wtorek, 12 marca 2013

Króliki, jamniki, jelenie - Śnieg i Łzy

Po kilku latach wspaniałej koegzystencji, musiałam pożegnać się z moim królikowym kubeczkiem. Trudno. Przynajmniej mam pretekst, żeby poszukać godnego następcy. Rozbił się biedak, czym utrudnił mi spożywanie porannej kawy. Może wpłynie to dodatnio na moje zdrowie? Tego nie wiemy. Zawsze trzeba szukać pozytywnych stron negatywnych zdarzeń. Co to za tragedia właściwie? Tylko kubeczek.

Ale to jeszcze nie koniec o królikach. Za pomocą rąk moich, farb 3D brokatowych do tkanin oraz błyskotliwej koncepcji, wykonałam ozdobny portret uszatego gryzonia. Jak można się domyślić, wyrąbałam bluzkę pod szyją, przyszyłam lamówkę i cieszę się beztroskim oddechem.


Wraz z nawrotem zimowej pogody zanikł horyzont. Pomalowałam w kolory, żeby nie było tak biało. Tyle bieli mnie oślepia. Aż płakałam z tego powodu. I tak się przyglądałam mojej sylwetce na obrazkach, zastanawiałam się, czy tak zgrubłam, czy o co chodzi? Chodzi o sto tysięcy warstw, termogacie sportowe i inne akcesoria. Temperatura poniżej bezwzględnej, wiatr oraz wirujący śnieg, a ja i tak nie zmarzłam. Polarność! Ten cały spacer był momentem dipolowym.
Wycieczka skończyła się pogonią za jamnikiem, który ukradł rękawiczkę. Na poniższej rycinie uchwycono moment, w którym zaczęłam gubić moją niezbędną ochronę dłoni, a niecny pikuś już przygotowywał się do przechwycenia.
Poza tym moje buty uświadomiły mnie, że jestem real man. Tyle już czasu śmigam w nich po śniegu, a nigdy nie przeczytałam literek...






I królik w wersji pokojowej. Bo w wojennej nie był widoczny ani ani. W czasie robienia zewnętrznych zdjęć rozpłynęły mi się oczy, stąd łeb zaklejony planetą, bo nie chciałam jak arcywróg Batmana wyglądać.



Poza królikiem, wystąpiły rękawiczki, które uczyniła specjalnie dla mnie Pani Matka (chyba muszę poprosić o parę dla Gustownego Gustawa, bo pozazdrościł) oraz "Morskie fale", które zrobiła Ren-ya, również specjalnie dla mnie. Sweter w zamierzeniu był specjalnie dla kogoś innego, ale wykradłam Pani Matce spod drutów i nie oddam już. Z tych powodów, moje specjalne dla Was podziękowania.

6 komentarzy:

  1. Znaczy się, buty masz solidne i trwałe :) Nie wydajesz się zgrubnięta, pewnie to zimowe odzienie, albo .. chandra ;) Ciekawe, jak ten królik będzie się w praniu sprawował, ale skoro farba do tkanin, to pewnie ok. Uściski dla jamnika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dobrych butach można daleko zajść :)
      W instrukcji obsługi dołączonej do farb jest również instrukcja prania, mam nadzieję, że jeśli będę jej przestrzegać, nic się królikowi nie stanie.
      Jamnik odwzajemnia uściski podaniem łapki :)

      Usuń
  2. A to ci szelma z Gustawka!:D Fotki świetnie uchwyciły jego charakterek:)
    Sto tysięcy warstw fajnie wygląda, mnie się absolutnie podoba. Nie wygląda grubo. Wygląda bardzo ciepło:) I tak ma być, bo złośliwa zima zwróciła w pół drogi do morza... Nas też zasypało, a liczyłam, że łopatę do śniegu można już będzie wreszcie schować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już z jamnikami jest - więcej charakteru niż psa :)
      Z zimą bywa różnie, atakuje w najmniej spodziewanym momencie. Wolałabym, żeby lato tak zaatakowało. Ale jeśli już żyjemy w klimacie prawiepolarnym, trzeba działać warstwowo :)

      Usuń
  3. Nauczka na przyszłość, żeby czytać wszystkie napisy na ciuchach i butach, i wszystkim, czego się używa, żeby czasem jakiejś niezgodności ideologicznej nie było:))

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.