piątek, 26 października 2012

'Let them eat cake' she says, just like Marie Antoinette


Ptaszysko i przyjaciele, czyli kontynuacja wątku ozdobnego. Tym razem będzie bardziej szczegółowo. Pierwsza wystąpi królewna (taka nazwa robocza). Można pomyśleć, że Maria Antonina, bo tylko głowa, ale żart ten niesmaczny jest. Przynajmniej nie tak, jak ciastka zamiast chleba. Galopuję w próżnię, zatem wkleję obrazki.



Królewna ozdabia bluzkę/tunikę oversize, dość konkretnie rozległą. Wymiary następujące:
długość mierzona po osi symetrii - 56 cm;
długość od najdalej wysuniętych punktów ramię-dół pod kątem prostym - 65;
szerokość w ramionach - 47;
szerokość pod pachami - 49.
1 kolor, 2 odcienie - jasny i ciemny róż. Lśnią i błyszczą oba. Podłoże bawełniane, recykling pełną gębą. Duży otwór na głowę. Przeogromny. Prawdopodobnie wszyję jeszcze wstążkę trzymającą ramiona w kupie, żeby się nie rozpełzły przy noszeniu. Bo jednak ryzyko istnieje, bo wycięcie dość głębokie.

Kolejna sztuka - ptaszysko.



Już się pojawiło poprzednio, ale teraz jest odprasowane i widać cud rękawów, który uczyniłam. Początkowo było to odzienie męskie, rozległe (podobnie jak powyższa królewna), czyli również surowiec wtórny. Powstała bluzka/tunika, o dużym otworze na głowę. Jak ja nie lubię duszenia wszelkiego rodzaju!
Wymiary:
długość mierzona po osi symetrii - 60 cm;
długość od najdalej wysuniętych punktów ramię-dół pod kątem prostym - 64;
szerokość w ramionach - 43;
szerokość pod pachami - 46.
Kolory: zielony, złoty (2 odcienie), różowy, wielokolorowy (taka nitka, że tęczowo się mieni). Oczywiście z poświatą.

Zdjęcia nie są takie, jak bym chciała, ale w przyszłym tygodniu będą już lepsze. Jeśli chodzi o sprzedaż, nie wiem, czy opłaci mi się za pośrednictwem alledrogo, więc jeśli ktoś zna jakieś lepsze sposoby, chętnie się zapoznam ;) Cenowo nie chcę przekraczać 50zł/szt. Wiadomo, że prowizje i inne dziady zmuszą do podwyżki. A nie stać mnie (jeszcze) na własną przestrzeń handlową.
Jeśli w tekście pojawiły się absurdy, których nie wyłapałam, usprawiedliwiam się zmęczonym okiem i ogólnym wyczerpaniem. Poza normalnym życiem, upiekłam dzisiaj 4 pizze i zrobiłam bułeczki chrzanowe. Proszę zatem o wyrozumiałość. Właściwie dzisiaj chciałam ujawnić instrukcję uczesania inspirowanego księżniczką Leią, ale innym razem. Temat lekko zastępczy, bo zaczęłam uwieczniać fotograficznie mój dorobek artystyczny. I miałam schudnąć 20kg, bo Anja Rubik zaraz na emeryturę odejdzie, więc kto ją zastąpi? Ale po wspomnianym jedzeniu (nie, że ja sama...) bardziej się czuję jak Jabba the Hutt niż jakakolwiek księżniczka.

6 komentarzy:

  1. Piękne te błyszczące hafty:) A ciekawa jestem, czy haftujesz "na żywioł", czy rysujesz sobie wcześniej ołówkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się mieć koncepcję, zazwyczaj rysuję na papierze, a później przenoszę w zarysie na tkaninę. Czasami zdarza mi się "na żywioł", ale efekt niekoniecznie jest taki, jaki sobie wymarzę.

      Usuń
  2. Dorobek artystyczny bardzo pracochłonny, nie wiem, kiedy Ty te pizze jeszcze zdążyłaś :) Też nie lubię ciasno w szyjkę, masa ubrań mi z tego powodu odpada. Co do sprzedaży, to bez prowizji jest gumtree, ale raczej bez opcji wysyłki (to dla odważnych)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia zrobiłam dzień wcześniej.
      Mam 3 swetry, których wolałabym się nie pozbywać, ale pod szyją są nieznośne, więc będę musiała zadziałać drastycznie.
      Wymyślę jakąś partyzancką sprzedaż chyba.

      Usuń
  3. Po pierwsze - Sory Bejb, nie po to chudłam prawie 10 kilo żebyś mi teraz Ty posadę po Anji sprzed nosa sprzątnęła. Jedz te pizze na zdrowie:P

    Po drugie - pragnę bułeczek chrzanowych. Choćby powąchać. Poniuchać jeno - nie zapominajmy o MOJEJ posadzie:P

    Po trzecie - głowa Marii Antoniny piękna jest, a paw puszy się jak prawdziwy samiec alfa:D Proszę robić więcej. Blogowy sklep otworzyć i zarabiać miliardy dolarów:) Potem jak odejdę na modelinogwą emeryturę (umówmy się, że wiekowo to niewiele mi zostało;p) mogę zostać Twoim menadżerem. W szkole byłam przewodniczącą klasy i raz skrabnikiem, więc fach mam w rękach:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nie masz szans, przechodzę niedługo na dietę cytrusową i nikt mnie już nie pokona.
      2. Bułeczki chrzanowe zostały skonsumowane, nawet zapach po nich nie został.
      3. Dziękuję! Trochę wyprodukowałam tych stworów jeszcze, teraz myślę o zrobieniu czegoś z przekazem. Spróbuję sprzedaży blogowej. Co do menadżerowania - ja nigdy funkcji klasowych nie pełniłam, byłam tylko w komitecie dekoracyjnym i zawsze mieliśmy najładniej przyozdobioną salę. Jak widać, umiejętności staram się rozwijać ;P

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.