środa, 7 listopada 2012

This is not a love song

Miałam się zająć innymi sprawami, ale tak króciutko będzie o tym, że wycofano teledysk No Doubt, bo rasistowski i podły.

Jakiś czas temu Selena Gomez pomalowała konie na różowo i zrobił się kwas (Sienna Miller przez cały film otoczona była pomalowanymi końmi, ale nie słyszałam, żeby ktoś pisnął). Ostatecznie zwierzaki nie znalazły się w Love You Like A Love Song. Bo znęcanie. Teraz czas na pojechanie po "Looking Hot". I ja się zgadzam nawet, bo jestem marudą z urodzenia. Ale nie tylko dlatego. Sam motyw - fajnie, bo must have: navajo print! Trza przecież iść z duchem fashion. I w duchu fashion można było pozostać, nikt by się nie skrzywił nawet. Ale wszystko poszło o kilka kroków za daleko.

Dlaczego skandal? Bo teledysk No Doubt propaguje rasizm i robi z Indianki obiekt seksualny. Sama piosenka jest taka sobie, ja jej nie będę słuchać. Wolę kpop. I szczerze mówiąc, całej zabawy w Dziki Zachód nie brałabym poważnie. To generalnie takie głupkowate. Tutaj sobie w kozaczkach Gwen Stefani gania, niby udaje, że tańcuje... A jej ucieczka końcowa - śmiech! Bzdura przez najdźwięczniejsze "b". Nie będę się pokuszać, nie zinterpretuję, chociaż mętną głębię można zobaczyć, jeśli ktoś by się mocno uparł.
Tyle w tym wszystkim indiańskości, co w książkach Karola Maya. "Old Surehand" też w sumie propaguje rasizm. A co do obiektów seksualnych - ja w takim razie proszę o zakazanie "You Da One" Rihanny. Cała piosenka wraz z oprawą wizualną powinna trafić do kopalni uranu, ponieważ propaguje stereotyp słodkiej idiotki blachary, która bez wątpienia nie jest niczym więcej, li i jedynie obiektem seksualnym. Proszę również zdelegalizować Hitlera, który stał się swego rodzaju maskotką różnego rodzaju młodzieży. Zbrodniarz pierwszej kategorii, pan Hitler, zaprasza na iwęty. Śmieszne okulary mu się dokleja i robi z niego wesołego hipstera. I nie szokuje nikogo. Co to propaguje? Radość i beztroskę twarzą ludobójcy? Brawo...

Wybieram panów z Rammstein bawiących się w Native Americans. Bo był w tym jakiś koncept, nie cukierkowy western do tańcującej zachęty (?) Go ahead and look at me... Najlepsze jest to, że ja wcale nie muszę na "Looking Hot" patrzeć. I nawet całą aferę odkładając na bok - niby jakiś zamysł, ale zabrakło więcej, niż da się wybaczyć. Pustka i żałość. Wolę oglądać, jak Taeyang von Jungingen tańczy, przynajmniej trzyma się tego, co najlepiej mu wychodzi (i podnosi poziom swojej głupkowatej piosenki).

A zdjęcie Siedzącego Byka ukradłam z internetu. Bo ma spojrzenie, które mówi wszystko.
Btw, nazwanie "Indianinem" nie jest ostatnio poprawne politycznie. Teraz mamy do czynienia z "Rdzennymi Amerykanami". Myślę, że nazwanie kogoś kimś rdzennym też może być obraźliwe. Bo to nawiązuje do tego, że teraz są też inni, którzy są Amerykanami Głównymi, doskonale zastępującymi Rdzennych. Ja bym Indian nazwała Amerykanami, a resztę Napływowymi Amerykanami. Jak Afroamerykanie. Oni mają swój przedrostek. Dlaczego więc nie ma Germanoamerykanów albo Brytoamerykanów? Bez kitu, ale jeśli chce się być poprawnym do bólu zęba, to wszystko trzeba nazwać z dokładnością do milimetra. Irlandoserboitaloamerykanin ma prawo do własnego stabilnego statusu ontologicznego!

6 komentarzy:

  1. No i tak to już jest - prawa mamy dotąd, dokąd ich ktoś nie zakwestionuje powołując się na inne, w jego przekonaniu, ważniejsze. Skądinąd bardzo ciekawy temat i obawiam się, ze mogłabym się w sposób niekontrolowany rozpisać (że na przykład obecnie nie wypada w sposób rasistowski przedstawiać Indianek, natomiast z kobietami białymi można to robić do woli (seksizm to w końcu "płciowy rasizm"), a gdy się na to która feministka oburza, to znaczy, że sztywna, że brak jej poczucia humoru i dystansu do własnej płci)), więc króciutko - ja postuluję za Euroamerykanami, bo po cóż się rozdrabniać, zwłaszcza, że oni sami (ci dłużej pokoleniowo zasiedzeni) pojęcia nie mają o europejskich krajach.
    ("prawo do własnego stabilnego statusu ontologicznego" - ależ to brzmi! zapisuję w Zeszycie Złotych Konstrukcji Językowych:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem jak najbardziej za rozpisywaniem się w sposób niekontrolowany.
      Jeszcze lepiej, jak oburza się kobieta taka zwykła, pierwsza z brzegu, nawet nie deklarująca feministycznych poglądów, i od razu rozbawione spojrzenia "co ty? feministką jesteś? hehehe...". Nie wolno nikomu się oburzać, bo jeśli coś jest akceptowane przez większość, to musi być akceptowane przez całość. Warto za to chcieć wyzwolenia Tybetu, bo to jest dobrze widziane, albo solidaryzować się z uciskanymi rdzennymi mieszkańcami Ameryki. Bo ze mnie zaangażowany typ, wiem o takich egzotycznych sprawach, mam o czym na fb pisać i mogę kilka zaangażowanych obrazków wkleić. A chwilę potem napisać, że miejsce kobiety jest w kuchni.

      O Euroamerykanach nie pomyślałam, a to bardzo dobry pomysł! :D

      Usuń
  2. Hahahah, zacznę od komentarzy, bo poruszyłyście super temat - nieraz zostałam zwyzywana od feministek, choć wydaje mi się, że poglądy mam dosyć umiarkowane. Ale niektórych boli gdy wspominam np o tym, że kobieta zaiwaniająca w domu po powrocie z etatu w czasie, gdy pan mąż ogląda tv, to nie jest raczej równouprawnienie ;) No bo jak to tak? Przecież jesteśmy taaaaacy tolerancyjni i postępowi, tylko nie wiem, dla kogo te wszystkie reklamy z gołymi d...pami na każdym rogu, nawet materiały budowlane goła baba zareklamuje. Takie tam nasze swojskie obiekty seksualne. W ogóle jak chodzi o zaangażowanie, to najlepiej nam wychodzi z obiektami zagranicznymi, te krajowe nie są już takie atrakcyjne. Składka na głodujące dzieci w Afryce (osobiście nie mam NIC przeciwko, choć wątpię w skuteczność w oderwaniu od światowej polityki i gospodarki) - proszę bardzo. Podniesienie zasiłków rodzinnych w kraju (na dzieci!) - "nie będę karmić karmić potomstwa dzieciorobów !" My już chyba tacy, nie?
    Co do Euroamerykanów Reni, to też mieliśmy kiedyś burzę mózgów na ten temat w domu i doszliśmy do tych samych wniosków :) Jednak co logika to logika :)
    A Rammstein super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałaś już chyba wszystko, aż nie mam niczego do dodania :) Dzięki!
      Teraz jestem już całkowicie przekonana do Euroamerykanów :)

      Usuń
  3. Bo białe kobiety są wyzwolone, więc można z nich robić wszystko, z czarnych już chyba też, zresztą same robią, vide wspomniana Rihanna, no ale rdzenne Amerykanki są pozamykane w rezerwatach, pozamykane - czyli zniewolone, po co zniewalać bardziej; poza tym, jak wiadomo, w rezerwatach nie trzyma się obiektów seksualnych... nie będę rozwijać, bo mnie ktoś o rasizm posądzi, a to nie ja je pozamykałam w rezerwatach przecież. I nie ja uprawiam hipokryzję.
    Ciekawe, że facet z dupą na wierzchu reklamował tylko maść na hemoroidy, a roznegliżowaną panią reklamuje się, jak wspomniała Klamoty, wszystko: od kremów Vichy po materiały budowlane czy karmę dla zwierząt (bo małe kotki już nie wzruszają i nie zachęcają). A potem się dziwić, że przychodzi spam "kup viagrę", bo już gołych bab tyle wszędzie, że nikogo nie ruszają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kwestia dość interesująca i zagadkowa - dlaczego niektóre kobiety same z siebie dziwadła robią? Tego nigdy nie zrozumiem.
      Niedawno widziałam faceta z klatą wciśniętego w obcisłe geterki występującego w imieniu bielizny termoaktywnej. Niekoniecznie mnie to zachęca, czy wpływa w inny pozytywny sposób. A gołe baby faktycznie osaczają ludzi, aż się przykro robi.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.