czwartek, 5 kwietnia 2012

Banana Puri

W czeluściach sieci można znaleźć rzeczy ciekawe, wartościowe, rozwijające. Trochę przypadkiem znalazłam Kuchnię Manjuli. Chciałam wiedzieć, jak robi się chlebki naan. Szukałam na yt, bo chciałam zobaczyć dokładnie. Za pierwszym razem trafiłam na pana z ADHD, którego zupełnie nie mogłam zrozumieć. Usłyszałam tylko "Namaste" i "gralic" gdzieś pod koniec. Lingwistycznie słabo jestem rozwinięta. Ale nie poddałam się tak łatwo. Drugi strzał w ciemno przyniósł sympatycznie wyglądającą panią, mówiącą powoli, opisującą dokładnie. Zamiast chlebków naan postanowiłam zrobić smakowite, deserowe puri. Może nie wyglądają efektownie, ale nie od dziś wiadomo, jaki potencjał drzemie w kopciuszkach.



Pierwotny skład wygląda tak:

1/2 cup ripe mashed banana (about 8" long banana)
1/2 cup sugar
1 tablespoon melted ghee or butter
1/8 teaspoon crushed cardamom powder
Pinch of salt
3 tablespoons coarsely ground almonds about 18 almonds
Approx ¾ cup whole-wheat flour
Approx ¾ cup all purpose flour
Oil to fry

Po przeliczeniu (mogę się mylić):
120 ml rozgniecionego banana (z 1 średniego banana)
120 ml cukru
15 ml roztopionego ghee albo masła
5 ml mielonego kardamonu (albo łyżkami można jechać, co tam zmyślać)
szczypta soli
3 łyżki mielonych migdałów (nie mam młynka, kupuję miazgę, ale jak ktoś lubi, ma możliwość, niech zmieli sobie około 18 migdałów)
ok. 160 ml mąki razowej (pełnoziarnistej)
ok. 160 ml mąki zwykłej
olej do smażenia

Moje uwagi: mąki wsypałam po 200 ml, kardamonu pół stołowej łyżki, masła na oko odkroiłam (około 1 cm z wąskiej strony kostki). Jeszcze o mące - użyłam zwykłej pszennej oraz pszennej graham.

Te miary obce dobijają. Gdybym nie była łasa na jedzenie egzotyczne, pewnie olałabym widowiskowo i nigdy nie zrobiła. Instrukcja wykonania dostępna tutaj. Moimi słowami wygląda to tak:
Trzeba też pamiętać o mące do toczenia! Nie została uwzględniona w składnikach, więc trzeba garściami sobie posypywać.
1. Obieramy banana, kroimy w plasterki i miażdżymy niczym Rocky przeciwnika na ringu. Widelec jest przydatny.
2. Dosypujemy cukru, soli, migdałów, kardamonu do bananowej masy, zalewamy masłem. Mieszamy dokładnie.
3. Do nieatrakcyjnej mazi dodajemy mąki. Jednej i drugiej. Nie dyskryminujemy. Znowu mieszamy, jak Alexis w życiu Blake'a. Dla ułatwienia mieszania, można naolejoną ręką wszystko połączyć przepięknie (jak Manjula).
4. Po wymieszaniu odstawiamy masę na około 2 godziny (ja odstawiłam na 1 w lodówce). W tym czasie oglądamy serial, relaksujemy się.
5. Dzielimy odleżaną masę na 4 równe części. Formujemy ufa (ufy? 4 razy ufo), obtaczamy w mące i wałkujemy. Rolling in the deep. Nie należy wałkować zbyt cienko. Posypywać mąką w razie klejenia. Ja wałkowałam tylko na początku, pierwotne, duże placki, a następnie już płaszczyłam za pomocą dłoni.
6. Wycinamy kółeczka, forma do ciastek wskazana. Jak widać na załączonych obrazkach, można posłużyć się różnokształtnymi foremkami.
7. Rozgrzewamy olej. Jak do pączków.
8. Smażymy puri. Niechaj staną się brązowiutkie. Jak pączki. Smażą się bardzo szybko, trzeba ich dobrze pilnować.
9. Czekamy aż ostygną - zimne robią się kruche oraz smaczniejsze - kardamon, migdały i banan uaktywniają się wtedy.
10. Zjadamy. Możemy się podzielić z przyjaciółmi, rodziną. Myślimy o Christianie Bale'u, który schudł do "Mechanika", a nie o Renée Zellweger, która przytyła, by być bardziej wiarygodną Bridget. To nam pomoże się dzielić. A warto o tym pamiętać, ponieważ jedzenie puri wciąga.
Nie jest wskazane łączenie z czymś - lodami, sosami, czekoladą. Bose puri są najlepsze. Chociaż to chyba kwestia gustu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.