorzystuje w ozdabianiu pudełek :-)

      Usuń
    2. Właśnie przymierzam się do kupna tej gazety w sumie chodziło mi o film ale teraz mam kolejny argument aby go kupić jestem ciekawa co ma do powiedzenia autorka takiego hitu który nawiasem mówiąc nie jest wart złamanego grosza, niesety czytałam i wiem (nie moją ale bardzo trafną recenzje Greja znajdziesz tutaj: http://innezwykladu.blogspot.com/)

      Usuń
    3. Nie wyrzuciłam "Twojego Stylu" właśnie ze względu na obrazki i literki. Już część wycięłam i uzupełniłam nimi moje dzieło sztuki.
      Jeśli o wywiady i tego typu teksty chodzi, to jest w tym numerze Szymon Bobrowski. Reszta jakoś mocno sztuczna i wygładzona. Może jestem dziwna, ale kiedy czytam o kimś, kto twierdzi, że jest taaaaki pozytywny, szczęśliwy i zrealizowany, nie szargają nim rozterki, ani dylematy, to taka postać jest dla mnie całkowicie pozbawiona wiarygodności. Albo udaje, albo spadła z kosmosu tydzień temu.

      Usuń
  2. Jennifer Garner mogłaby się obrazić za te 45+ podobnie jak młodsza od niej Klum;)Ja prasy kobiecej nie kupuję bo a)jestem skąpa, b)nie lubię jak mi się "sugeruje" co mam myśleć. Krzyżówki są celowo łatwe, ma je rozwiązać każdy, by wzmóc w sobie poczucie kompetencji i bycia inteligentnym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja wolę profesjonalne krzyżówki, które odbiorą mi poczucie kompetencji i wdepczą moją inteligencję w step szeroki.
      Wydaje mi się, że Heidi miała pochlebiać. Mimo, że masz ileś lat, możesz wyglądać jak modelka z żurnala. Ale faktycznie można się obrazić... :D

      Usuń
  3. Czerwone mięso nie? Ojej, idę zjeśc kiełbasę, zanim ktoś zauważy, że mam i skrytykuje :O
    [Wróciwszy od lodówki] Zjadłam. Smaczna. Tylko cicho, bo ktoś skrytykuje i poszczuje kaloriami :(

    A serio, to dla mnie te kobiece gazety są taką popiardówką, za przeproszeniem. Kiedyś przez pół roku prenumerowałam Elle - niby o modzie, a takie sru-piardu i przepisy. Wolę już gazetkę z Rossmanna, bo chociaż za darmo. A filmy z gazet kupuję na allegro albo w tunelu pod dworcem (chociaż w tym tunelu dawno mnie nie było, nie wiadomo, czy coś jeszcze jest). Aż bym z ciekawości skoczyła sprawdzić, ale jakoś mi nie po drodze. Wracając do gazet, to w każdym numerze jet to samo, a jak nie, to na pewno w tym sprzed roku jest to, co teraz. Sezon na X, to się pisze o X, moda na Y, to się pisze o Y. Pielęgnacja wiosną, latem, w szkole i na wakacjach. Przepis na życie i samorealizację. Parę reportaży: koniecznie o kobietach, które zmieniły swoje życie i o nieudacznicach dla równowagi. Wywiad z jakąś gwiazdą i felieton napisany przez jakąś inną. A, i koniecznie co najmniej 2 strony o seksie.
    BTW wszelakie studenckie gazet też są taką popiardówką. Wiem, bo przeglądałam ostatnio, a jak zaczęłam czytać, to oczy rozbolały. Pseudogłębokie treści o wyimaginowanych kwestiach. Do tego masakra w kwestii składu i brak korekty. W sumie nie dziwne, że potem te "dorosłe" gazety tak wyglądają, bo i jak mają wyglądać, jak redaguje je taka wypasiona na napompowanym niczym podstarzała młodzież?

    Ależ ja się cyniczna zrobiłam... :? Nic, może mi przejdzie, poczytam książkę, tam są ciekawsze treści, niż w prasie kobiecej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka postawa przesycona cynicznym podejściem do sprawy, może być ochroną przed kolorową pustką. Więc to nic groźnego.
      Ale prawda, zawsze o tym samym. Zaraz się pojawi temat opalania i zabezpieczania mieszkania przed urlopowym włamaniem. I śluby, bo sezon się zaczyna.

      (Nikomu nie powiem o tym czerwonym mięsie, nie martw się!)

      Usuń
  4. Taa, prasa kobieca. Dużo by o niej pisać, dyskutować. Jak człowiek skończył prasoznawsto i zna te wszystkie utarte schematy i kalki zagraniczne, to omija takie tytuły szerokim łukiem. Chyba już wolę, czekając na pociąg, przejrzeć przewodnik młodego wędkarza.
    Niestety wszystko trzeba traktować z przymrużeniem oka, a nie jak wyrocznię. Mojej Babci trochę brakuje dystansu do spraw rekomendowanych przez media. Ileż to razy słyszałam, przyjeżdżając w odwiedziny:
    - zobacz zobacz! TAKIE bluzki są modne w tym sezonie.
    - dlaczego tak sądzisz Babciu?
    - pogodynka miała taką ubraną!

    ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiałabym światopoglądu podporządkować prasie kobiecej, a pogodynek nawet nie oglądam, więc wyznacznikiem stylu raczej dla mnie nie będą. Ale w sumie z założenia to nie jest głupota, powinno się treści mądre i prawdziwe promować. Ludzie chcą w nie wierzyć. Ale nie warto, bo to kaszana jakaś.

      Usuń
  5. Kiedy jeszcze pracowałam w mediach i naczelny nasz zarządził rewolucję w naszych lifestylach, powiedział: nasz serwis kobiecy ma równać do magazynów drukowanych, ma być "Twoim Stylem" w internecie. Więc z konieczności dowiedzenia się do czego mamy równać zaczęłam regularnie czytać, przeglądać, szukać inspiracji. I dupa! Absolutnie nie chciałabym pisać czegoś w "twoim stylu". Na szczęście równanie nie wyszło - myślę, że treści iwomanowe są dużo lepsze niż TS, chociaż i w trakcie pracy, jak i teraz gdy już tam nie robię, było i jest sporo rzeczy, od których na tym portalu szlag mnie trafia... ale i tak to nie jest TS i bardzo dobrze. Twój Styl jest nudny jak flaki z olejem, mdły do zieloności i poprawny we wszystkich kwestiacg za wszelką cenę. A gwiazdom robi nieustannego loda. Wyrzyg. Prasa kobieca to straszne gówno, chcą kobietom robić dobrze, a wychodzi im robienie z czytelniczek delikatnie mówiąc ćwierćinteligentek.
    Z ciekawostek: kupiłam sobie na wakacjach Vogue'a. Hiszpańskiego (bo trzeba język ćwiczyć, angielskiego bym nie kupiła, bo to żadne wyzwanie). 3,5 euro to tyle co nic, a ciekawość czy ten najsłynniejszy babski szmatławiec jest aż tak zły ogromna. I jest zły okrutnie. Ale za to gratisy dodają na bogatości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pozostaje tylko przeglądanie obrazków, bo niczego innego w tej prasie kobiecej nie ma. To spisek - żeby kobiece umysły odizolować w takiej ćwierćinteligenckiej bańce. I tylko moda, celebryci, gotowanie, jakiś radosny lajfstajl.
      Masz rację, nuda jak flaki z olejem i organy w oliwie.

      Usuń
  6. Obraziłam się na prasę kobiecą już dawno i nie kupuję tego od lat. Dostałam kiedyś kilogramy "twoichstylów" na wycinanki kolażowe. Nuuuda, wtórność, przewidywalność i wpuszczanie w maliny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... Pewnie dlatego blogi się tak upowszechniły, bo w prasie kobiecej nic ciekawego.
      ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.