środa, 25 kwietnia 2012

Nic dwa razy: wolność i trwoga

W ramach ilustracji występuje obrazek z cudownie odnalezionego zeszytu licealnego, język polski. Takie były czasy, że się miało zeszyt w kratkę do polskiego w ramach buntu, a w soboty chodziło do szkoły. Teraz pewnie nikt normalny by w dzień ustawowo wolny nie zrywał, ale to były inne czasy. Teoretycznie dobrowolnie w te soboty przychodziliśmy. Teoretycznie. Jeśli chodzi o ilustrację - nie wiem, co poeta miał na myśli. To pewnie było coś z Gombrowicza. Tak zgaduję.


Ja, jako zła siostra Kościuszka, odkrywam właśnie drugie, prawdziwe dno różnego rodzaju baśni.
Drogie moje, szanowne (statystycznie więcej płci żeńskiej tu goszczę, więc statystycznie się zwracam), nie chodzi w baśniach, że żądze, że jakieś ukryte  znaczenia z notesu Zygmunta F. i psychologia histerycznej ciąży. Nic z tych rzeczy. Prawdy zawarte w baśniach są o wiele prostsze.

Wszystko zaczęło się od myślenia o Hanumanie. Drogą dziwnych skojarzeń dotarłam do tysiąca i jednej nocy (ale myślałam przez noc tylko jedną, więc jestem bystrzejsza niż Sindbad Żeglarz). Jaką prawdę niesie baśń o Szeherezadzie i królu Otello-Na-Skalę-Masową? Prawda jest taka, że jeśli chcesz stworzyć szczęśliwy związek, musisz facetowi bajki opowiadać.
Siłą rozpędu zaczęłam rozmyślać o baśniach kolejnych.
"Mała syrenka" (ale ta smutna, prawdziwa) - jak kobieta przez trzy dni nic powiedzieć nie może, odezwać się słówkiem nawet, to umrze. Potwierdzone badaniami - moja koleżanka kiedyś przez godzinę się nie odzywała i głowa zaczęła jej pękać w szwach. Całe szczęście, że eksperyment przerwała.
"Kopciuszek" - w dobrych butach daleko zajdziesz. Obuwie to jest też jedyna trwała rzecz w życiu. Całe wyczarowane cuda rozpłynęły się wraz z wybiciem północy, a buciki kryształowe pozostały w formie niezmienionej. Czy nikogo to nie zastanowiło? Dynia wróciła do normy, suknia zmieniła się w łachman, a buciki niet - jak wróżka wyczarowała, tak się ostało. Warto inwestować w dobre buty.

Miał być temat inny, lecz paczka nie dotarła. Mam nadzieję, że do piątku się pojawi, przerwie marazm, promień słoneczny mroki prześwietli do suchych kości.
Na koniec portret przedstawiający twarz moją poczciwą. Metodą węgla promieniotwórczego datuję na rok 2005.


Nostalgia.
Następny post będzie już popaczkowy.

4 komentarze:

  1. Podobają mi się Twoje interpretacje. Kupuję je i będę wyznawać, bo mają sens. Nie kupuję interpretacji tej pani: http://wyborcza.pl/1,76842,11327519,Od_Calineczki_do_rozwodu.html bo nie lubię przesady:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pani myśli dość pokrętnie i zwyczajnie się czepia. Takie jest moje zdanie. Śmiertelna powaga nie bez powodu nazywa się śmiertelną powagą.

      Usuń
  2. Jeśli o buciki Kopciuszka chodzi, to w zaczarowanej formie ostał się jedynie ten zgubiony.... Myślę, że to zachwycone spojrzenie Księcia ma tę moc, że potrafi wróże czary zachować na dłużej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od wersji. Zdarzyło mi się czytać również takie bez bucików w roli głównej (zamiast tego kolczyk lub inny przedmiot ozdobny), bez wróżki (z magicznym drzewem), a nawet bez macochy (siostry były sierotami). Wydaje mi się jednak, że oba buciki ocalały, bo po przymierzeniu Kopciuszek wyjmuje swój z ukrycia i podwójnie udowadnia tożsamość.
      Niemniej opcja z zachwyconym spojrzeniem bardzo mi się podoba. Miłość zwyciężająca wszystko, nawet pryskające czary. To jest lepsze niż sto powozów z warzywniaka. :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.