czwartek, 2 lutego 2012

i walk the line

Strumienia świadomości, który z owcy na łańcuchu zrobił Johnny Casha, nie będę tłumaczyć. To skomplikowane. Owca jest przedmiotem z historią, nazywa się Łowca i jest ze mną już od kilku lat. Nie zawsze na łańcuchu, w mroźne dni nie zostawiam jej samej wśród zawieruchy i temperatury spadającej poniżej określonego poziomu. Łowca się trzyma kulturalnie, nie ogląda polskich komedii i nawet czasami jakiś walc wiedeński odstawi. Jest ciekawym gadżetem, którego nie polecam ludziom poważnym, lub takim, którzy chcą uchodzić za takowych. Lub na powadze budują swój wizerunek odpowiedzialnego, dorosłego obywatela. Ale jeśli komuś nie zależy, zastanawia się, co znaczy IMAIM, które ktoś intencjonalnie przecież zamieścił na jego bluzie (efekt lusterka, głupia!), to taki naszyjnik jest jak najbardziej wskazany.
To bardzo łatwe DIY - kupujemy łańcuch, kupujemy mechatego dziada (a czasami nawet już go mamy), łączymy i szał Mariana gotowy.




4 komentarze:

  1. Przy tym Twoim te wszystkie szafiarskie wisiory mogą się schować. Ty masz owieczkę/baranka ja mam kucyka. Którego można nacisnąć i wydaje różne dźwięki! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się owieczka zawstydziła, bo nie wydaje dźwięków :)

      Usuń
  2. Ooo, poznaję ten styl wypowiedzi:)
    Miło Cię znów czytać.
    A Krysztally niech świecą i radują:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad. Jeżeli leży to w mojej mocy i kompetencji, staram się odpowiedzieć na wszystkie komentarze.
Śmiało, wytknij błąd ortograficzny, literówkę, cokolwiek. Będę dyslektycznie wdzięczna.
Pamiętaj, że nie wszystkie chwyty dozwolone. Proszę o wypowiedzi kulturalne i nie raniące oczu/uczuć osób zainteresowanych bądź trzecich.