poniedziałek, 4 marca 2013

Dzianinowa tracheotomia

Cypisek zakwitł. Trochę głupio, bo nie wyrosły mu liście, łodyga jakaś. Taki pokurczony hiacynt. Nie potrafię pielęgnować kwiatków.


Ale nie o kwiatkach, tamat główny jest zupełnie inny. Kolejny przykład brawurowego poderżnięcia gardzieli. To uzależnia. Jedną, drugą bluzkę się potnie, a później przestać już nie można. Bluzy, koszule, swetry...

Był to męski, dość duży, z mojej perspektywy, wełniany z domieszką, sweter w kolorze "czerwony jak cegła". Zakupiony w lumpku. Zwróciłam na niego uwagę tylko dlatego, że pomyślałam o powiększeniu dziury na łeb. A pierwotny ściągacz był dusicielski, wgryzający się. Jak można wyprodukować coś takiego, zastanawiam się robiąc przy tym bardzo poważną minę. Jak oddychać w ciasnocie?

Ubiorem ozdobnym nie świecę, ponieważ nie będę się stroić ponad miarę, to był tylko spacer into the wild z rozdziczonymi jamnikami. Nie jestem typem, który na Giewont idzie w szpileczkach. Właściwie nie jestem typem, który da się przekonać do wędrówki na jakikolwiek szczyt wysokogórski. Ale to już inna historia.
Jest już w miarę ciepło, więc pomyślałam, że na tle niewidocznego horyzontu i bladoniebieskiego sklepienia powstaną lepsze zdjęcia.





I ktoś, kogo zabraknąć nie mogło, G-Jamnik, który w ramach pokuty pogryzł mi buty. Nie wiem, co to za pokuta, ale się rymowało. A powyższe zdjęcie przedstawiające nogi roztańczone wyszło w takiej formie przypadkiem, podczas gonitwy za jamnikiem.


12 komentarzy:

  1. Gustawowe lowe<3 a kwiecie urodziwe niezwykle w swej dziwności pączkującej:D dziwności kocha sie bardziej niż normlaności:D I jakie śniegowe zdjęcia - ujęcia:D w Krakowie po białym puchu nie został ani jeden slad (i odpukać w niemalowane, niech tak pozostanie):D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gustaw przesyła pozdrowienia ;)
      Z każdym dniem mam coraz mniej śniegu, ale to jednak północne rubieże, zawsze będzie zimniej niż w Krakowie.

      Usuń
  2. Zdjęcia na tle niewidocznego horyzontu - bajka, klimat jak w kurorcie narciarskim :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt trochę niespodziewany, ale bardzo mi się to spodobało. Będę udawać, że kurort. :)

      Usuń
  3. Za to ja mam jakąś fobię gołej szyi... To znaczy, nie lubię gdy mi coś ściśle szyję owija, albo się w szyję wpija (zaraziłaś mnie tym rymowaniem;)) ale szyja osłonięta być musi i basta! Nawet latem motam sobie jakieś chusty i apaszki. Bo mi w szyję zawsze wieje. Nawet gdy nie wieje;)
    Zdjęcia świetne! Bardzo Ci dobrze w czerwieni:) Trepy fantastyczne. Mam takie czarno-różowe - córka kupiła w okresie fascynacji różowościami, ale gdy jej fascynacja przeszła, to się butów wyrzekła. A mnie szkoda wyrzucić, choć też przez psa pogryzione... Zakładam na spacery po lesie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wystarczy długi rękaw i już raczej nie marznę. Ale czasami motam się chustami i apaszkami w celach dekoracyjnych :)
      Buty pochodzą z okresu Sturm und Drang, kiedy chciałam być mroczna, przeintelektualizowana i wydawało mi się, że takie obuwie doda mi powagi. Na kilka lat wyrzekłam się ich, ale wróciły do łask. Teraz to najlepsze buty do wybiegania nadpobudliwego jamnika po niezbadanych terytoriach. Podgryzanie mocno im nie szkodzi. :)

      Usuń
  4. bardzo oryginalny ten Twój Cypisek i nie pisz, że nie umiesz pielęgnować kwiatów, może on właśnie taki miał być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie pomyślałam. Może faktycznie taki jeden na milion?

      Usuń
  5. Kwiatek piękny :) Fajnie wyglądasz w tym ubranku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.