czwartek, 12 lipca 2012

Hemdafrodyta

Podupadł blog ostatnio, ale takie czasy. Co za czasy, co za obyczaje... Ale za to więcej tego nierozmnażalnego czasu poświęciłam na inne sprawy, na przykład testowanie różnych porad i sztuczek urodowych. Nic już mi nie pomoże, zakładamy zazwyczaj z góry, ale co tam, zawsze można spróbować, i tak nie zaszkodzi już bardziej.
Pierwsza rzecz, niestety za późno przyszło mi do głowy udokumentowanie foto foto, więc niestety bez tego muszę opisać, to wyhodowanie rzęs. Nie to, że nie posiadałam wcale, posiadałam, ale bardzo przeciętne. Zabieg upiększający polegał na codziennym, wieczornym namaszczeniu rzęs i okolic oka warstwą wazeliny. Jaki rezultat? Po jakimś czasie (1 miesiąc) nie osiągnęłam efektu sztucznych rzęs, ale przynajmniej przestały wypadać i o wiele lepiej reagują na tusz - maź rozprowadza się łatwiej i podniosła się estetyka zabiegu. Poza tym skóra pod oczami, która zawsze wysychała mi jak pustynia Sahara wraz ze wschodem słońca, stała się bardziej elastyczna i mniej pergaminowa. Czyli może jakiegoś widocznego szału nie ma, ale jest lepiej. I to tyle póki co.
Następne sztuczki są już dokumentowane, za jakiś czas przedstawię efekty. Jak upał mocniej będzie oddziaływać mi na mózg, przetestuję jakąś dietę i również zamieszczę sprawozdanie. Póki co żadna nie przypadła mi do gustu w takim stopniu, by rzucić dla niej czekoladę i inne używki.

Rzecz ważniejsza - bluzka. Była to męska koszula o kształcie i rozmiarze bardzo męskim. Postanowiłam zmienić jej płeć. Przemieniona została w to, co widać (albo i nie do końca) poniżej:




Odjęłam jej w ramionach i obszerności, bardziej przystosowałam do skomplikowanego kształtu kadłuba żeńskiego, a długość pozostawiłam zastaną. Ostatnio dość słabo wychodzę na zdjęciach, a na wycieczkę pod niebo gołe nie mam natchnienia, więc takie słabe dzisiaj obrazki. Jak już się wystroję w nowy wytwór i pójdę gdzieś w świat, postaram się to słusznie udokumentować. I znowu problem - nie upamiętniłam wyglądu poprzedniego. Cóż za strata, nie ma porównania! Człowiek uczy się przez całe życie...

2 komentarze:

  1. Ja nigdy nie miałam serca do takich urodowych spraw:P Szczerze mówiąc zawsze mnie nudziły, a na jakieś kremy i testowanie 'sprawdzonych sposobów' szkoda mi było mamony i czasu:P Toż ja nawet podkładu w życiu nie kupiłam:P Ale dawaj, dawaj może coś podłapię i zmienię nawet nastawienie:D

    A koszula zacna jak nie wiem co:D czarodziejskie masz łapki zdolniacho:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam serca do różnych takich, ale motywuję się jak mogę. Bo starość czyha, a człowiek nawet w młodości się nie powygłupiał, więc coś tam traci ;) Staram się też wybierać takie sposoby, które czasu i pieniądza nie zeżrą zbyt szybko.
      Koszula wyszła trochę inaczej, niż chciałam początkowo, ale to chyba lepiej. Dzięki :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.