czwartek, 13 września 2012

Twoje łzy jak dżdżownice

Kontynuacja wątku lumpkowego. Czerwonych spodni nadal na horyzoncie nie widać. Widać za to przedmioty następujące:

Spódnica w kolorze przestraszonego na śmierć kiszonego ogórka. Bo naprawdę, nie można powiedzieć, że to oliwkowy.
Jest taki lumpek, w którym pani lumpkowa chowa pod przysłowiową ladą najlepsze rzeczy, żeby jej koleżaneczki miały lans, miały styl, szyk, urok, wdzięk. Ta spódnica została właśnie z otchłani wydarta. Całkiem przypadkiem. Wydaje mi się, że stylistyką delikatnie zahacza o alpejską ludowość jodłującą gdzieś w Austrii. Może to przez kolor? Kiedyś miałam bluzkę taką (niemiecką ozdobną tyrolską jawohl, jawohl, jawohl!) właśnie ludową, ale zaginęła mi w czasach pokoju toruńskiego.


Reszta wystroju pochodzi z różnego rodzaju wyprzedażowych wypraw w różnym czasie i różnych miejscach. Pasiasty kubraczek noszę chętnie, jest jedną z ostatnio ustrzelonych okazji. Trochę bym się mogła przyczepić do sposobu uszycia, ale nie będę przesadzać. Zdjęcia jak zwykle garbate i powykręcane. Taką ja mam stylistykę.


Kolejna odzież. Glamorous bluzka w stylu Elizy Orzeszkowej. Tutaj nie ma ekscytującej historii, mimo że ten sam lump. Tak sobie wisiała, niechciana. Nikt jej diamentyczności nie docenił. Przy zdjęciach pojawił się problem. Z pierwotnej próby uchwycenia uroku lumpidełka ostało się tylko ostatnie (co widać po włosach - zły to był dla nich dzień...), reszta zrobiła się dodatkowo, przy okazji spódnicy. Wymieniłam pasiaka na Elizę i poszło jakoś. Bardzo jakoś. Chciałam nawet dopisać sobie do tych min moich dziwnych coś równie dziwnego, ale nie będę samej siebie sabotowała. Jest jak jest. Bluzkę staram się łączyć ze spodniami, gdyż cierpię na brak wysokiej ołówkowej spódnicy, która moim zdaniem by się dobrze odnalazła w zestawieniu z bielą skrzydlatą. Mogę jeszcze wyjaśnić, że t-shirt na ostatnim zawiera Spidermana oraz kapitana Amerykę na froncie. W ramach przełamania ozdobności.




I miało być więcej różnych egzemplarzy, ale ostatnio nie użytkuję, a specjalnie dla potrzeb bloga wystrajać mi się nie chce.  To znaczy, że wątek lumpkowy nie został wyczerpany i stopniowo, bardzo powoli, będę się chwalić resztą. Aż w końcu któregoś dnia oznajmię, iż spełniłam swoje marzenie i dopadłam czerwone spodnie.

A jeśli kogoś zaintrygował tytuł, jest to cytat pochodzący niebezpośrednio z pieśni wzruszającej. Ja tak śpiewam. Nie, że nie podoba mi się oryginalne brzmienie, bardzo mi się podoba. Dżdżownice jednak są dla mnie sentymentalnym dodatkiem.

6 komentarzy:

  1. Ej ten pasiak zmiażdżył system:D zacna marynara, że hej:D Koszulencje o takim kroju nie są z mojej bajki, ale fajnie się na cielesności Twej prezentują;) I włosy<3 normlanie grzywunia i różki i przypominało mi się jak tak hasałam w zamierzchłych czasach gimnazjalnych:D Muszę chyba do tego wrócić, a, że zaopatrzyłam się w opaskę z kocimi uszami to czemu i nie rogi?:D

    P.S. Mnie, dawno temum kiedy to miałam jeszcze czas na bieganie po lumpeksach, Panie odkładały właśnie tak pod ladę co niektóre smaczne smaczki:P Okropność - wiem, ale ile się wtedy nachapałam szmat to moje:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie miałam pojęcia jak nosić koszulę, do tej pory za bardzo nie mam, ale co tam, podoba mi się, to noszę ;)
      W gimnazjum chodziłam przykładnie uczesana bez żadnych ekstrawagancji. Teraz za to usilnie pracuję nad włosami. Do tego zaczęłam żałować, że skróciłam je znacznie. A to, co tam mam na głoiwie, moim zdaniem bardziej na radzieckiego niedźwiadka olimpijskiego wygląda, niż rogi, ale interpretacja dowolna. Zasadzam się na rogi innego rodzaju, może kiedyś się uda.
      Po lumpach nie chodziłam już od miesiąca (brak czasu i okoliczności), co boli tym bardziej, że nowy się pojawił (lokal z historią - było obuwie, później alkohole, a teraz lumpek) na mojej trasie. Mam za to dużo jeszcze nie usystematyzowanych zakupów. Się rozpadam, jakoś mi brakuje ogarnięcia.

      Usuń
  2. Przestraszony ogórek jest bezkonkurencyjny, bez dwóch zdań! Ale bluzka Orzeszkowej to istne cudo - mogłabym oprawić w ramki i tylko patrzeć, i podziwiać:) No i grzyweczka z różkami - wątpię, że o taki właśnie efekt Ci chodziło, ale muszę to napisać - wyglądasz uroczo:) Nawet z minami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      Za dużo koreańskich filmów oglądam i się udzieliło ;) Z grzywką długo nie mogłam dojść do porozumienia, bo nigdy nie wiem, czy jest za długa, czy nie i ogólnie jestem przewrażliwiona na punkcie włosów...

      Usuń
  3. Bluzka znad Niemna: <3<3<3 Znaczy: jakbyś znalazła podobną, 40 albo 42, to poproszę, bo mam wysoką ołówkową spódnicę ;] (I na żaboty ostatnio poluję ;))

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.