czwartek, 30 sierpnia 2012

Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała...


Litwa mickiewiczowska to nie była, ale zawsze Litwa.

Pogoda nie dopisała, ale nie można narzekać. Dobre jedzenie, ładne krajobrazy, dużo wszystkiego. Zdjęcia nie są spektakularne, ponieważ słońce zginęło nam gdzieś koło Mariampola, a później wróciło dopiero przy wjedździe do Lenkiji.

Nie wiem dlaczego, ale zaczynam od pokazania mojej piżamy otwockiej. Niczego nie mogłam przeczytać, więc chociaż wzięłam ze sobą znajome literki. Litewski to dziwny język. Polacy pochlebiają sobie mówiąc, że polski jest trudny. Polski ma jakiś słowiański punkt odniesienia. Bałtyckich jest malutko, nie są specjalnie popularne i nie ogarnie zwykły śmiertelnik. Porównanie: tylko zachodniosłowiańskie obsługują 10 razy więcej użytkowników niż bałtyckie.


Kłajpeda jest trzecim co do wielkości litewskim miastem. Jest ładna, trochę radziecka (upiorne blokowiszcza) i całkiem przyjazna. Jednym z bardziej charakterystycznych rupieci jest gnijący statek Meridianas w środku miasta. Można powstrzymać go przed rozpadem poprzez wysłanie smsa pod odpowiedni numer. Niby statek trafił w dobre ręce biznesmena, który miał się o niego troszczyć, ale wiadomo, jak to jest z troskliwymi rękami biznesmenów.


Poza tym jest most na rzece Danie (rzeka Danė) przepływającej przez miasto. I co w tym moście takiego cudownego? Bardzo popularny zwyczaj kłódeczkowy.


Zakochani są wśród nas, wieszają takie rzeczy we Wrocławiu, w Pradze chyba i jeszcze w kilku miastach. Czy to ma sens? Raczej nie, biorąc pod uwagę ślubny welon, który zobaczyłam kilka kroków dalej:


Jest też pomników bardzo dużo. Jest pomnik milenium Litwy, jest pomnik przyłączenia miasta i ziem przyległych do Litwy (podobno łuk triumfalny), jest coś futurystycznego i niezidentyfikowanego, jest słynna Anusia, jest też dzielny rybak:


Nie znam więcej ciekawostek, no może jeszcze fluoszkielecik kościoła protestanckiego na starym mieście. W każdym razie polecam wyprawę w tamte strony. Warto się jednak upewnić, że pogoda będzie ładna. Gdy wiatr i deszcz, niekoniecznie przyjemne jest szaganie. Poza tym uwaga dla kierowców: przed wyjazdem lepiej sprawdzić, czy koła są napełnione powietrzem do granic możliwości i na sztywno. Znalezienie głupiego kompresora na stacji benzynowej graniczy z cudem. Poza tym ciekawostka autostradowa. Trasa Wilno-Kłajpeda jest na mapie oznaczona jako autostrada właśnie. I rzeczywiście - śmignąć można sobie przepięknie. Nie należy się jednak dziwić, gdy z rowu wyjdzie baba i rozłoży się z grzybami na poboczu. Do tego mija się przystanki autobusowe i inne atrakcje. Ale autostrada...
I uwaga dla bojaźliwych: Litwa nie jest zacofanym krajem, nikt tam nie zwija asfaltu na noc. Można porozumieć się po rosyjsku, nawet po angielsku. Obcokrajowców nikt nie chłosta nawet wzrokiem.

W gratisie dla Hani - litewskie samotne krowy w środku dnia. Z okolic Kowna:


I samo Kowno na horyzoncie z perspektywy mostu nad Niemnem:


Na uwagę zasługują produkty mleczne i okołomleczne. Zdjęcie poniżej przedstawia płatki śniadaniowe szkolne. Z opakowania dowiedziałam się, jaki dźwięk wydaje UFO, czyli mamy do czynienia również z walorem edukacyjnym. Twarożki w czekoladzie (orzech, wanilia, kokos) są pochodzenia łotewskiego, ale nie wpływa to ujemnie na ich smak. Do tego ciasto, które jest przedstawicielem wybitnej kuchni regionalnej.


 


Poza zakupami spożywczymi warto zaatakować drogerię i przy okazji capnąć jeden z wielu dostępnych olejków przeznaczonych do celów kosmetycznych. Szału taniości nie ma, ale po przeliczeniu te akurat produkty są tańsze niż w Polsce.


Ważnym elementem kłajpedzkiego krajobrazu jest wspomniana już Anusia z Tharau. Zdjęcie pokażę może następnym którymś razem (bo muszę je wyłudzić dopiero). Czai się tutaj historia. Bo Anusia nie tylko była muzą pana poety i bohaterką ludowej piosnki. To ona wygrała wojnę. W 1939 roku hitlerowcy usunęli jej pomnik ze stałego miejsca przebywania. Powodem było to, że stała plecami do przemawiającego z teatralnego balkonu herszta bandy. Prawdziwa pomnikowa bezkompromisowość. Na rynek wróciła dopiero w 1990 roku. Hitler jednak już nie wrócił.

Podsumowując ogół - jestem gastroturystą. Wszędzie jadę się najeść. Zabytki, urokliwe zakątki, muzea, inne atrakcje - to wszystko schodzi na drugi plan. A jedzenie litewskie (w tym estoński jogurt i łotewskie twarożki) oceniam wysoko.

6 komentarzy:

  1. Też jestem gastroturystą:D Dokłądnie, wszędzie gdzie jadę muszę się najeść. Nawet nie najeść. Nażreć (choć w sumie będąc na miejscu swego stałego zamieszkania, jesli chodzi o ilość pochłanianych smakołyków to powinnam się czuć jak na wiecznych wakacjach):D. Kłódki są również w Krakowie. I rozerwane i odcinane kratki na których wisiały - ot, nieszczęśliwa jednak miłość się okazała:P
    Pokazuj więcej zdjęć bo na Litwę jeszcze nie dotarłam, a chcę się chociaż napaczeć:)

    Mam nadzieję, że odpoczęłaś, złapałaś totalny zen i wszystko udało się znakomicie - wyśmienicie:)

    P.S. Pi(d)żama rządzi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawieszają ludzie tych kłódeczek wiecznej miłości, a później bieda z nędzą, nie wiadomo, co robić :D
      Na Litwę najlepiej napatrzeć się na żywo ;)
      Otwock będzie ze mną podróżował wszędzie, taka maskotka wyjazdowa i jednocześnie punkt odniesienia globalnego (nigdy nie byłam w Otwocku, ale co tam...).

      Usuń
  2. Bardzo nietypowy, jak na wakacyjny, reportaż;) Bo i słońca mało i żadnego Akropolu, piramid, ani nawet skraweczka błękitnej laguny... A sto razy ciekawszy!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Akropole są przereklamowane. Wszyscy wędrują gdzieś w siną dal, a tu niedaleko całkiem egzotyczne kraje można znaleźć :)

      Usuń
    2. Akropole przereklamowane? Na zakupach w Akropolis przecież byłaś! :P
      Jak chcesz błękitną lagunę, to mam plażę Melnragė, i to z czasów, kiedy było słonecznie. Anusię dam, tylko ogarnę się ze zdjęciami i innymi życiowymi przypadłościami (czyli trochę to potrwa ;))
      A ja, jako wzorowy gastroturysta na Litwie przytyłam. Opychanie się kluskami ziemniaczanymi i piwem (i widocznym na zdjęciu ciastem ;)) oddało mi zniknięty na początku lata biust :) Aš tikrai myliu lietuvišką maistą ♥

      Usuń
    3. Przeczuwam skomasowane wykradanie zdjęć ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.