czwartek, 12 kwietnia 2012

Wonderful wonderful life


Lubię piosenkę "Forever Not Yours". To straszne. Lubię dużo strasznych piosenek. Wstęp ten wprowadza w klimat słoneczny lekko, ale nie za mocno. Na tym oto właśnie wstępie podziękowania za zdjęcia (teraz głosem "stop pneumokokom"), gdyż nie są moją własnościom - stop pneumokokom, nie kradnij zdjęć, lecz jeśli ktoś ci je podaruje, lansuj się jak trza. (Koniec "pneumokoków".) Kolejne ukażą się następnym razem. Będzie szał Mariana. Ale to ja, tak, to moja osoba występuje na wspaniałym tle jeziora Kirsajty (strzelam, że Kirsajty, bo nigdy nie pamiętam).

Radosny przytup dnia powszedniego - konsumencka opinia liczy się. Jakiś czas temu napisałam do producenta mojej ulubionej mąki. Odpowiedzi nie otrzymałam, ale zauważyłam, że sugestia moja wcielona w życie została. Chodziło mi o to, że torebki były zaklejane zbyt mocno i przy otwieraniu rwały się straszliwie. Teraz z czystym sumieniem mogę polecać mąki jako idealne inside and out. Produkt jest jednak regionalny i raczej niedostępny na terenie całego kraju. Mam nadzieję, że lokalny młyn urośnie w siłę i dizajnerskie opakowania zagoszczą pod każdą strzechą. Na zachętę wrzucam zdjęcia ukradzione ze strony producenta:



Kolejne radości. Teraz te niekoniecznie zrozumiałe dla ludzi o mózgu niezmąconym azjatyckim popem. Po doskonałym Tablo odnalazłam kolejną porcję dźwięków, na których ucho zawieszam z przyjemnością. Recenzji pisać nie zamierzam, bo z tym u mnie jak z interpretacją wierszy - radzę sobie tylko z Puszkinem. Warto zatem posłuchać samodzielnie i przekonać się, czy kłamię, czy gust jeszcze mi się nie przemielił. Nienachalnie zachęcam: Nell - Beautiful Stranger.

Mieniących szkiełek ciąg dalszy, czyli fragment postępów w koralach koloru różnorodnego:


Po weekendzie zrobię zakupy, które planuję już od pokoleń i naszyjne ozdoby zostaną ukończone.
Przy okazji robienia porządków w moim archiwum rupieci, znalazłam jeszcze trochę koralików, które z pewnością zamienię w podobne cukierki.

Przyczajam się na jakiś film/serial kostiumowy, najlepiej europejski, ale jeszcze nie znalazłam niczego ciekawego. Interesuje mnie akcja rozgrywająca się w XVIII, XIX, lub na początku XX wieku. Jeśli komuś zaświta coś w mądrej głowie - proszę się nie krępować.

4 komentarze:

  1. Ta piosenka 'Forever Not Yours' bardzo kojarzy mi się z pewnymi wakacjami i mam do niej ogromny sentyment:D Także plusior za nią:D A to opakowanie rpzypomniało mi podobne, jakie u mojej Babci widywałam dziecięciem jeszcze będąc:) Myślałam, że już nigdzie takich ślicznych, mącznych worków nie zobacze a tu proszę:D
    I kombinuj cukierkowo - koralikowo bo świetnie Ci to wychodzi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piosenka "Forever Not Yours" jest absolutnym hitem, miłością mojego muzycznego ucha wewnętrznego i lubię ją mimo wszystko i zawsze.
      Opakowanie mąki jest mistrzowskie. To ono w dużej mierze namówiło mnie do użycia mąki po raz pierwszy. Produkt się sprawdził, mąka dobra w takim stopniu, jak ładne są torebki.
      Koralików z pewnością będzie więcej :)

      Usuń
  2. Jest taki serial brytyjski "Downtown abbey" czy jakoś tak, widziałam jeden odcinek, dzieje się na początku XX wieku - całkiem fajny, ponoć to nawet jakiś hicior jest. Osobiście najbardziej lubię średniowiecze i XVI wiek więc obecnie ogladam drugi sezon Borgiów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, poszukam :)
      Ja właśnie za średniowieczem nie bardzo. Dużo filmów odpadło mi z tego względu. Jeden nawet niedawno, bo w XII wieku akcja. Chciałam tak bardzo zobaczyć, ale ten wiek mnie odstraszył.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.