sobota, 25 lutego 2012

I'm sick from this longing, but what can I do?



Świat pędzi. Tak właśnie jest, bo jakże mogłoby być inaczej? Samochód na trawie, samolot w obłokach, rakieta na Księżyc. Żeby nie zostać gdzieś z tyłu, trzeba pić dużo kawy. Taka moja mądrość coelhowska. Jak się pije dużo tej kawy, to jest możliwość wyprzedzenia faktów. I jak już wybiegniemy do przodu, to można się nawet zatrzymać, żeby odpocząć.
To był wstęp.
Jeszcze w paleolicie kupiłam sobie koszulę. Bo zawsze marzyłam o tym, żeby mieć koszulę w kratkę może żółtą, może pomarańczową, coś z zielenią... Tyryryry... Aż się trafiła w lumpku kratka idealna, wymarzona. Tylko trochę zmechacona, prana 200 razy w wodach, które z górskim potokiem niewiele mają wspólnego. Ale ujdzie, tak sobie ponosić można. Tylko rękaw. Ja mam taki problem, że rękaw często beznadziejny, kończy się przed nadgarstkiem. Może to ja mam łapy jak gorilla, może to taka tradycja szycia, nie będę roztrząsać. Postanowiłam zatem pozbyć się rękawa, zrobić całkiem krótki, jeśli i tak jest za krótki. Kij mu w oko. Odcięłam, zabezpieczyłam przed pruciem, zwinęłam, jest. Ale dopiero niedawno. Ze szczątek uszyłam koszulę mini-mini. Trochę na wykończeniu poległam, bo szczerze przyznam, mocno dziubdziać mi się nie chciało. Obiecuję sobie poprawę. Jeszcze zatrzaski muszę wszyć, żeby się zapinała koszula. Ale nie zrobię tego z dwóch powodów. Po pierwsze - koszula nie jest taka fajna, żeby to robić. Drugie - skończyły mi się te małe zatrzaski.





 oczywiście Klik! by zdjęcia były większe

Tytuł ukradziony z piosenki, którą sobie podsłuchuję ostatnio: David & the Citizens - On All American Winds. Nijak nie pasuje. Ale o to przecież chodzi - machnąć coś, bo się nie ma pomysłu, więc po obcemu napisane, mądrzej brzmi, tajemniczo wygląda i zachęca czytelnika. Czytelnik zagląda, a tu zupełne rozminięcie.

Wcale nie było łatwo zrobić takie zdjęcia. Jeśli ktoś nie wie, po co jest Audrey, to sorry, ale ja tego tłumaczyć nie będę. Aksjomat, prawda? Pewne rzeczy to już trzeba wiedzieć... I wiersz napisałam. Bo żeby być dobrym hipsterem nie wystarczy tylko koszula w kratkę. Namęczyłam się, to jest trudny wiersz.

Chciałabym być obrazem
Który wisi na ścianie spękanej
Zaatakowanej przez wilgoć
Co deszcz przyniósł na chmurach
Być może znad Adriatyku
Ale pewnie tylko z Bydgoszczy

Chciałabym być obrazem
Gdyż nie skrzywdziłby mnie nikt
Może jakiś złodziej
Co kiedyś Krzyk ukradł
Co go wyciął z ramy
Tak czytałam w jednej gazecie

Chciałabym być obrazem
Ale niezbyt wesołym
Jak dama na huśtawce
Co gubi bucik
Ale też nie bardzo smutnym
Nie jak kredkami symbolistów szkicowana twarz

Chciałabym być obrazem
Co porusza wnętrze widza
Jego serce się ściska niezrozumiałym skurczem
Żołądek czuje pustkę
Wątroba wzruszona nie ma nic przeciw szklance wódki
A w mózgu dziurę wierci

Chciałabym być obrazem
Na który nikt by nie patrzył obojętnie

Nie jestem obrazem
Ludzie mijają mnie na chodniku
I jak ich nie zaczepię pytaniem
Przepraszam
Która jest godzina
Nikt nie spogląda w mą stronę

2 komentarze:

  1. Lubię tak, "na skróty", z domysłem w tle.......
    A "trzeciego dna" nie ma. I dlatego siedmiokropek ;)

    A pluskiewki do zapinania koszul(k)i mogę kupić w zaprzyjaźnionej Pasmanterii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaplanowałam wyprawę pasmanteryjną, mam nadzieję, że nie będę iść tak długo, jak Frodo do Mordoru, czyli jak zwykle :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.