sobota, 6 kwietnia 2013

Iteracja

Nikogo nie chcę urazić, ani nie czepiam się. Tak tylko sobie marudzę. Nie należy tego traktować z powagą śmiertelną. W przyszłym tygodniu będzie więcej obrazków niż literek, więc nie porzucajcie nadzieje. W sumie można też ten tekst pominąć i skupić się na rycinach towarzyszących.


Rozglądam się i czasami tylko, zupełnie wyjątkowo, zdarza mi się natrafić na coś, co mnie poruszy. Wszystko wydaje mi się zupełnie bliźniacze, moda przypomina monstrualne socjalistyczne blokowiszcza obserwowane z perspektywy nieszczelnego, porośniętego glonami, pekapowskiego okna w przedziale drugiej klasy. Gdzieniegdzie mignie drzewo, albo przedszkole przystrojone kolorowym płotem. Co z tego, że spółdzielnie ociepliły i odmalowały niektóre budynki? Ich status ontologiczny nie zmienił się, to tylko odświeżenie starej koncepcji.



Wysiadamy z pociągu. Znudzone nogi wiodą nas do przydworcowej galerii. Galeria! Człowieku, takie słowo zupełnie nie na miejscu. Postmodernistyczna nuda tekstylna. Tu, tam - wszędzie - ten sam sweter, takie same buty i torebki z jednej chińskiej fabryki. Zupełnie nic, co zachwyciłoby, czy chociaż zaskoczyło. Więc może prasa, różnego rodzaju przewodniki po sezonach, opisy trendów, które z założenia kryją myśl o tendencji rozwojowej. Tylko, że cały rozwój zazwyczaj następuje do połowy, bo trendy przemijają tak szybko, że żadna kurka tego jajka nie wysiedzi. I porzuca je w momencie, kiedy osiąga on najbrzydszą postać plazmy embrionalnej, na widok której żołądek oddaje z nawiązką, co dostał. Niczego się nie kończy, nigdy nie wylęga się prawdziwy kurczak.
Zniechęcony podróżnik wraca do domu. Rozsiada się przed komputerem, przegląda dokonania internetowych gwiazdy mody. Znowu wszystko jest niebezpiecznie zbieżne.


- I o co ci chodzi? - pytam nawet samą siebie. - Bądź lepsza, jeśli już chcesz marudzić.
Polacy są narodem narzekaczy, mówią inni Polacy. Są nietolerancyjnymi hejterami ziejącymi zawiścią. Nie potrafią się z niczego cieszyć, chyba że z wdeptywania w ziemię bliźniego swego. Proszę mi zarzucić, nie będę walczyć z etykietkami.



Nie mogę patrzeć na nowoczesne wynalazki. Na książki bez sensu, na fabryczne kolory sukienek i butów, na lukrowane babeczki, pospolite sztuczne kwiaty (takie cmentarne!), komedie romantyczne. Nie mam siły słuchać kolejnych piosenek spod znaku "baby, I love you". Nudzą mnie doniesienia o ślubie-nieślubie Angeliny i Brada.

Trzeba być jak Kopciuszek, który oddzielał ziarenka od popiołu. Wybierać, wytężać wzrok. Poszukiwać złota na Dalekiej Północy niczym Bellew-Zawierucha (tak, czytam ostatnio Jacka Londona, pogoda mnie natchnęła).
Na szczęście udaje się kilka ziarenek otrzepać z pyłu, znaleźć trochę złota. Ale mimo wszystko - tonę w banale i wtórności.


I wyjaśnienie - wystąpiła lalka, ponieważ lalkowych zdjęć dawno nie było. Dla rozrywki własnej trochę Karolkę postroiłam, a kiedy jest strojność, trzeba ją uwiecznić. Czy nie pasuje do tekstu? Pasuje, bo to wszystko też już było.


6 komentarzy:

  1. Nawet gdy marudzisz, to robisz to takimi słowami, że nie sposób się nie uśmiechnąć, więc wybacz, że to napiszę, ale znów się uśmiałam z Twego marudzenia i naprawdę uwielbiam te Twoje figury słowne i porównania:)

    OdpowiedzUsuń
  2. kobieto, jak ja lubię tu do Ciebie zaglądać! serio!

    OdpowiedzUsuń
  3. dawno mnie tu nie było.

    nadal przyznaję, że zazdroszczę Twoim lalkom tego czym raczysz je oblec.
    wciąż uwielbiam wszystko co piszesz, nawet Twoje marudzenie :)
    oraz ślinotok w toku na widok Twoich dzieł kulinarnych.
    nie znam oryginalniejszej osoby :*

    ściskam!
    MON

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam o Tobie ostatnio :)
      Dziękuję i odwzajemniam uściski!

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.