sobota, 4 lutego 2012

Łowca jamników i krokodyli

Przyznaję bez bicia, że go przypaliłam. Trzepak, w głowie kolebie się sto myśli na minutę, ręce jak samobójca w poparzeniach stopnia nieznanego (wysoki stopień Celsjusza). Ja i rozgrzane przedmioty to nic dobrego - żelazka, prostownice, piekarniki... Lubimy się, ale potrafimy zdziałać wiele niedobrego.
Przepis znalazłam tutaj. Trochę zmodyfikowałam, uprościłam, i zamiast sezamu posłużyłam się czarnuszką. Oczy i nos zrobiłam z migdałów. I tak powstał chałkowy jamnik. Prezent dla mojej Mamy, która nie mogła uwierzyć w jego jamnikowatość i stwierdziła, że to musi być krokodyl, bo, uwaga, ma sześć nóg. Jako ciekawostkę dodam, że Mama z wykształcenia jest weterynarzem. Już wiem, dlaczego tego wykształcenia nie praktykuje. Steve Irwin to był mój bohater, nie jej.