wtorek, 15 stycznia 2013

I get a little warm in my heart when I think of winter


Tytuł ukradziony od Tori Amos, z pieśni ludowej zatytułowanej "Winter". Trochę do treści nie pasuje, ale trzeba sobie radzić.
Zdjęcia dzisiejsze, jak nigdy, na świeżo.
Tematem przewodnim jest spacer z jamnikiem. W trakcie przechadzki okazało się jednak, że posiadam zdolności nadprzyrodzone i potrafię latać. Pora niezbyt sprzyjająca dokumentacji fotograficznej, bo nie dość, że pochmurny dzień, to jeszcze jego ostatnia w miarę jasna strona. Trochę za późno, żeby iść na sanki. Bo ja mam do ekstremalnie najlepszej trasy saneczkowej spory kawałek.
Gustawek śliczny jak zwykle, ja też jak zwykle, tylko bez przymiotnika. Przeglądałam, co tam aparat ze spaceru przyniósł i jedno zdjęcie bardzo mi się spodobało. Tak półszafiarsko więc. Poza jakiej nigdzie jeszcze nie było. Taka gustowna stylizacja, żal chować przed światem.

moja ulubiona czapka - Mama udziergała; wełniany sweter w owieczki - lumpek; kamizelka-baleron - lumpek; śniegowce - prezent od Taty; legginsy - hurtownia odzieży różnej; rękawice - skradzione bratu

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jamnik też lata, tylko nie został ten fakt uchwycony ;)

      Usuń
  2. No fakt, szkoda byłoby go nie ujawnić:) Jest świetne! A rajtki - cudo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę też nie zapominać o gustowanej pozie Gustawa:D Ta dostojność bije z kilometra!

    oraz

    wełniany sweter w owieczki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki owieczkom nie przeszkadza mi nawet, że sweter jest wełniany ;)
      A Gustaw gustowny jest zawsze, nigdy nie zawodzi, elegancja i klasa.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.