sobota, 8 września 2012

Niepowaga

Pytanie na dzisiaj (i nawet może dłużej): Skąd w ludziach tyle mądrości, gustu i urody? Nie wiem, czy to zasługa pani prezydentowej miłościwie nam panującej w latach 1995-2005, ale prawdopodobnie miała swój wkład w to cudowne zjawisko. Obserwuję od dłuższego czasu i ze zgrozą stwierdzam, że natężenie hejtu wśród ludzi sięga coraz nowszych pułapów. Siódmego nieba...
Takie szafiarki choćby. Wydawało mi się, że szafiarka z definicji prezentuje personal style, że ma jakiś margines dowolności, żyje własnym życiem i nie musi wyglądać jak Joanna Horodyńska z lookbooka (sorrychamskie). Przy okazji pani Joanny, to ona przyczyniła się do propagowania modowej mowy nienawiści. Babka szarżuje po ludziach jak wściekły nosorożec po sawannie. Ciekawostka: nosorożec widzi tylko to, co jest 5 metrów przed nim. Wracając do znanej pani stylistki: mnie jej działalność nie bawi. Być może w wielu przypadkach ma rację, ale krytykę można ubrać w kulturalne figury retoryczne.
Albo wszystkie artykuły na portalach o szmacianej tematyce - tekst dookoła zdjęcia, który streścić można zdaniem: Gwiazda wyglądała jak mutant z Marsa, oceńcie same. Jak można ocenić, jeśli ocena została już wystawiona?

Pytanie numer dwa: Komu właściwie przeszkadza? Można nawet inaczej: Dlaczego właściwie komuś przeszkadza?
Tutaj wracamy do szkoły i uczniowskiego znęcania się. Miałam w życiu to nieszczęście, że zdarzyło mi się czmychnąć z jednej podstawówki i niefortunnie wylądować w zupełnie innej. Jakoś mnie nigdy mocno nie obchodziło, co ludzie mogą myśleć na mój temat, a tu nagle nowa szkoła, która całkowicie zmieniła moje życie. Okazało się, że rządzi syf, kiła i mogiła. Może nie dosłownie, bo to podstawówka, co nie? Byli lepsi i gorsi, były nietykalne gwiazdki i kmiotki, z którymi nikt się nie liczył. Były dzieci ładne i brzydkie, dobre i złe, lubiane i nie. Przyczyna? Wystarczyło być trochę innym. Nawet nie bardzo. Tylko odrobinę. Szybko zbierały się grupki "normalnych" i następowała żenująca zbiorowa napaść na nieboraka. Wszystko połączone z pradawną polityką "kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam". Jeśli się nie rzuciło kamieniem, znaczyło to, że nie jest się bez winy. I następnym razem można było znaleźć się po drugiej stronie.
O co mi chodzi? Czy jakby wszyscy mieli drewnianą lewą nogę, odcięłabym swoją, żeby pasować do towarzystwa? I don't think so. Poza tym - zawsze znajdzie się ktoś, kto użyje argumentu ostatecznego, tupnie nogą i zakrzyknie "Jesteś głupia!". Ale czy ma rację? Może sam jest głupi, ale żeby uspokoić swoją rozchwianą młodzieńczą psychikę przypominającą mamuta, któremu sosnowa gałąź wbiła się w... stopę, wybiera sobie kogoś (swoim zdaniem) słabszego, przejawiającego wady zbliżone. Wyolbrzymi te wady do rozmiarów, żeby się nie powtarzać, nieogarnialnych, i będzie się śmiał z ciebie, aż spuchnie. Na zdrowie! Istnieje oczywiście możliwość, być może faktycznie jestem głupia i istnieniem swym obrażam przewrażliwiony ród ludzki. Ale nie przesadzajmy, to jeszcze nie powód do drwin niewybrednych. Pokaż, człowieczku, poziom, na który tak trudno mi się wspiąć, a zmotywuję się i za 30 lat może cię dogonię? Kto wie? W człowieka trzeba wierzyć. Ja wierzę, że nie ma beznadziejnych ludzi, są tylko tacy, którzy beznadziejnie postępują. Jesteś lepszy? Stefan Żeromski zobowiązuje cię do pomocy gorszym. Podziel się tą swoją lepszością i powiększ tym sposobem otaczającą cię chmurę chwały.

A teraz trudne słowo. Hipokryzja. Grecy je wymyślili. Nie będę podawać definicji, bo to przykłady lepiej pokazują znaczenie. Widzimy teraz piękną dziewczynkę, która wygłasza przemówienie na temat tolerancji. Stwierdza ona, że Hitler nie był miłym człowiekiem i zasługuje na potępienie. Bo nie tolerował odmienności, bo skazywał na śmierć. Dziewczynka posługuje się rozsądnymi argumentami, opowiada o walce, o wolności... Eleanor Roosevelt i prawa człowieka. No szał. Dostaje świetną ocenę, jest wzorem do naśladowania. Co dziewczynka robi na przerwie? Tłumaczy mi, że nie powinnam kolegować się z Inną Dziewczynką, bo Inna Dziewczynka ma siostrę wariatkę.
Na odległość wszyscy jesteśmy tolerancyjni.

I śmieszne jest trochę, takie trupiaszczo poważne traktowanie niektórych drugorzędnych spraw. Why so serious? To psuje całą zabawę. Tak na marginesie.

Dziękuję wszystkim za uwagę i życzę miłego tygodnia.

Na koniec bardzo poważna Goldie. Właściwie chciałam zrobić wzruszającą opowieść w obrazkach. Ale nawiązująca do popkultury Creepy Goldie też nie jest zła. Od przyszłego tygodnia zajmę się już bardziej wesołymi rzeczami. Temat mi strzelił do głowy i nie odpuścił.



12 komentarzy:

  1. Widzę, że faktycznie postanowiłaś wykorzystać wątek z naszej rozmowy :-) ja potępiam ludzi którzy potępiają innych, do tego słabszych. mentalność na poziomie podstawówki. wyśmiewać się z kogoś za inność, czyli za to kim ta osoba jest i co dla niej jest całym jej życiem. ludzie nietolerancją cudzej inności wykazują się brakiem wyobraźni oraz słabością w pojmowaniu czegoś, czego do tej pory nie widzieli i co im się nie podoba. przecież wystarczy powiedzieć sobie - "brzydkie, okropne, nie podoba mi się" i żyć dalej. ale nie, trzeba tym zrobić szum na całą polskę. żeby na samym końcu dotarło do ofiary.
    na szczęście zła energia wraca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. a jeśli zła energia nie powróci, na ratunek przybędzie poważna Goldie ;-) i będzie straszyć w snach takie nietolerancyjne lebiody.

      Usuń
    2. Porozmawiałam jeszcze z kilkoma innymi osobami i tak mi się napisało ;)
      Ja nie potępiam nikogo, bo sama się kiedyś złapałam na piłowaniu osoby niewinnej, ale koszmarnie irytującej ;)
      Prawda, że najlepiej nie zawracać sobie głowy tym, co jest dla nas brzydkie, okropne i się nie podoba. Bo przecież szkoda czasu, na takie sprawy.
      Zła energia to już nie moja bajka, a czy Goldie będzie straszyła? Nie wiem. Hejtowanie hejtujących to nadal hejtowanie.

      Usuń
    3. no mnie by wystraszyła ;-) anyway, nie wiem skąd się takie zachowanie u ludzi bierze, może sami doświadczali upokorzeń? może sami mają kompleksy. przecież każdy jakieś ma.
      z resztą, sama wiesz, że cierpię na ból istnienia i że uważam, że w złych czasach się urodziłam :P

      Usuń
    4. Wszyscy doświadczamy przemocy i wszyscy ją w jakimś stopniu emitujemy. Chodzi o to, żeby narzucić sobie jakieś sensowne embargo ;) Albo rozdziobią nas kruki i wrony... ;)
      Czasy zawsze są złe, letko nie jest. Ja się staram myśleć, że fajnie się w ogóle było urodzić, że losy się tak potoczyły, że włala, oto jestem! Bo w sumie zawsze mogło być inaczej i nikt by się nawet nie zorientował. Cieszyć się trza z tego, co jest, a nie z tego, czego nie ma. :)

      Usuń
    5. To znaczy, w ostatnim zdaniu chodziło mi, że cieszyć się z tego, co jest, a nie smutać z tego, czego nie ma. W ten sposób. W przybliżeniu.

      Usuń
  2. Wiem, jak to jest, gdy temat strzeli do głowy i nie chce puścić... Blog już nie raz mi w takich chwilach pomógł:)
    A jeśli o sam temat chodzi... Pierwszy lepszy psycholog powie (bo to są chyba podstawy), że gdy nas coś w drugiej osobie szczególnie denerwuje, to warto popatrzeć się w lustro, bo najprawdopodobniej jest to coś, co nas denerwuje w sobie, czego w sobie nie akceptujemy. Ale na siebie niefajnie jest się złościć, więc lepiej przerzucić to na otoczenie, zgodnie z teorią - ja jestem OK, tylko świat jest beznadziejny. Wspomniany Hitler nie lubił niewyrośniętych brunetów o małych, chytrych oczkach, hipokryta jeden...
    A jeśli o tolerancję chodzi, to rzeczywiście jest to wartość wybitnie łatwo deklaratywna, natomiast w praktyce nie sprawdza się zupełnie, bo na każdy praktyczny przypadek można powiedzieć przecież, że to zupełnie nie to samo (co dyskryminacja Żydów, obcokrajowców, kobiet,... innych)...
    Hm... ciekawy temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy. Natknęłam się nawet ostatnio na stwierdzenie, że ludzie zaczynają postrzegać przemoc jako jedyny sposób rozwiązywania konfliktów. Poza tym wielu uważa, że póki nie używa się siły, nie macha pięściami, to nie ma przemocy, tylko takie tam... Bardzo modne jest robienie wszystkiego świadomie. Świadomy konsument, świadomy rodzic... Dlaczego nie żyć świadomie i nie zastanawiać się czasem jakie konsekwencje, nie tylko dla nas, ma nasze osobiste, własne zachowanie?
      Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  3. A poza tym pomyliły się pojęcia tolerancji z pobłażliwością i są stosowane zamiennie, co wcale nie oznacza, że właściwie

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogłam się powstrzymać: ogoliłam dziś nogi, żeby szafiarki się nie śmiały, ale zapomniałam zrobić zdjęć ałtfitu i wrzucić na bloga... i cały trud na marne :P
    Ja tam myślę, że ludziom się nudzi, hobów nie mają albo pracy i tak hejtują po godzinach albo na etat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to pech! :)
      Ludziom się nie nudzi, ludzie się nie zastanawiają, bo są zmęczeni i głowy mają ciężkie. Tak ja myślę.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.