czwartek, 9 sierpnia 2012

Przekroczenie granicy końca naszej cywilizacji

Zakręciło się i zawirowało, ludzkość zaświeciła na czerwono z oburzenia. Paulo Coelho powiedział, że "Ulisses" jest głupi. Takie świętokradztwo, kim jesteś robaczku, by prawdziwą literaturę końcem języka tykać, bezcześcić arcydzieło? Horror, groza, komercyjny dziadek z wyłupiastymi oczkami czepia się mistrzów. I jeszcze mówi o sobie, że jest lepszy, bo pisze o rzeczach ważnych językiem dla ludu zrozumiałym.
Po pierwsze primo - ma rację. "Ulisses" jest głupi. Napisany dlatego, żeby był napisany. Nie po to, żeby czytać. Kto normalny czyta takie rzeczy? Chyba dla snobowania, albo za karę. Jest to skupisko literek, które mnie odstrasza. Pokonałam "Wojnę i pokój", pokonałam "Płomienie" Brzozowskiego, udało mi się przebrnąć przez dużo nudnych i grubych tomów. Ale "Ulissesa" nawet patykiem nie tknę. Próbowałam, nie pokochaliśmy się. Książka ta bardziej użyteczna będzie jako podstawka pod gorący kubek. Ale tutaj należy oddać sprawiedliwość - jest ważną cegiełką, na której opiera się współczesna literatura. Filarem jest nawet. Więc nie niszczmy jamniczka.
Po drugie primo, Coelho wcale nie jest lepszy. Ani trochę. Przeczytałam, uwaga, dwa (słownie dy-wy-a) jego dzieła i wzruszyłam się do łez, doprawdy, do tej pory nie mogę się otrząsnąć, życie moje zmieniło się i tralalalala. To nie tak, że nie lubię całkowicie postaci, bo przecież wraz z modą na "mistrza prostych przypowieści dla ludu" przywiało do kraju nad Wisłą Khalila Gibrana. To jest dobry efekt uboczny. Uwaga, ciekawostka, ludzi popadający w obrazę uczuć oraz lubiący Coelho, porzućcie czytanie: moja koleżanka zwykła mówić, że wszystkie te "Alchemiki" to literatura odchudzająca, bo porzygać się można. Niezbyt to zdrowa dieta, ale na przykład ja, jako potomek twardych koczowników ze wschodu, skrzywię się tylko (bo moi przodkowie zostawili mi genetyczną odporność na buractwo skisłe). To użytkownicy żołądków bardziej delikatnych ucierpią poważniej. (Ciekawostka 2: w momencie pisania słuchałam Andrew W.K. - Party Til You Puke, tak się ładnie złożyło.)

Teraz będzie podsumowanie. Jeśli "Ulisses" jest wydumaną formą, takim schizofrenicznym fotelem, na którym nie da się usiąść, to dzieła Coelho są kuchenną rogówką obitą materią w serduszka i słoneczniki.
Nie chciałam skłamać, więc informację końcową sprawdziłam w poważnym źródle. T. S. Eliot powiedział, że "Ulisses" to kopiec graniczny wyznaczający kres naszej cywilizacji. J.A. Krysztallowa mówię - dzieła Coelho to pociski wymierzone w barykady broniącej się jeszcze resztki cywilizacji. Ale czym się przejmujemy? Gdyby nie Coelho, Ziemia by się przestała kręcić. Bo co ją wprawia w ruch obrotowy? Cały poczet literatów wybitnych, którzy w grobach się przewracają.

Pozostajemy w temacie sztuki i jej wartości. Oto chwalę się moimi dziełami. Strasznie płaskie, ale dopiero teraz załapuję, jak powinno się malować. Za 348 razem się uda. Poza tym gościnnie wklejam zdjęcie wspaniałego, wiekopomnego obrazu. Zdjęcie nr 3. Autorem jest Iwan Gog, a obraz przedstawia zachód słońca nad morzem w Rosewell, wybuch po kolizji UFO z ziemią i trupka kosmity. Albo nie pamiętam dobrze. Jeśli tu zaglądasz, Autorze, objaśnij szerzej.

 "Człowiek na tle oceanu"

"Kot"

 Obraz za 100 milionów.

Kolory się nie oddały, niestety. Trudno. Póki co rzucam pasję malarską. Nigdy nie namaluję czegoś choć trochę zbliżonego potęgą do obrazu za 100 milionów, więc lepiej wycofać się póki jest jeszcze czas. Skupiam się natomiast na wyrywaniu gardeł męskim t-shirtom oraz pisaniu mojej wakacyjnej powieści. Zabrnęłam jednak w ślepy zaułek i nie wiem, co bohater powinien zrobić, żeby nie wyjść na idiotę, więc też go zostawię na chwilę. Trzeba o wygląd bardziej dbać, odzieżowo się lansować... 
Przy okazji - wielu ludzi deklaruje, że ważniejsze jest to, kim się jest w środku, a nie jak się wygląda. Teraz, ludzie tacy, proszę was o zestawienie: ile czasu poświęcacie na urodę wewnętrzną, a ile na zewnętrzną?

7 komentarzy:

  1. ulisses jest super. coehlo nie. kot jest super, super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie najlepsze - każdy może mieć swoją opinię ta temat "Ulissesa". Na temat Coelho w sumie też, ale jeśli zrobimy statystyczne słupki, "Ulisses" wygra.
      Kot dziękuje :D

      Usuń
  2. Kropki, to zdecydowanie za mało przeze mnie doceniamy motyw. Ale to się zmieni! Po Twoim "Człowieku..." widzę, że w kropkach drzemie ogromny artystyczny potencjał. Serio!
    A Joyce'a strumienie świadomości jakoś do mnie też nie przemówiły, choć się starałam, bo bratu się bardzo spodobały i chciałam wiedzieć, co też takiego na nim to wielkie wrażenie zrobiło... Ale nie przebrnęłam. Trudno. Przez Coelho natomiast zawsze z łatwością, choć po pierwszym razie raczej z przymrużeniem oka, ot takie pseudo- psycho- rozwojowe dyrdymały..., ale przyjemnie się czyta:)
    Aha - kot jest super, super!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropki jak najbardziej! Ja też nie podejrzewałam, że tak fajnie wyjdzie, ale kropki, właśnie kropki, ratują całość. Kot również otoczony został kropkami, które sprawiają, że wygląda lepiej.
      Wydaje mi się, że Coelho zawsze pisze to samo, tylko okoliczności się zmieniają. Ale wszędzie jest ta sama prawda życiowa, podpatrzona w "Proroku" Gibrana i spłaszczona przeraźliwie. Musiałabym wszystkie jego działa przeczytać, żeby mieć pewność, ale zupełnie mi się nie chce. Jest tylko kilka książek, które mogę czytać w kółko.
      Strumienie świadomości to całkiem ciekawa sprawa, ale do tego trzeba mieć mózg przygotowany odpowiednio. Mój żyje własnym życiem i odrzuca Joyce'a.

      Usuń
  3. Pisałam już, że Cię uwielbiam? Nie? To za ten post Cię kocham autentycznie. Banan z twarzy na myśl o grobach, w których się literaci wprawiający Ziemię w ruch nie zejdzie mi z mordki do jutra. A Twoje obrazy są lepsze od sztuki dyplomowanej, która zalega w mojej piwnicy (nie moja bynajmniej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Bardzo się cieszę, że rozsiewam radość :D
      Ja się nie przyznaję, ale kiedyś, dawno temu, za górami za lasami, uczyłam się malować. Nigdy mi to dobrze nie wychodziło, ale nauka całkiem w las nie poszła.

      Usuń
  4. Zgubiłam z wrażenia słowo przewracają. A więc "w których się literaci wprawiający Ziemię w ruch przewracają":)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.