poniedziałek, 14 stycznia 2013

Hipsterstwo Little Joan

Zaczyna się mały cykl postów swetrowych. Mój duży, piękny sweter jest już prawie gotowy, jeszcze tylko drobne kosmetyczne poprawki (okazuje się, że nawet trochę lepiej wygląda, niż planowałam), guziki, inne ozdobniki i będzie co pokazać. W przerwie na reklamy zrobiłam mały, resztkowy sweterek, który całkiem dobrze przehipsteryzował Little Joan. Pogrubia? I co z tego? Wykonany został z lekko lśniącej, prastarej włóczki (lśnienie nie zostało dobrze sportretowane), rękawy takie, jakich nie lubię, ale lalka sobie może mieć, nie wygląda to źle.


Oczywiście poważnych swetrów tak się nie robi, bo źle się układają, wyglądają sierotowato i ogólnie nie jest to najlepszy wytwór. W chwili ukończenia  potworka podjęłam decyzję, bardzo ważną. Bardziej ambitnie, następnym razem. Bo mam bardzo nierówny poziom. Czasami robię coś skomplikowanego i nawet mi się to udaje, a czasami lecę z górki, na pazurki w finale. Ostatnio dużo myślałam o tym powiedzeniu, które w moim życiu bardzo często znajduje zastosowanie. I z powodu opadłego niedawno śniegu, postanowiłam wybrać się na sanki. Zwalczam niemoc zatok, coraz skuteczniej, i będę śmigać. Narty nie są dla mnie. Bo why so serious?


9 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś taką lalę i worek ubrań dla niej - pamiętam np spodnie z podkolanówki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 2 pudełka ubrań dla lalek, a lalek mam sztuk 4 (2 Tonner, 1 Barbie, 1 nie wiem, co). Kiedyś myślałam, żeby być kolekcjonerem pełną gębą, ale trzeba ekspozycję robić (nie mam przestrzeni na to, mieszkam w skondensowaniu), kupę kasy na kukły wydawać. Wolę kupić książkę, albo coś przydatniejszego.

      Usuń
  2. Pamiętam z dzieciństwa, że do pewnego momentu uwielbiałam jeździć na sankach... aż kiedyś nagle strasznie zaczęłam się bać... że w kogoś wjadę, że mi noga podejdzie pod płozy, że przekoziołkuję, nie wyhamuję... itd. Najgorsze było to, że odkąd zaczęłam się bać, to rzeczywiście przestałam umieć zjeżdżać. I nigdy już do tego nie wróciłam... Ale ze sportów zimowych, to podoba mi się narciarstwo biegowe i gdybym miała bliżej takie fajne przestrzenie, jakie prezentujesz na swoich zdjęciach, to myślę, że ta dyscyplina byłaby dla mnie idealną aktywnością na zimę:)
    A sweter LJ prezentuje się świetnie, jak i sama LJ zresztą. Rękawy 3/4 mi nie przeszkadzają, zazwyczaj dorabiam do nich mitenki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sanki są przerażające, to prawda. Ale ja z moimi wszystkimi strachami, chociaż tego się nie boję. Wolę mieć tor czysty przed sobą, żeby do kolizji nie doszło. Dużo straszniejsze są kuligi. Jeśli chodzi o narciarstwo biegowe, to chyba nawet są jakieś trasy niedaleko mnie, czyli bardzo profesjonalnie.
      Ja osobiście nie lubię rękawów 3/4, bo nie wiem, co z nimi robić. Są albo za krótkie albo za długie, denerwują mnie podobnie jak swetry z golfem. Chyba jakaś nerwica odzieżowa ;)

      Usuń
    2. W sprawia rękawów ja: ostatnio mam nerwy tylko w takich 3/4 chodzić! Denerwują mnie normalne - albo je podciągam, albo ciągnę do kolan.
      A z tymi sankami, to też...że pod płozy wejdą, tak, schiza, ale jeszcze do opanowania. Czasem za to boję się że zapomnę oddychać!

      Usuń
    3. Ja chyba najlepiej czułabym się w kaftanie bezpieczeństwa, bo lubię rękawy bardzo długie. Jeśli chodzi o krótkie, maksymalna długość przed łokieć. Niczego pośredniego.
      A na sankach się krzyczy! Żeby nie zapomnieć oddychać. Ludzie za bardzo się przejmują, że to głupio tak krzyczeć bez sensu. To ma sens terapeutyczny.

      Usuń
    4. Ale nie, to oddychanie, to nie, że na sankach. Tak w ogóle :D

      Usuń
    5. ♪ Tłumaczę sobie, że to nie jest strach, bo nieodwaga lepiej brzmi ♪
      Jak można zapomnieć oddychać? Ja się tego boję tylko podczas pływania, bo w tej kwestii jestem osobą wybitnie nieskoordynowaną.

      Usuń
    6. A ja wybitnie niepływającą :))

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.