czwartek, 21 czerwca 2012

Kochaj jamnik!


Ostatnio pisałam o jamnikach, o tym, że zdjęcia odzwierciedlające charakter kochanej pani Żujki gdzieś zaginęły. Oto się odnalazły. Wybrałam te najskoczniejsze, które odzwierciedlają najbardziej i przez lata. Obecnie piesio jest już w wieku zaawansowanym, trochę sprężyn wypadło, więc nie harcuje jak dawniej. Ale gdybym miała opisać ją trzema słowami, byłyby to: żwawość, cwaność i dominacja.
Żeby nie było, że tylko rozczulam się nad zwierzątkami i piekę ciastka, zapowiadam, uwaga, zapowiadam! Zaczęłam pracę nad dwiema bluzkami i nie spocznę, póki ich nie skończę. Wizja jest piękna, ciekawe, czy uda mi się osiągnąć efekt zamierzony. Póki co jednak - zachęcam wszystkich do przygarnięcia jakiegoś miłego i sympatycznego ryjka. Schronisko to naprawdę nie jest odpowiednie miejsce dla czworonogich bandytów. Serce pęka patrząc na te czasy. Zatem - kto tylko ma możliwość, niechaj nie przeraża się, jamnik to poczciwy burek.




czwartek, 14 czerwca 2012

Krysztally kochają jamnik


Taka refleksja dzisiejsza przy obiedzie. Nawiedziło mnie to, pomyślałam i zaczęłam szukać zdjęcia Pani Żujki skaczącej przez przeszkody. Nie mogłam znaleźć, pewnie gdzieś się poniewiera jako archiwalna paczka. Znalazłam za to małego Hipo, którego obecnego imienia nadanego przez jego właścicieli nie pamiętam. Taki jamnik patrzący, niemal bezczelnie uśmiechnięty, w zdrowiu, młodości, karmiony i hołubiony, także pasuje do hasła.
Wiem, że brzmi to banalnie, wręcz prostacko, tak jak pamiętne "ulep bałwan" (kas :*), ale w odróżnieniu, moje niesie ważne przesłanie. Wszyscy mówią, że liczy się treść, nie forma. Zatem zachęcam usilnie, proszę i radzę: kochaj jamnik.
To nie koniec. Obiecuję, że poszukam Pani Żujki skaczącej. Zapowiadam całą serię zatytułowaną idiotycznie. To jest zorganizowana akcja!

środa, 13 czerwca 2012

Przekształcenia

Tytuł roboczy brzmiał "Kwiatki". Ale uwaga, zdjęcia zawierają robaki, różnego rodzaju żyjątka, nie tylko kwiatki. Nie udała się tylko mała żabka. Widziałam całą armię żabek małych jak paznokieć. Wylęgły się, więc harcują po drogach i bezdrożach. Poza tym mam sto dwadzieścia traszek natrzaskanych, ale to już się robi nudne. Moje życie opiera się na płazach i kolorowych babkach. Do tych ostatnich jeszcze wrócimy.






Ostatnie zdjęcie przyrodnicze. Tak, to poziomka w naturalnym środowisku. Wyrwałam ją jednak z ekosystemu i przekształciłam.


Ale zanim o przekształceniach, chcę oznajmić coś innego. Najpierw obrazek, niezbyt udany, ale najbardziej z całej gromady:


Co piję ostatnio? Rzecz to straszna, paskudna wręcz, ale ja lubię. Mielę 4 grejpfruty i dwie cytryny, zamykam w lodówce i dawkuję sobie codziennie po kilka razy. 2/3 kubeczka cytrusowego tworu, 1/3 letniej wody i łyżeczka miodu. Mieszam do połączenia i piję słodko-kwaśno-gorzki napój. Bardzo lubię. Peter Rabbit chyba też.
A teraz do kolorowych babek i poziomek.
Przepis cały czas ten sam, tym razem jednak bez nadzienia, za to z czekoladowymi kawałkami rozsianymi wśród ciastowej masy i z polewą. Na czubku zaś poziomki zatknięte niczym flaga królującej pory roku.
W trakcie przyozdabiania myślałam o Julii (nie tej z balkonu, trochę innej, nawet sympatyczniejszej), dlatego o tej serii babek myślę jako o Juliach.
Trochę się w filtry pobawiłam, co pozbawiło je naturalnego, ciepłego zabarwienia, ale ilustracja ostatnia została w kolorystyce właściwej. W jej przypadku zastosowałam zabawę w 3d, jakie niektórzy mogą pamiętać z takich śmiesznych okularków dziecinnych zabawek. Nie do końca wyszło, ale i tak jest dobrze. Dzisiaj nie narzekam. Nie będę już więcej narzekać, ponieważ mam dobrą piosenkę budzącą i póki jej nie znienawidzę, każdy dzień będzie pięknym dniem, czego również każdemu życzę.



sobota, 9 czerwca 2012

Powietrze tchnące wonią, tą muzyką kwiatów



Bardzo etno, bardzo hippie, bardzo style, czyli ozdobniki naszyjniki, ąsočiai iš Lietuvos. Dlaczego naszyjniki, jeśli widać tylko sztukę jedną? Drugi, bliźniaczy, został już spieniężony. W szczęśliwe ręce trafił, a raczej na szczęśliwą szyję.
Dane techniczne: dzbanek (trochę wyższy niż 2 cm, średnica w miejscu najszerszym: ok. 3 cm) jest ceramiczny, wykonany przez artystę ludowego litewskiego (autograf na podstawie). Do tego pleciony rzemyk syntetyczny o długości 50 centymetrów i zapięcie z łańcuszkową regulacją długości (5 centymetrów). Jeśli ktoś zapałałby chęcią zakupienia, nic nie stoi na przeszkodzie, kontakt mailowy po lewej.
Można powiedzieć, że dzisiejszy twór jest kontynuacją kolczyków, które pokazywałam jakiś czas temu.
Rzeczą, która najbardziej uwagę moją zwraca i oko zachwyca, są małe kwiatki, właściwie cała łąka wymalowana na ceramicznej powierzchni.
Za tło posłużył "Słownik mitów i tradycji kultury" Kopalińskiego.




Na koniec zjawisko, które mnie przeraża coraz bardziej:


Jakby nie było wersji kieszonkowej w tym kraju. Dodam jeszcze, że jakiś czas temu, zakupy robiąc w drogerii, zetknęłam się z podobnym horrorem. Dwie panie rozmawiały sobie:
- Ten brasz nie jest dobry, kiedyś go miałam i beznadzieja.
Ja używam pędzli. Brasze rzeczywiście są beznadziejne.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Jak znikający byłaś punkt



Miało być piękne, czerwcowe lato. Zapadał nas deszcz. Dlatego tło. Sukienka bardzo szybka, z resztek, nie została nawet wykończona jak należy.
Taram tam tam, żeby więcej literek było.