wtorek, 16 października 2012

Versatile Blogger Award

Oto nagle zostałam mianowana oraz nominowana. Tłumy szaleją, dziękuję, dziękuję... Ren-ya wyróżniła mnie prestiżowym zielonym kolorem:


Zasady złamię, ponieważ nie jestem aż tak versatile. Bo oto są:

- nominować 15 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują,
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów,
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
- podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
- pokazać nagrodę The Versatile Blogger Award u siebie na blogu.


Ale póki co przechodzimy do siedmiu (nieistotnych) faktów z życia. Może to nie do końca rasowe fakty, ale coś tam mówią o tym, skąd się biorą rzeczy, które wypełniają moje posty i czynią ze mnie tak wszechstronną blogotwórczynię. Sypnę też kradzionymi obrazkami, żeby uatrakcyjnić treść. To będzie taka szalenie inspiracyjna garść. Tak bez sensu trochę.

1. Przy sprzątaniu lubię śpiewać piosenki Budki Suflera i Lady Pank (których nie cierpię słuchać). Nigdy nie umiałam śpiewać, więc najlepiej brzmię przy akompaniamencie odkurzacza. Gdybym mogła wybrać sobie głos, chciałabym brzmieć jak Annie Lennox, Park Bom albo Iyeoka.


2. Poważniejsza informacja. Poza tym, że odznaczam się gustem wytwornie bazarowym, potrafię również docenić sztukę wyższą. Moim ulubionym (jednym z ulubionych) dziełem sztuki jest dzieło następujące:


Słyszałam (albo czytałam) kiedyś, że Dostojewski nieomal dostał ataku epilepsji od zapatrzenia w martwego Chrystusa Holbeina. Ja z pewnością zareagowałabym podobnie oglądając prawdziwego, wielkiego Iwana Groźnego w Galerii Trietiakowskiej.
A moim ulubionym mutantem był Nightcrowler. Film go bardzo skrzywdził, ale niech tam już będzie, jakoś wyrosłam z atomowych superbohaterów. Zdecydowanie nie przejawiam przy nich nawet cienia epilepsji.


3, 4, 5. Kiedy byłam bardzo mała, marzyłam o tym, żeby zrobić karierę jak Bob Ballard. Myślę, że szkoła zabiła to marzenie. Może nie bezpośrednio, ale miała swój wpływ. Najpierw człowiek myśli, że świat stoi przed nim całą uśmiechniętą szerokością horyzontu, a później pani mówi, że jedynym ważnym osiągnięciem jest estetyczne pisanie, którego nie jesteś w stanie opanować. Bardzo jest smutne życie dzieci. I taka refleksja jeszcze - jako dziecko, niczego się nie bałam. Chodzi o siły przyrody. Ani na drzewo najwyższe wejść, ani splunąć z wieży najwyższej, ani wypływać dziurawą łódką na głębinę, ani do ciemnego bunkra wskoczyć... Teraz cierpię na dotkliwy lęk wyobraźni.
Dwa fakty bez sensu: Za to bardzo lubię zebry. A żeby nawiązać do mody - lubię też Joan Smalls.



6. Nie mam ulubionego koloru. Łatwiej mi określić, których nie lubię. Dlatego im bardziej kolorowo - tym lepiej. Teoretycznie złota jesień powinna więc być moją ulubioną porą roku. Ale ja najbardziej lubię późne lato przełomu sierpnia i września.


7. Kolejny fakt i historyczne zdjęcie wykonane w historycznym momencie. Razem z koleżanką uparłyśmy się kiedyś na mówienie językiem poetyckim holoubkowskim polskim, z całym tym patosem i dramatyzmem. Pewnego wieczoru trafiłyśmy na widoczne niżej literki.


To tyle fascynujących informacji. Mam nadzieję, że obrazki pomogły w odbiorze. Niektóre nie mają żadnego związku, trochę tak bez sensu, ale starałam się, naprawdę.
W tym momencie oficjalnie podziękowania. Dziękuję Ci, Ren-yu, za wyróżnienie! :)

I teraz część ostatnia cieszenia się z wyróżnienia. Powinnam kogoś nominować, ale to nie mieści się w mojej wszechstronności. Wcale nie dlatego, że nie widzę na horyzoncie nikogo, komu do twarzy by było z kolorem zielonym w kółka i gwiazdki. Chodzi o to, że ja bym przyznała wszystkim. Pewnie dlatego nikt mi nie zaproponował jurorskiego stołka w "Mam talent".

8 komentarzy:

  1. Czy ja dobrze zrozumiałam i odkryłaś tajemnicę Krysztally? :D Bo mnie nurtowała, nie powiem. A jeżeli źle, to skorzystaj z okazji i uchyl rąbka tajemnicy. Proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest tajemnica Krysztallów :) Geneza, krysztallowy big bang. Kiedyś może całą historię opowiem, ale jest długa i zawiła.

      Usuń
  2. Bardzo wyrafinowane fakty. Aż niepewnie się czuję je komentując... Szczególnie ujął mnie "dotkliwy lęk wyobraźni". No i masz ulubionego superbohatera! Do mnie jakoś nie trafiają... A z "kryształem" mam same przyjemne skojarzenia - tak nazywał się lokal z dancingiem mieszczący się naprzeciw domu mojej babci, u której spędzałam wszystkie wakacje i w gorące letnie noce, usypiając na werandzie, wsłuchiwałam się w odgłosy zabawy i marzyłam, jak to będzie wspaniale, gdy już będę dorosła... Tymczasem wyobraźnia, tak sprawnie działająca w dziecięcych i nastoletnich czasach, zupełnie się pochrzaniła wraz z wejściem w tę upragnioną dorosłość - bez przerwy ją jakaś wewnętrzna cenzura tępi. Czy to jest właśnie ten "lęk wyobraźni"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na czym polega lęk wyobraźni? Na zbyt szczegółowym analizowaniu, na zastanawianiu się, co się stanie, pisaniu wszystkich czarnych scenariuszy i wyszukiwaniu najgorszych konsekwencji planowanych czynów. Albo zupełnie zwyczajnie - nie zrobię czegoś, bo się boję i nie potrafię tego wytłumaczyć, bo w głowie mam kłębowisko czarnych żmij. Na przykład - nie jeżdżę w góry, bo mnie paraliżuje ta wysokość, przestrzeń wypełniona nierównymi poziomami. Chodzi o to, że wyobraźnię mam za bardzo rozbudowaną i to w złą stronę. Ale wytłumaczenie z cenzurą też mi się podoba.

      Usuń
    2. Ach, czarnowidztwo... no tego mi na szczęście los poskąpił, obdarzając za to, niczym nieuzasadnionym, naiwnym, a stałym, przekonaniem, że WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE, choć oczywiście szczegółowe (aż do kompletnego umęczenia psychicznego) analizowanie nie jest mi obce...

      Usuń
    3. Ja mam jakieś rozdwojenie jaźni, bo z jednej strony, mówię "będzie dobrze", a z drugiej wręcz przeciwnie. Ach, ta głowa... :)

      Usuń
  3. No kocham Cię czytać!
    Zazdroszczę tej lekkości pisania,umiejętności nazywania rzeczy wyobrażonych.
    Ja mam ogromną awersję do pisania (dlatego jestem anonim ;)
    Życzę powodzenia. I czytać Cię nie przestanę :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z ważniejszych kronikarzy był anonimem ;)
      Dziękuję i życzę dobrej zabawy przy czytaniu i oglądaniu.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.