czwartek, 7 lutego 2013

W zło-cie


Na początek moja ulubiona bransoletka, którą oczywiście sama skomponowałam. Właściwie chodzi o elementy, z których się składa. Szklana świnka, takiż pingwin i nie odbiegający od nich piesek. Kulka biała również tego tworzywa. Wszystko na łańcuchu posrebrzanym. Nie wolno psa na łańcuchu długo przetrzymywać, są nawet odpowiednie przepisy, ale ten ma dobre towarzystwo, nie protestuje.

Drugi stan skupienia - o swetrze. Źle wszyłam jeden rękaw, ale już nie mogłam myśleć o poprawianiu, bo głowa by mi wybuchła. Jestem w stanie żyć z takim mankamentem. Bo historia poprawiania jest dłuższa. Najpierw odkryłam, że zgubiłam oczko. Na samym początku na szczęście, więc trach-bach-bach! z uśmiechem naprawiłam szkodę. Później okazało się, że za późno zaczęłam z tyłu robić wcięcia rękawowe (nie znam profesjonalnych nazw, ale kto wie o co chodzi, ten jest błyskotliwy i w temacie otrzaskany). Następna sprawa - zrobiłam za długi tył. I znowu prucie, poprawka. Rękawy! Długo nie mogłam się zdecydować jaką chcę długość. Pewna znana producentka swetrów zasiała wątpliwość w moim sercu. Z natury lubię długie, ale pomyślałam, że może fajnie by wyglądało z 3/4, albo nawet łokciową długością... A może lepiej jakieś ozdobne? I tak żyłam w niezdecydowaniu, aż w końcu zrobiłam trzecią wersję, zgodną z pierwotnym zamierzeniem. Jestem nudna, nie wprowadzam innowacji... Nadeszła chwila zszywania. Wszystko ładnie, wszystko dobrze, ale pomyliłam się trochę i krzywo wyszło, ale jestem córką mojego ojca, patykiem nie tknę, niech się zawali, dopiero wtedy naprawię. Albo wyrzucę. Oddam? Póki co sweter cieszy moje oko.

Ciekawostką jest, że kupiłam 2 razy więcej włóczki niż pochłonął twór. Mogę zrobić jeszcze jeden sweter. Może tym razem jakiś udziwniony? Już przeglądam różnorodne wizerunki, szukam czegoś, co poruszy wyobraźnię. Zarys pomysłu już kiełkuje.

Technicznie - druty 5,5, włóczka jakiś relikt Aniluksu, który zalegał w sklepie i był w promocji (bawełna, anilana, len, świecidło).

Minister Zdrowego Rozsądku ostrzega - poniższe zdjęcia nie mają z nim niczego wspólnego. Big Bang mi grał, myślałam o Bruslim, tak jakoś wyszło...
 



Korzystając z okazji mojej ruchowej nadpobudliwości, poniższa rycina prezentuje ćwiczenia, które wykonuje się w celu naprostowania garbatości oraz ogólnego kręgosłupowego relaksu.
Pierwsze ćwiczenie - zakładamy ręce na plecach, jeśli się to nie uda, zwyczajnie łapiemy się naprzeciwległymi rękoma za nadgarstki. Następnie wciągamy kręgosłup do środka, jak strzałki pokazują. Tym samym z przodu następuje wypięcie klaty do orderu. Ramiona się ściągają do tyłu i tak dalej.
Drugie ćwiczenie - składamy rączki w sposób widoczny na zdjęciu i staramy się podciągnąć je po linii kręgosłupa jak najbardziej do góry.


Kręgosłup mamy już wyćwiczony, więc leć, supermanie, ratuj potrzebujących!


Ostatni obrazek pt. Tao of jeet kune do, kaczka na słodko kwaśno (klik, klik, klik).


Wow, fantastic baby... Naprawdę chciałam stać prosto! Trzeba było w żółtym dresie wystąpić.

8 komentarzy:

  1. Jaki piękny swetroch sypnięty kosmicznym pyłem:D I taki transparentny!:D Cudny:D

    O psowo - śniniowej bransolecie nie wspomnę, bo kradnie serce zaraz na samym progu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! O kosmicznym pyle jakoś nie pomyślałam, a pasuje do zdarzenia idealnie :)

      Usuń
  2. Przygód co niemiara, ale efekt końcowy jest bardzo fajny, taki karnawałowy:) No i jaka Ty wygimnastykowana jesteś! Ja ręce do tyłu potrafię jedynie za głowę założyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia rozćwiczenia kości, ja zawsze dużo macham rękami ;) Ale założenie rąk za głowę jest najważniejsze, to podstawowa umiejętność!

      Usuń
  3. Ależ Ty jesteś pozytywnie zakręcona! :D
    bransoletka jest tak oryginalna, że aż nie mogę oderwać od niej oczu! świnka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Świnka jest na mojej liście 10 ulubionych zwierzaków.

      Usuń
  4. Producentka sukienek - już bym wolała :D
    Ręce bolą, ała! Bo próbowałam się "pomodlić" od tyłu :)) A sweter wyszedł boski, czy raczej anielski i długość rękawa w tym wypadku akuratna. Brawo, podziw szczery wyrażam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę pamiętała. W sumie "producentka sukienek" lepiej brzmi.
      Dziękuję! Mimo wszystko trochę żałuję, że rękawy są długie, ale następnym swetrem mogę to nadrobić. A "modlenie się" do tyłu warto ćwiczyć.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.