czwartek, 20 grudnia 2012

Kryptonim: Mean Mister Mustard

Będzie to narzekanie kulinarne. Postanowiłam stać się postacią opiniotwórczą... ;)

- Jeśli ma się dobrą musztardę, nawet parówki można zjeść - powiedziała moja najszanowniejsza Babuszka. Muszę się z tym stwierdzeniem zgodzić. Dlatego podjęłam misję, której celem jest odnalezienie dobrej musztardy. Osobiście uwielbiam taką, po której oczy pękną, a z gardła wylewają się płomienie. Najbardziej, potwornie, okropnie ostrą.

Początkowo w lodówce mieszkała zwykła biedrońska, ale to tylko słony substytut, nie nadaje się do jedzenia na surowo, zazwyczaj używana jest jako półprodukt. No to czas lans, pomyślałam, strzelamy w jakąś górną półkę.
Jako pierwsza pojawiła się Kamis bardzo ostra rosyjska. Zadowolona z siebie robię kanapeczki z jakimś mięsiwem, zdrowym chlebkiem orkiszowym, tralalala... Musztarda dla uwieńczenia. Jem, spożywam, przeżuwam i zastanawiam się - gdzie ta ostrość obiecana? Czuć octem, solą, zupełny brak jakiejkolwiek głębi smaku. Ok, znajdziemy inny produkt, angebot bogaty, sklepowe półki wręcz uginają się pod gorczycowymi słoikami różnej rasy, koloru i narodowości.
Prymat, również rosyjska. Trzy papryczki na okładce i zapowiedź, że bardzo ostra. Już się boję, panie tego... Niby ma potencjał, smak musztardowy został zachowany, ale po ostrości ani śladu. Retrospekcja: była kiedyś też jakaś dijon, dar z Francji, ale słone dziadostwo i strasznie maziowate, do musztardy tylko z koloru podobne. Olśniło mnie w pewnym momencie - ktoś z Ukrainy przywiózł kiedyś fest kozacki produkt, ogniowa dezynfekcja jamy ustnej. Ale Ukraina daleko, a ktoś się nie wybiera w dniach najbliższych... Polecił za to słowackie słoje gorczycowe, gdyby jakby można było. Produkty zostały poproszone, bo akurat w Republice Czeskiej się kompetentna osobistość znalazła. W między tak zwanym czasie: co jest blisko? Kętrzyńskie Majonezy i ich produkty. Musztarda kętrzyńska krzepka sarepska. Ciekawy regionalizm, ale na mój język za dużo octu. Smak dobry, ostrzejsza niż Prymat, ale nie o taką jakość mi chodziło. W tym czasie moja skarga została rozważona przez prymackie zakłady, bardzo ostra rosyjska stała się ostrzejsza, dodatkowo wypróbowałam chrzanową, która wypadła w zestawieniu całkiem nieźle. Delikatesowa okazała się godna nazwy, a kremska takim tam dodatkiem sałatkowym, w stylu biedrońskiej. Znajoma starsza pani poradziła - zawsze można zrobić musztardę osobiści. Ziarna gorczycy zostały zakupione. Pojawiły się jednak słoje pochodzenia słowackiego. Snico, od pokoleń. I oto nagle, w końcu, nastąpiła horčica s feferónmi. Miłość kulinarna. Ostra, smaczna, wybitna. Żeby jednak wszystko ładnie poukładać, zbudowałam następującą tabelkę:

 
musztarda zapach smak kolor konsystencja skład uwagi
Rikka, chrzanowa chrzanowo-musztardowy trochę za słona, smak słabo zgodny z nazwą ciemny, ale odpowiedni lekko zbyt mazista, miejscami rozwodniona eko oko może zwątpić produkt biedroński, nadający się od przetworzenia, właściwie półprodukt
Kamis, rosyjska odpowiedni lichy, octowy, słony, nieostry wymarzony sympatycznie nie tak bardzo maziowata, konkretna zawiera cukier lub syrop glukozowo-fruktozowy, hmmmm... nigdy więcej
Prymat,rosyjska (nr 1) bardzo ładny, obiecujący to jest musztarda, bez wątpienia, ale nie taka ostra, jak obiecuje etykietka, można jeść jak krem czekoladowy, zero ostrości musztardowy idealna nie taki straszny gdyby nie ten brak ostrości...
Kętrzyńska, krzepka sarepska dogłębny, aż oczy wypala trochę zbyt wyraźna nuta octowa, ostrość zadowalająca ciemny, tajemniczy... rozjechana mazia eko jak trza na przykład do różnych gotowanych mięs
Prymat, rosyjska (nr 2) bardzo ładny, obiecujący nuta ostrości nie gra już z nami w kulki, wyraźnie wyczuwalna musztardowy idealna nie ma czego się bać mogło być ostrzej, ale zdecydowanie lepsza od swojej bliźniaczki, bardzo smaczna
Prymat, kremska dziwny, niepokojący, jakby smar jakiś? dziwny, niepokojący, z nutą musztardową, łagodna bardzo estetyczny lekkie rozwodnienie tematu przewodniego nie brzmi groźnie sałatkowa, ale zapach i smak trochę odstraszają, not my cup of mustard, a może to tylko taka seria ze złej linii
Prymat, chrzanowa wyraźnie chrzanowy wyraźnie chrzanowy jasny taka, jak powinna być niestraszny jedna z lepszych chrzanowych, lekka ostrość, dużo smaku
Prymat, delikatesowa delikatny, bardzo ładny jak nazwa, musztarda niunia śliczny, musztardowy, jasny łatwa aplikacja, nie maże się, nie denerwuje nie widać strachu estetycznie i z klasą, na śniadanie u Tiffany'ego
Snico, z feferoną słodki, paprykowy ostra, charakterystyczna, pyszna musztardowy o odcieniu paprykowym miła i wygodna izglukozowy sirup moja ulubiona
Snico, francuska musztardowa inhalacja obrzydliwie słona w pierwszym momencie, później sympatycznie musztardowa żółciutki o zabarwieniu musztardowym delikatna, mazistość nie przekracza dozwolonego poziomu milion różnych dziwnych konserwujących rzeczy nie pokocham przez makabryczną słoność

Powyższe zestawienie jest silnie subiektywne, powstało z mojej własnej, wolnej woli, nie mam na celu producentów obrażać ani wywyższać. Nikt mi nie zapłacił, sama chciałam. Nawet nie chodzi o opiniotwórczość (ale o nabijanie postów). Teraz zostaje mi tylko jeszcze ukręcenie gorczycy własnoręcznie. I zapowiada się doświadczenie ciekawe, które zostanie opisane w następnym odcinku musztardowym. Lecz zanim to nastąpi, opiszę jeszcze walkę z zimą, zimnem i śniegiem.

Obrazki nie wystąpiły, gdyż jestem po aktualizacji systemu i nie potrafię się w tej genialności znaleźć.

8 komentarzy:

  1. Ja z musztard, co prawda, najbardziej lubię keczup;) ale jakby co, to będę pamiętać, gdzie znaleźć najbardziej wyczerpującą temat musztardową analizę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tabelka okaże się przydatna, to cel mój osiągnięty będzie. Ja osobiście za keczupami nie przepadam, ale jeśli już jest, to musi być najostrzejszy z możliwych.

      Usuń
  2. Develey pieprzowej spróbuj koniecznie. Wypala ryjek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Sprawdzę bez wątpienia! :D

      Usuń
  3. Ja kiedyś jakąś węgierską Kamisa kupowałam do sosu miodowo-musztardowego, ale kiepska była. Następnym razem zasugeruję się Twoją tabelką ;)
    A generalnie to używałam ostatnio jakiejś cudzego ojca, do grillowanej cukini. Nie wiem, co to było, ale nie było złe, a wręcz nawet dobre. No, ale cukinia zawsze ratuje smak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamis ogólnie w kulki poleciany, nic ciekawego. (Trzymam feferonkę dla Ciebie, może nie zginie do Twojego pojawienia.)

      Usuń
  4. Ja trochę inaczej...Musztarda musztardą, oczywiście smak jest ważny i inne składniki też.Lubię nawet, bo rzeczywiście poprawia smak parówek. Parówka bez musztardy się nie zjada ;)
    Mnie chodzi jeszcze o opakowania musztardy.Bo zaczęli pakować w popularne słoiczki, a powinna być musztarda w "cudeńkach-szklankach".Co prawda niektóre firmy trzymają się tej zasady, ale napełniają musztardą szklanki do kremów czekoladowych. W związku z tym,trudno mówić o pełnym musztardowym smaku :D. Pamiętam szklanki-musztardówki takie świetne, wzorzyste. U mnie ocalała taka jedna - niestety, bez specjalnych wzorków.

    Graszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A później się z tych musztardówek piło po kawalersku ;) Słowackie słoiki są szklankami, co mnie bardzo ucieszyło.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.